Portret Kieślowskiego

Nieznane fakty, prywatne listy oraz zaskakujące wspomnienia o Krzysztofie Kieślowskim ("Podwójne życie Weroniki", "Trzy kolory. Niebieski") znalazły się w pierwszej biografii tego reżysera. Autor - Stanisław Zawiśliński - powiedział, że zależało mu na portrecie jak najpełniejszym, dlatego w książce znajdziemy zarówno wspomnienia ludzi, którzy kochali Kieślowskiego, ale i tych, którzy za nim nie przepadali. Premiera książki odbędzie się w czwartek, 27 października, podczas Targów Książki w Krakowie.

"Ważne żeby iść" - taki tytuł nosi książka Zawiślińskiego - jest pierwszą biografią Kieślowskiego. Powstało wiele prac analizujących dzieła autora "Dekalogu", nikt dotąd jednak nie napisał o jego życiu.

Reklama

Książka podaje niektóre mało znane fakty z życia Kieślowskiego, zwłaszcza na temat jego rodziny i dzieciństwa. Sam reżyser na pytania o przeszłość zwykł odpowiadać: "Ja nie mam żadnych korzeni".

Tymczasem, jak podaje Zawiśliński, rodzina Kieślowskiego ze strony ojca wywodziła się z Wołynia, ze strony matki krewnym przyszłego reżysera był przedwojenny premier Polski, Felicjan Sławoj-Składkowski.

Rodzina Kieślowskich żyła trochę jak nomadzi - w ciągłych przeprowadzkach. Było to związane z chorobą ojca przyszłego reżysera, który leczył się na gruźlicę w kilku sanatoriach, a rodzina podążała za nim.

Kieślowscy borykali się z ciągłymi trudnościami finansowymi, jednak dzieciństwo przyszłego reżysera było całkiem radosne. Uwielbiał rower. Już jako 30-latek, w trakcie zdjęć do filmu "Przed rajdem", przyjął zakład, że w ciągu jednego dnia pokona rowerem trasę z Warszawy do Zakopanego (410 km) i zakład wygrał. W młodości szalał też na motorze.

Nie wszyscy też wiedzą, że Kieślowski nigdy nie nauczył się biegle żadnego obcego języka. Za angielski zabrał się po czterdziestce, w okolicach 50. roku życia zaczął się uczyć francuskiego. Krzysztof Zanussi uważa, że kariera Kieślowskiego mogłaby rozkręcić się szybciej, gdyby umiał się on porozumiewać w obcych językach.

"Ale choć był niemy, przekraczał granice międzypaństwowe i kulturowe. Rozumiano go wszędzie" - wspomina Zanussi.

W trakcie prac nad biografią autor przeprowadził ponad sto rozmów z osobami, które znały Kieślowskiego.

"Najbardziej uderzyła mnie wielka harmonia pomiędzy tym, jak Kieślowski żył, a przesłaniem jego sztuki. Można powiedzieć, że moralne dylematy pojawiające się w jego filmach są pokazane wyjątkowo uczciwie, ponieważ Kieślowski po prostu je przeżywał" - powiedział autor biografii.

Zawiśliński uważa, że Kieślowski to ostatni z wielkich reżyserów, takich jak Antonioni czy Tarkowski, któremu udało się nawiązać z widzem poważny dialog dotyczący kondycji duchowej współczesnego człowieka. W jakiejś mierze spełniło się pragnienie Kieślowskiego, który mówił: "Robię filmy, żeby porozmawiać z ludźmi".

13 marca 2005 roku przypada 10. rocznica śmierci Kieślowskiego. Powstaje właśnie film dokumentalny Marii Zmarz-Koczanowicz o Kieślowskim, Muzeum Kinematografii w Łodzi przygotowuje wystawę multimedialną. W Katowicach w przyszłym roku odbędzie się międzynarodowe sympozjum "Kino Kieślowskiego, kino po Kieślowskim".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje