"Popiół i diament": Banalny romans z dwoma trupami?

Zbigniew Cybulski i Ewa Krzyżewska w "Popiele i diamencie" /East News/POLFILM

W trudnych czasach Andrzej Wajda nakręcił film, który wszedł do historii polskiego kina.

Reklama

Pamiętna scena z płonącym spirytusem w kieliszkach na barze restauracji "Metropol" trwa około trzech minut. W rzeczywistości kręcono ją aż dwa dni, a spirytus zastąpiła benzyna. Miało być zwyczajnie, po polsku: stolik, wódka, śledzie... Na jej pomysł nie wpadł jednak Andrzej Wajda, ale drugi reżyser Janusz Morgenstern. Zresztą nie tylko to zawdzięcza mu "Popiół i diament".

Chełmicki w okularach?

Powieść Jerzego Andrzejewskiego "Popiół i diament" przywiózł Wajdzie w 1957 r. do sanatorium w Krynicy Tadeusz Janczar. Grał już wcześniej w jego filmach ("Pokolenie", "Kanał"), a teraz wymarzył sobie główną rolę - Maćka Chełmickiego. Miał już nawet pewne przemyślenia na temat tej postaci. Reżyserowi materiał na adaptację przypada do gustu, nie mówi też Janczarowi "nie", ale w notatkach dotyczących Chełmickiego zapisuje także nazwiska innych aktorów: Bogusza Bilewskiego, Zbigniewa Józefowicza, Stanisława Mikulskiego...

Reklama

I wtedy do gry wkracza Janusz Morgenstern, który ma być na planie "Popiołu i diamentu" drugim reżyserem. Upiera się, by Chełmickiego zagrał Zbigniew Cybulski. Wajdzie jednak niezbyt podoba się ten pomysł. 30-letni Cybulski wydaje mu się za stary do roli Chełmickiego. "Takich chłopców ja dobrze znałem - tłumaczył. - Nie byli podobni do Zbyszka: Chełmicki to ciemny blondyn, wysoki, wysmukły, ubrany w samodziałową marynarkę, bryczesy i oczywiście długie buty". Poza tym aktor miał opinię wyjątkowo niezdyscyplinowanego...

Także Jerzy Andrzejewski, który z Wajdą pracuje nad scenariuszem, nie kryje zaskoczenia. "Chełmicki w okularach? Koszmar, nieporozumienie" - wspominał. Morgenstern stawia jednak ultimatum: albo Cybulski, albo on rezygnuje. I Wajda w końcu ulega, choć ma jeden warunek: to Morgenstern osobiście zajmie się dyscyplinowaniem aktora. Zbigniew Cybulski podpisuje umowę. Za rolę Maćka ma dostać 50 tys. zł (przy ówczesnej średniej miesięcznej płacy ok. 1350 zł). Jakie jednak będą dla aktora rzeczywiste zyski i straty nie ma jeszcze pojęcia ani on, ani nikt z jego otoczenia.

W styczniu 1958 r. scenariusz "Popiołu i diamentu" trafia do Komisji Ocen Scenariuszy. Jej członkowie mają wiele zastrzeżeń, nie podoba się im m.in. duża liczba scen rozgrywanych w toalecie i brak wyrazistości głównego bohatera. Mimo to w marcu na planie we Wrocławiu pada pierwszy klaps.

Wszyscy szukali Krystyny

Cybulski już na początku zaskakuje reżysera. "8.15 mamy zaczynać zdjęcia, a on idzie ubrany dokładnie tak, jak przyjechał do Wrocławia. Te same pepegi - buty, które się wtedy nosiło - obcisłe dżinsy, zielona kurtka - wspominał Andrzej Wajda. - Oczywiście mógłbym z nim walczyć, ale wiedziałem, że on być może lepiej rozumie to pokolenie niż ja".

Decyzja aktora, by grać w prywatnym ubraniu zapadła po przymiarce kostiumów. "Przed zdjęciami ubraliśmy się tak, jak się chodziło w 1945 r. - włożyłem wysokie buty z cholewami, bryczesy, trencz typowy dla tego okresu, kapelusik z małym rondem. Krystyna (Ewa Krzyżewska) uczesana w wałek nad czołem włożyła spódnicę powyżej kolan, buty na wysokich drewnianych koturnach - relacjonował Cybulski. - To wszystko razem oczywiście siedziało w epoce. Popatrzyliśmy na siebie i parsknęliśmy śmiechem. Byliśmy figurkami z szopki na temat roku 1945".

Dziewczyna Chełmickiego, Krystyna, też sprawia reżyserowi mnóstwo problemów. Wajda długo nie może sobie poradzić z obsadzeniem tej roli, w efekcie zdjęcia ruszają, a on wciąż szuka młodej, ładnej aktorki niezawodowej. Informacja o kłopotach dostaje się nawet do prasy. "Wszyscy szukają Krystyny. Przyglądają się dziesiątkom kobiet, zgłaszającym się do Wrocławia, ale żadna z nich Krystyną nie jest. A przecież wszyscy znają ją dobrze. To ta, w której zakochał się Maciek i dla niej chciał rozpocząć nowe życie..." - pisze "Express Ilustrowany".

I znów nieoceniony okazał się Morgenstern. To on znalazł Ewę Krzyżewską, studentkę pierwszego roku szkoły aktorskiej w Krakowie. "Zagrałam właściwie przypadkiem. Zaczęło się od przypadkowego zdjęcia w 'Przekroju' - wspominała aktorka. - Przed rozpoczęciem realizacji Andrzej Wajda załatwił mi tygodniową praktykę w nocnym lokalu. I tak jak przyszła bohaterka filmu - barmanka Krystyna - sprzedawałam wódkę w barze".

Niestety, problemy nie zniknęły. Okazało się, że Cybulski i Krzyżewska nie przepadali za sobą, a reżyser początkowo nie krył niezadowolenia z gry młodej aktorki. Do tego Andrzej Wajda ma coraz większe obawy, że film może nie trafić na ekrany. Już wie, że Gomułka wydał wyrok na "Ósmy dzień tygodnia" z Cybulskim w roli głównej. Jego niepokój potęguje wizyta dziennikarza z "Ekranu" i zamieszczona w tygodniku relacja z planu. Spodziewając się przyjazdu kolejnego, podejmuje działania wyprzedzające.

"Boję się bardzo o film i jego szanse u czynników oficjalnych. Jak się Pan orientuje, opinia o filmie jest zawsze u nas zrobiona przez to, co się o nim i wokół niego mówi, jeszcze zanim ktokolwiek film ten oglądał. Dlatego taki reportaż jak w 'Ekranie' może mnie w rezultacie zupełnie zniszczyć - pisze w liście do redaktora naczelnego "Filmu". - Błagam, proszę wziąć to wszystko pod uwagę i przysięgam - film jest zupełnie niewinny, zwykły banalny romans z dwoma trupami, żadnych problemów, żadnych pretensji do sztuki".

Los dopisał puentę

Mimo obaw, zdjęcia do "banalnego romansu" dobiegają końca, a 3 października 1958 r. w kinie Moskwa odbywa się premiera. Jak twierdził Wajda, tuż przed projekcją odebrał telefoniczne polecenie od cenzora, że ma wyciąć scenę śmierci Chełmickiego na śmietniku. Nie wykonał go. Większość krytyków doceniła film. Ale nie wszyscy. Zygmunt Kałużyński w recenzji "Morderca z Cafe de Wąski Spodeń" kpi ze współczesnego przebrania Chełmickiego.

Publiczność jednak wie swoje. Cybulski z dnia na dzień staje się idolem, a wśród młodzieży zaczyna obowiązywać moda na Cybulskiego-Chełmickiego. Sam aktor w jednym z wywiadów tak żartuje ze swojej popularności: "Mam motor, bardzo go lubię, dbam o niego. Kiedyś wychodząc z klubu studenckiego w Gdańsku, zauważyłem wyryte na baku serce z napisem 'kocham Zbyszka'. Oczywiście z tego rodzaju wyrazów sympatii chętnie bym zrezygnował".

W rzeczywistości postać Chełmickiego stała się dla aktora nie tylko źródłem popularności, ale i przekleństwem. Kolejne jego role oceniano przez pryzmat Maćka, pisano, że "grał Chełmickim" albo "przeciwko Chełmickiemu". Los dopisał tragiczną puentę do bezsensownej śmierci bohatera "Popiołu i diamentu". Zbigniew Cybulski zginął pod kołami pociągu w 1967 r. Adam Pawlikowski (Andrzej) popełnił samobójstwo w 1976 r. Bogumił Kobiela (Drewnowski) zmarł po wypadku samochodowym w 1969 r., podobnie jak w 2003 r. Ewa Krzyżewska.

Piotr K. Piotrowski

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Popiół i diament

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje