Reklama

Podwójna rola Nicolasa Cage'a

Chciał oszukać przeznaczenie. Wydawało mu się, że jest Bogiem. Został najgorętszym bohaterem roku. Johny Blaze (Nicolas Cage) powraca w spektakularnym stylu, tym razem ścigając demony w prawdziwym 3D w filmie "Ghost Rider 2".

"Pod wieloma względami musiałem zaczynać od zera. To zupełnie nowy John Blaze - na tym etapie zdążył się już przyzwyczaić do obecności Ridera. W pierwszym filmie przez cały czas próbował się uspokoić - unikając alkoholu, słuchając piosenek Karen Carpenter... żeby głowa nie stanęła mu w płomieniach. Lecz nowa fabuła toczy się po latach; jego czaszka już zapłonęła i musiał się z tym pogodzić. To zupełnie inny Johnny" - przyznaje Cage.

Aktor zwraca też uwagę na to, że nie tylko Ghost Rider, ale też Johnny Blaze w tym filmie wyglądają inaczej. "Tym razem styl jest o wiele surowszy. Mam lepiej dopasowaną, mniej heavy-metalową kurtkę bez ćwieków" - mówi aktor. "Kiedy Blaze, ubrany w obcisłą, tradycyjną kurtkę motocyklową i skórzane spodnie zmienia się w Ghost Ridera, efekt jest bardziej harmonijny i autentyczny. Z Brianem rozmawiałem między innymi o tym, jak jego strój przeobraża się w gorącą, mroczną, bulgoczącą masę"

Reklama

Autorka kostiumów Bojana Nikitovic dodaje, że twórcy "Gost Ridera 2" nie chcieli przestylizowanego efektu; zależało im, żeby wszystko wyglądało realistycznie, abyśmy nawet nie zauważali kostiumów".

"Praktycznie każda ważna postać ma tylko jeden strój - ci bohaterowie żyją w swoich ubraniach, więc kostiumy musiały stać się ich drugą skórą, zwłaszcza w przypadku Johnny'ego Blaze'a i Moreau. Ubrania musiały wyglądać na znoszone" - ujawniła Nikitovic.

Cage gra w filmie nie tylko Johna Blaze'a, lecz po raz pierwszy wciela się też w postać Ghost Ridera. W filmie z 2007 roku Ridera odtwarzało kilku kaskaderów, których głowy zastępowano słynną płonącą czaszką.

"Brianowi Taylorowi bardzo zależało, żeby uchwycić koncepcję poświęcenia - chciał podkreślić cierpienie związane z umową, zawartą z Szatanem" - mówi Cage. "Był więc zdecydowanym zwolennikiem rozwiązania, w którym gram zarówno Johna Blaze'a, jak i Ghost Ridera. Dla Briana było ważne, żebym wcielił się w Zarathosa - zdegenerowanego, upadłego ducha sprawiedliwości, który stał się demonem zemsty. To otwierało przede mną wiele nowych drzwi. W przeszłości grałem kilka ról w jednym filmie, na przykład w 'Adaptacji', ale tym razem musiałem zmierzyć się z postacią, która nie była człowiekiem. Jak mam ją ożywić? To było dla mnie ekscytujące - i powiedzmy sobie szczerze, tytuł filmu brzmi 'Ghost Rider 2', a nie 'John Blaze'. Gwiazdą filmu jest Ghost Rider."

"Pomyśleliśmy, że to doskonała okazja - mamy niesamowitego aktora Nicka Cage'a i możemy go zaangażować do podwójnej roli Johnny'ego Blaze'a i Ghost Ridera" - dodaje reżyser Mark Neveldine. "Wydaje mi się, że rozkoszował się graniem tej udręczonej duszy, zmagającej się z demonem, ukrytym w jego wnętrzu".


"Naprawdę potraktowaliśmy tę rolę jako podwójną - Ghost Ridera i Johnny'ego Blaze'a", przekonuje drugi z reżyserów Brian Taylor. "Johnny został opętany przez demona, Zarathosa. To niecodzienna sytuacja. Nick musiał więc wyobrazić sobie, jak ten demon wygląda, kiedy jest w piekle? A jak ukryty w ludzkim ciele? Jak chodzi? Jak się porusza?".

Tworząc na nowo bohatera w kolejnej części, Cage i reżyserzy pracowali nad wizją demona. "Wraz z Brianem postrzegaliśmy go jak starożytnego faraona; ma w sobie coś królewskiego i ciężko się z nim utożsamić" - wyjaśnia Cage.

"Zastanawiałem się też, jakimi zwierzętami mógłbym się zainspirować; kiedyś miałem dwie kobry i obserwowałem, jak się poruszają i co robią, kiedy odwracają się ode mnie. Na grzbiecie kobry jest wzór przypominający magiczne oko. Zaczynały tańczyć, a potem odwracały się, atakowały i obnażały kły. To stało się motywem przewodnim dla Ghost Ridera, ten hipnotyczny ruch, usypiający czujność przeciwnika, poprzedzający atak. Był to jeden ze sposobów na powołanie do życia istoty zupełnie innej od wszystkiego, co widzieliśmy do tej pory, która w idealnym scenariuszu, jednocześnie przerażałaby i fascynowała".

Chociaż widzowie nie zobaczą twarzy Cage'a, kiedy wciela się w postać Ghost Ridera, aktor i tak przychodził na plan w charakteryzacji własnego pomysłu, która upodobniała jego twarz do czaszki, z soczewkami barwiącymi na czarno oczy.

Po co jednak zawracać sobie głowę tak wymyślną charakteryzacją, jeśli głowa Cage'a miała być zastąpiona cyfrową, płonącą czaszką? Według Cage'a odpowiedź jest prosta: by wczuć się w postać i ułatwić zadanie aktorom, grającym z nim w scenach. "Według mnie Ghost Rider jest upadłym aniołem" - mówi dalej aktor. "Ponieważ trudno się z nim utożsamić, zależało mi, żeby trzymał się na dystans i budził lęk. Kiedy podchodzisz do postaci od zewnątrz, czasem łatwiej się w nią wcielić, uwierzyć lub zaangażować, co miejmy nadzieję, nie tylko pobudza moją wyobraźnię, ale też wyobraźnię moich kolegów - wiedzą, że pojawiło się coś innego i nie jest to John Blaze, ale zupełnie nowa istota".

"Ghost Rider 2" trafi na ekrany kin 13 kwietnia.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ghost Rider 2 | Nicolas Cage | role | Ghost
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama