Reklama

Oscarowe ostre cięcia

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, która co roku przyznaje najważniejsze nagrody filmowe świata, czyli Oscary, zapowiada poważne ograniczenia w kwestii liczby nominacji, jakie otrzymać może jeden tytuł.

Akademia zapowiada ustalenie limitu, którego nie będzie można przekroczyć przyznając nominacje jednemu filmowi. Kiedyś wynosił on pięć nominacji, obecnie liczba ta wzrosła do dziesięciu. Problem zauważono w 2009 r., kiedy to przyznano aż osiem nominacji dla "Mrocznego rycerza" Christophera Nolana. Zaczęto wówczas dyskutować o konieczności włączenia do oscarowej rywalizacji bardziej mainstreamowych i bardziej atrakcyjnych dla szerokiej widowni obrazów. Miało to poszerzyć pole działania dla innych twórców, często zdominowanych przez hollywoodzkich gigantów.

Reklama

Pierwsze efekty już widać. Akademia coraz częściej foruje filmy artystyczne, oraz takie, które mogą okazać się atrakcyjne dla szerszej widoczni. Coraz rzadziej nominuje się gigantyczne, hollywoodzkie produkcje, z rzadkimi wyjątkami (np. tegorocznym "Snajperem"). Pojawiają się jednak głosy, że taka polityka osłabi prestiż nominacji.

Na razie oficjalnie nic nie zostało ustalone. Akademia prawdopodobnie podejmie ten temat na najbliższym posiedzeniu, 24 marca. Na spotkaniu poruszana zostanie zapewne także kwestia oglądalności oscarowej gali, która w porównaniu z ubiegłym rokiem spadła o 15%, co wywołało furię prezesów zarządu. Oliwy do ognia dodały również niezbyt pochlebne recenzje wydarzenia.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje