Reklama

Reklama

Olbrychski zagrał Kmicicia, Linda nie został Bohunem

Jerzy Hoffman w Kętrzynie podczas festiwalu Walkiria opowiadał o kulisach kręcenia swoich największych dzieł. Przyznał, że Bohuna w "Ogniem i mieczem" miał zagrać znany polski aktor, ale ze względu na zdjęcia do innego filmu niestety nie mógł wystąpić.

Jerzy Hoffman w Kętrzynie podczas festiwalu Walkiria opowiadał o kulisach kręcenia swoich największych dzieł. Przyznał, że Bohuna w "Ogniem i mieczem" miał zagrać znany polski aktor, ale ze względu na zdjęcia do innego filmu niestety nie mógł wystąpić.
Daniel Olbrychski (L) świętuje 70. urodziny Jerzego Hoffmana (P) /AKPA

Jerzy Hoffman bardzo szczerze mówił o atmosferze, jak towarzyszyła dobieraniu obsady jego filmów. Odczuwalne to było chociażby w "Potopie", kiedy cały naród komentował obsadę. Bardzo krytykowano wybór Daniela Olbrychskiego do roli Andrzeja Kmicica.

- Przychodziły listy z całej Polski, w których zarzucano aktorowi, że nie pasuje, bo za brzydki, nieutalentowany, garbaty i inne podobne bzdury. Zgodnie z zasadą "Opluj bliźniego swego, nie siebie samego" nie szczędzono krytycznych uwag. Daniel chciał nawet zrezygnować z roli - wspomina reżyser i dodaje, że "tak to jest, kiedy na warsztat bierze się klasykę, która jest własnością narodu".

Reklama

Hoffman jest jednak zdania, że aby orkiestra mogła zagrać, potrzebny jest jeden dyrygent. I tak właśnie postąpił wybierając ostatecznie Olbrychskiego.

Z kolei obsadzając w 1999 r. aktorów w "Ogniem i mieczem" reżyser uznał, że do roli Bohuna pasuje mu tylko Bogusław Linda. Aktor jednak w tym czasie miał inne zdjęcia i nie mógł pogodzić obowiązków. Pozostało więc szukać Bohuna za granicą, na Kresach. Reżyser przejrzał filmy i oferty, w których występowali aktorzy rosyjscy i ukraińscy i w jednym z ich dojrzał swojego Bohuna.

- Był to jakiś szwedzki film, w którym w krótkich blond włosach występował Aleksander Domogarow. Stwierdziłem, że będzie pasował idealnie - wspominał Hoffman.

I tak się stało - w Bohunie granym przez Domogarowa kochała się połowa Polski, a on swoim kozackim wdziękiem i doskonałym warsztatem aktorskim potrafił zachwycić druga połowę - mówiła jedna z uczestniczek spotkania w Kętrzynie.

Pytany o to, czy chciałby stanąć jeszcze za kamera, Jerzy Hoffman powiedział: "Po co robić filmy gorsze, od tych które robiłem do tej pory?". Z humorem przytoczył też fragment wiersza Tuwima: "nie ta wódka, śledź nie ten, nie ta aura nad bufetem".

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Hoffman

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL