Reklama

Reklama

"Rękopis znaleziony w Saragossie": Opowieści niesamowite

"Jeden z najbardziej oryginalnych filmów polskich - wizja świata chaotycznego, nieuporządkowanego, będącego metaforą przypadkowości ludzkiego losu, pozbawiona racjonalistycznego klucza"- pisał o "Rękopisie znalezionym w Saragossie" Jan Słodowski. W niedzielę, 9 lutego, mija dokładnie 55 lat od premiery arcydzieła Wojciecha Jerzego Hasa.

Zbigniew Cybulski w roli Alfonsa van Wordena w "Rękopisie znalezionym w Saragossie"

Zrealizowany przez Wojciecha Jerzego Hasa film, oparty na jednym z najświetniejszych dzieł europejskiego oświecenia - powieści hrabiego Jana Potockiego pod tym samym tytułem - wymyka się prostym klasyfikacjom.

Bywa określany mianem stylowej komedii kostiumowej, filmem awanturniczym czy też fantastyczną baśnią z duchami i opętanymi księżniczkami, ale też można w nim zobaczyć niezwykłe dzieło z pogranicza kabalistyki, gnozy i wiedzy tajemnej.

"Potocki prowadzi w swej książce żart o wyraźnym podtekście filozoficznym. Powieść emanuje fantastyką, jednak przekazuje myśl głębszą. Kreśli obraz świata ironiczny, odsłaniający mechanizm stosunków międzyludzkich. A więc zabawa, lekka i wdzięczna, lecz nie tylko zabawa. Komedia, lecz komedia gorzka" - reżyser filmu mówił jeszcze przed premierą w magazynie "Ekran".

Reklama

Film odziedziczył po literackim pierwowzorze kompozycję szkatułkową, co oznacza, że każda kolejna niesamowita opowieść wywodzi się z poprzedniej. Łączy je postać głównego bohatera, gwardzisty króla Hiszpanii, kapitana Alfonsa van Wordena (Zbigniew Cybulski), który podróżując przez górzystą Kastylię do Madrytu, popada w rozliczne tarapaty.

Francuska badaczka Anne Guerin-Castell zauważyła, że film Hasa jest też rodzajem dialogu z historią kina. Według niej w "Rękopisie..." odnaleźć można nawiązania do westernu ("z jazdami konnymi po górach"), do filmu płaszcza i szpady ("z licznymi pojedynkami"); filmu fantastycznego ("z czaszkami i groźnymi sępami"); melodramatu i burleski ("z qui pro quo, upadkami, pościgami"), a nawet do komedii muzycznej.

Poetycki i oniryczny "Rękopis znaleziony w Saragossie" został nakręcony z ogromnym rozmachem. Krajobrazy Półwyspu Iberyjskiego "zagrała" malownicza Jura Krakowsko-Częstochowska, zaś architekturę Madrytu pieczołowicie odtworzono we Wrocławiu.

"[Ekranowy Madryt] jest tak przekonywający, że można uwierzyć w hiszpańskość filmowego miasteczka; jego oblicze - to niesłychane! - z czarno-białego ekranu praży słońcem i epatuje żarem bijącym od nagrzanych kamieni" - Krzysztof Lipka chwalił plastyczną maestrię "Rękopisu...".

Obok Zbigniewa Cybulskiego w filmie wystąpili tak znakomici aktorzy, jak Iga Cembrzyńska, Elżbieta Czyżewska czy Gustaw Holoubek. Ciekawostką pozostaje również udział egzotycznych zwierząt, m.in. kilkumetrowego pytona ze stołecznego ogrodu zoologicznego.

Krytyk i historyk kina Stanisław Janicki wspominał, iż film Hasa "cieszył się mniejszym uznaniem publiczności". Niektórzy wychodzili z kina, znudzeni formą i długością filmu. Jerzy Płażewski w "Historii filmu" określił "Rękopis" mianem "zabawnego pastiszu romansu płaszcza i szpady, zalecającego się pomysłową plastyką i przeglądem różnobarwnych kreacji aktorskich".

W świetle dzisiejszego odbioru filmu, brzmieć to może nieco komicznie, wówczas jednak przeszedł on bez większego echa i po pewnym czasie został nieco zapomniany. "Film wyprzedzał swoją epokę. Było mi żal, że nie został należycie odebrany i doceniony" - powiedziała PAP Joanna Jędryka, filmowa księżniczka Zibelda.

Nie zmienia to faktu, że "Rękopis znaleziony w Saragossie" zdobył międzynarodowe uznanie, czego dowodem są nagrody m.in. na festiwalu w San Sebastian, a także rekomendacja Martina Scorsese, który uważa film za jedno z arcydzieł nie tylko polskiej, ale też światowej kinematografii i w 2014 roku włączył go do programu prezentowanego w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie przeglądu polskiego kina "Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema".  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje