Urodzona w 1964 roku Marisa Tomei jest amerykańską aktorką filmową i teatralną, a także zdobywczynią Oscara za drugoplanową rolę w filmie "Mój kuzyn Vinny", w którym zagrała u boku Joego Pesci.
Kariera artystyczna Marisy Tomei zaczęła się od malutkiej rólki w filmie "Chłopak z klubu Flamingo". Aktorka wypowiadała w nim zaledwie jedną kwestię: "Jesteś pijany", ale to wystarczyło, by zadecydowała, iż praca w filmie jest tym, czym chce się zajmować.
Oscary ją uwielbiają
Dziewczyna rzuciła więc studia i rozpoczęła pracę jako aktorka w mydlanych operach. W przeciągu kilku lat wystąpiła w takich serialach jak: "One Life to Live", "As the World Turns" czy "Inny świat".
Pierwszą znaczącą rolą kinową, którą zwróciła na siebie uwagę krytyków i widzów, była postać córki Sylvestra Stallone w filmie "Oscar" (1991). Tuż po oscarowym triumfie za rolę w "Moim kuzynie Vinnym", Tomei stanęła na ślubnym kobiercu z... Charliem Chaplinem w biograficznym filmie Richarda Attenborougha. W roli Mabel Normand partnerowała na ekranie gwieździe obrazu i swojemu ówczesnemu chłopakowi — Robertowi Downeyowi Jr.
Przełomowym momentem w jej karierze była rola w filmie "Za drzwiami sypialni" (2001), za którą otrzymała drugą nominację do Oscara oraz nominację do Złotego Globu. Dotychczas grywała głównie komediowe role, teraz udowodniła, że świetnie sprawdza się również w dramatycznym repertuarze, wcielając się w Natalie — atrakcyjną mężatkę, która wdaje się w romans z młodszym od siebie mężczyzną.
Nie chciała zaszufladkowania
Jako młoda aktorka, Tomei obawiała się być zaszufladkowana. Dlatego miała problem ze scenami, w których musiała eksponować swoje ciało. Od początku swojej kariery stawiała na pokazywanie emocji, chciała zwracać uwagę swoim intelektem, a nie nagością.
"Wolałam udowodnić najpierw, że coś potrafię, że mój magnetyzm, o ile go mam, nie wynika z tego, że odważnie zrzucę ubranie. Rozbieraną scenę, dobrze umotywowaną w scenariuszu, da się obronić. Ale nadmierne eksponowanie, podkreślam nadmierne eksponowanie nagości, po prostu potrafi znudzić. Zwyczajnie przyzwyczajasz widza do tego. Tracisz to, o czym mówiłam wcześniej — tajemnicę. Nigdy nie chciałam być banalną, przewidywalną aktorką" - zapewniała w jednym z wywiadów.
"Zatrudniliśmy ją, ponieważ to bystra aktorka. Film opowiada o dwóch facetach rywalizujących o uczucie kobiety i zależało nam na tym, by nie była ona postacią marginalną. John C. Reilly i Jonah Hill są bardzo charakterystyczni i niełatwo dotrzymać im kroku. Marisa nie miała z tym problemu — jest zdolna, inteligentna. Dała z siebie wszystko" - mówił Jay Duplass, jeden z reżyserów niezależnego komediodramatu "Cyrus" (2010).
Pokochaliśmy ją jako ciocię May
W świadomości nowego pokolenia widzów i fanów kina superbohaterskiego Marisa Tomei zaistniała dzięki roli cioci May - troskliwej opiekunki Petera Parkera. W 2016 roku została obsadzona w tej roli w filmie "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów". Widzowie zakochali się — dotychczas ciocia May była starszą panią, mocno doświadczoną życiem. Tym razem pojawiła się jako dojrzała, ale wciąż przykuwająca spojrzenia kobieta. Aktorka powróciła do tej roli jeszcze w kilku filmach: "Spider-Man Homecoming" (2017), "Avengers: Koniec gry" (2019), "Spider-Man: Daleko od domu" (2019) oraz "Spider-Man: Bez drogi do domu" (2021).
W ostatnim z wymienionych filmów spotkało ją tragiczne i bardzo wzruszające zakończenie. Widzowie mają jednak nadzieję, że być może postać ta jeszcze do nas powróci. Jakiś czas temu aktorka podzieliła się jednym ze swoich ulubionych wspomnień z planu filmów o przygodach człowieka-pająka.
"Patrzenie, jak Tom Holland i Zendaya dorastają i zakochują się w sobie. Obserwowanie ich fenomenalnego talentu i patrzenie, jak on eksploduje od samego początku. To niezwykli ludzie" - zdradziła. W 2021 roku wspominała także, że chętnie powróciłaby do roli cioci May.
"Ach, tak. Jest też multiwersum. To na początku był sekret, a teraz każdy o tym wie. Ale prawda jest taka, że gdyby ktoś mnie zapytał, to ja sama nie rozumiem, jak działa to multiwersum. Pytałam naszego cudownego reżysera, Jona Wattsa: 'To gdzie teraz jestem? Możesz mi to wytłumaczyć jeszcze raz?'
Chciałabym powrócić i być częścią multiwersum. Jest tam historia do opowiedzenia. Na przykład May Parker umawia się z Ant-Manem. To oczywiście osobna postać, ale jest wiele możliwości".
W międzyczasie Tomei pojawiła się też w dramacie "Serce moje" (2018), horrorze "Pierwsza noc oczyszczenia" (2018) oraz komedii "I Hate Kids" (2018), ale jej kreacje nie spotkały się z większym zainteresowaniem publiczności. Zdecydowanie lepiej było z rolą w komedii "Król Staten Island" (2020) Judda Apatowa, gdzie wcieliła się w matkę głównego bohatera.
Niewielu też wie, że mało brakowało, a nasz ukochana ciocia May mogła pojawić się jako jedna z głównych bohaterek w serialu komediowym "Teoria wielkiego podrywu". Dziś nie wyobrażamy sobie tej produkcji bez świetnej kreacji Kaley Cuoco w roli Penny, ale Marisa Tomei pojawiła się na czytaniu dialogów z Jimem Parsonsem (serialowym Sheldonem).
"Czytałem z Marisą Tomei. (...) Pamiętam, że poszedłem do pokoju z przekąskami po tym jak skończyliśmy i powiedziałem (dyrektorom castingowym) Kenowi (Millerowi) i Nikki (Valko): 'Nigdy wcześniej nie byłem na czyimś przesłuchaniu!'. Oni odpowiedzieli: "Cóż, tak naprawdę to ona tak jakby przesłuchiwała ciebie". A ja na to, że to ma sens. Ale, o mój Boże, jaki to byłby inny świat" - mogliśmy przeczytać w wywiadzie z Parsonsem dla "The Hollywood Reporter".














