Reklama

Polskie filmy walczą o sto tysięcy złotych

Dziesięć tytułów będzie konkurować o Nagrodę Kulczyk Foundation. Polskie kino oceni międzynarodowe jury. Kto okaże się najlepszy, przekonamy się podczas finału 13. Mastercard Off Camera.

Vanessa Aleksander w scenie z filmu "Sala samobójców. Hejter"

W sierpniu poznaliśmy pięć polskich filmów, które powalczą o Nagrodę Kulczyk Foundation. To "Wszystko dla mojej matki" Małgorzaty Imielskiej, "Interior" Marka Lechkiego, "Ukryta gra" Łukasza Kośmickiego, "Bliscy" Grzegorza Jaroszuka oraz "Żelazny most" Moniki Jordan-Młodzianowskiej. Teraz dołączyło do nich kolejnych pięć tytułów.

Reklama

"Sala samobójców. Hejter" to kolejny owoc współpracy Jana Komasy z utalentowanym scenarzystą Mateuszem Pacewiczem. O ile nominowane do Oscara "Boże ciało" krytycy określali mianem opowieści o "złożoności dobra", "Hejter" jest historią o "złożoności zła" - wstrząsającą, zapadającą w pamięć i niebezpiecznie prawdziwą.

Debiutująca w pełnym metrażu Renata Gabryjelska, posługując się formułą wielopoziomowego thrillera, snuje opowieść nie tylko o dynamice międzyludzkich relacji, ale też zastanawia się nad problemem pamięci i mechanizmami, jakie nami sterują. Bo w "Safe Inside" granica pomiędzy rzeczywistością a fikcją jest wyjątkowo cienka. Co z tego wynika?

"Bliscy" to drugi pełnometrażowy film Grzegorza Jaroszuka. Reżyser łączy skupiony wokół rodzinnego śledztwa wątek kryminalny, elementy kina drogi z ciepłym, bezpretensjonalnym poczuciem humoru. To subtelnie i z pomysłem poprowadzona wzruszająca opowieść o potrzebie odbudowy rodzinnych więzi, która niesie ze sobą niejedno zaskoczenie.       

"Zgniłe uszy" Piotra Dylewskiego to kino kameralne, acz intensywne, prowokujące, a przy tym bardzo szczere i bezpretensjonalne. Zarówno w samej intencji, jak i sposobie realizacji.   W swoim pełnometrażowym debiucie reżyser opowiada o młodym małżeństwie, które przechodzi pierwszy poważny kryzys. Dylewski zręcznie żongluje nastrojami, "trudne" momenty tonując humorem i interesującymi woltami, które nie raz zaskoczyć mogą widza    

Jak przekonuje Kalina Alabrudzińska bohaterowie "Nic nie ginie" cierpią na jej ulubioną chorobę, jaką jest smutek. Każdy z nich ma problem, który najwyraźniej nie daje mu spokoju i nie pozwala normalnie funkcjonować. Remedium na bolączki bohaterów ma być udział w terapeutycznym turnusie pod troskliwym okiem starszego i bardziej doświadczonego mężczyzny.

Debiutancki film Alabrudzińskiej jest kolejnym, po m.in. "Śpiewającym obrusiku" (2015) Mariusza Grzegorzka czy "Monumencie" (2018) Jagody Szelc, dyplomem aktorskim łódzkiej Szkoły Filmowej. Historia urzeka szczerością, prostotą i amplitudą płynących z niej emocji.

Konkurs Polskich Filmów Fabularnych oraz Konkurs Główny "Wytyczanie drogi" oraz są częściami projektu "Obraz świata / Świat w obrazach" realizowanego podczas 13. Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Mastercard Off Camera. Wszystkie festiwalowe filmy będzie można obejrzeć na platformie player.pl.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mastercard Off Camera 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje