Już od 10 lat w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie dziennikarz i krytyk filmowy Łukasz Maciejewski prowadzi cykl "Przywrócone arcydzieła". Gośćmi kolejnego spotkania będą wyjątkowi goście: Janusz Gajos i Filip Bajon. W czwartek, 23 listopada, widzowie obejrzą film "Wahadełko", a po projekcji porozmawiają z twórcami.
Janusz Gajos w filmie "Wahadełko" (1981)materiały prasowe
"Przywrócone arcydzieła": "Wahadełko", Bajon i Gajos w Krakowie
W ramach cyklu "Przywrócone arcydzieła" - 23 listopada - widzowie obejrzą film Filipa Bajona z 1981 roku "Wahadełko", w którym główną rolę zagrał Janusz Gajos.
To będzie już 78. spotkanie cyklu organizowanego w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie. Gośćmi pokazu będą wyjątkowi goście: wybitny aktor filmowy i teatralny Janusz Gajos ("Przesłuchanie", "Ucieczka z kina Wolność", "Żółty szalik", "Kler")i znakomity reżyser Filip Bajon ("Aria dla atlety", "Magnat", "Przedwiośnie", "Kamerdyner").
Film "Wahadełko" jest kameralnym dramatem psychologicznym. Wahadełko to w żargonie lekarskim nazwa epilepsji. Jej atak można bowiem wywołać, wprawiając w wahadłowy ruch jakiś przedmiot przed oczami chorego. Główny bohater filmu, trzydziestokilkuletni Michał, większość czasu spędza w łóżku. Cierpi na padaczkę, depresję oraz inne schorzenia. I on także ma swoje prywatne "wahadełko". Czym ono jest? To jedno z pytań, które stawia widzowi reżyser.
Tak o filmie pisze Łukasz Maciejewski:
"Niektórzy potrzebują wielu godzin, żeby opowiedzieć o jakimś fragmencie złożonego charakteru ludzkiego, i z reguły to się nie udaje, Filipowi Bajonowi wystarczyło w 'Wahadełku' 55 minut. No, ale miał Gajosa. Mistrzowska kreacja, bez wątpienia jedna z najwspanialszych w karierze wielkiego aktora.
Michał Szmańda - symbol i metafora swoich czasów (zdjęcia w 1981 roku), ale - jak każdy wielki film - funkcjonujący poza metaforą również. Szmańda: padaczka, depresja, urojenia. Portret dojmujący, bo pokazujący życie w klatce, w zakleszczeniu, w niemożności wybicia się z tej skorupy. I jeszcze siostra (najważniejsza w karierze rola Mirosławy Marcheluk), i jeszcze matka, której nie było, i ideologia, która się nie sprawdziła.
'Wahadełko' jest dla mnie cudownym rebusem. Ten film naprawdę można interpretować na wiele sposobów, i każdy wydaje się usprawiedliwiony. W kategoriach warsztatowych - poza kreacjami aktorskimi, bezbłędna reżyseria Bajona, klaustrofobiczne, depresyjne zdjęcia Wita Dąbala, scenografia Andrzeja Przedworskiego. Film do wielokrotnego oglądania i dyskutowania".
Pokaz filmu i spotkanie z twórcami odbędzie się w najbliższy czwartek, 23 listopada, w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie.
Janusz Gajos twierdzi, że to, jakim jest aktorem, zawdzięcza w dużej mierze Gustawowi Holoubkowi, który w czasie pracy nad rolą zwrócił mu uwagę, że gra "za bardzo".
"Uważam to za jedną z najwspanialszych uwag, jakie można zrobić aktorowi w każdym wieku. Staramy się, a jednak wypełnieni jesteśmy jakimś procentem próżności i ten "diabeł" nas czasem kieruje na złe drogi" - wyjaśnił Gajos.AKPA
Wyrazistą kreację Cześnika Raptusiewicza stworzył Gajos w "Zemście" Andrzeja Wajdy.
"Cała nasza praca polegała na połączeniu dwóch rodzajów świadomości: że jest to tekst Fredry i że gramy w filmie. Musieliśmy wybrać coś pomiędzy teatrem a filmem. By wiersz brzmiał jak proza" - tak Gajos opisał największe aktorskie wyzwanie filmu.
Zapytany, czy podczas pracy nad filmem łatwo było mu powstrzymać śmiech, odparł: "Gdybym się śmiał z tego, co robię, to nic by z tego nie wyszło. Komedia komedią, Fredro Fredrą, ale ja jestem zawodowym aktorem".AKPA
W 1990 roku Gajos wcielił się w postać cenzora w głośnym filmie Wojciecha Marczewskiego "Ucieczka z kina 'Wolność'".
Jego bohater - okręgowy cenzor, symbol aparatu represji - jest postacią niejednoznaczną. I tragiczną: niegdyś poeta, ceniony krytyk teatralny, teraz cenzurujący cudzą twórczość i świadomy swojej roli w fałszowaniu rzeczywistości.Renata PajchelEast News
Najlepszą telewizyjną kreację w karierze stworzył Gajos w filmie Janusza Morgensterna "Żółty szalik" na podstawie scenariusza Jerzego Pilcha. Aktor wcielił się w mężczyznę zmagającego się z alkoholowym nałogiem.
"Możemy mówić tutaj o najwyższych rejonach sztuki aktorskiej. Najgłośniejszym ostatnio filmem o alkoholiku było 'Zostawić Las Vegas' Mike'a Figgisa. Odtwórca głównej roli w tym filmie, Nicolas Cage, otrzymał Oscara, a przecież w porównaniu z Gajosem to jakiś pikuś. Janusz Gajos w tym małym filmie jest znacznie prawdziwszy, dramatyczny. Gajos pochodzi niestety z małej kinematografii, z egzotycznego dla wielu języka polskiego, a jest aktorem, który powinien grać o najwyższe stawki kinematografii światowej" - chwalił Gajosa Jerzy Pilch.TVP
Zamiast przełomu w karierze nastąpiła jednak kolejna "katastrofa". Aktor zaczął wówczas występować w Kabarecie Olgi Lipińskiej jako woźny. Rola, jakkolwiek podziwiana przez krytyków i uwielbiana przez widownię, stała się jego kolejną etykietką.
Przełomową rolę bezwzględnego majora bezpieki zagrał w 1982 roku w filmie Ryszarda Bugajskiego "Przesłuchanie". Określony przez władze jako "najbardziej antykomunistyczny film w historii PRL", szybko powędrował na półkę a jego premiera miała miejsce dopiero w 1989 roku na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie Gajos został laureatem aktorskich Złotych Lwów.INPLUSEast News
W 1977 roku wystąpił w filmie Sylwestra Szyszki "Milioner", za rolę otrzymał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku.
"Obserwowałem tego aktora od dawna" - powiedział przy tej okazji reżyser. - "Rok wcześniej zagrał w moim filmie 'Mgła' epizod - pracownika bezpieki. I zobaczyłem, że to już inny człowiek. Wiedziałem, że w środku drzemie w nim wielki aktor, że można przełamać ramy, w które wepchnęło go życie."Agencja FORUM