"Nowe oblicze Greya": Ruszyła przedsprzedaż biletów

Ruszyła przedsprzedaż biletów na film "Nowe oblicze Greya" - poinformował dystrybutor UIP. Obraz, który trafi na ekrany kin 9 lutego, reklamowany jest dwuznacznym hasłem: "Niech nie ominie cię finał".

Jamie Dornan i Dakota Johnson w filmie "Nowe oblicze Greya'

Bilety na "Nowe oblicze Greya" można już kupować  w kinach lub na specjalnej stronie internetowej.

Reklama

"Nowe oblicze Greya" to trzecia część ekranizacji światowego bestselleru - trylogii autorstwa E.L. James.

Szczęśliwi Christian i Ana wiodą dostatnie, pełne miłości życie. Codzienność nie zabiła w nich namiętności. Ale nad ich związek nadciągają czarne chmury. Były szef Any, Jack Hyde, który poprzysiągł zemstę, czeka na czas, w którym będzie mógł jej dokonać.

W głównych rolach ponownie zobaczymy duet Dakota Johnson - Jamie Dornan. Za reżyserię filmu odpowiada James Foley ("House of Cards"). Oprócz Dornana i Johnson, na ekranie zobaczymy m.in. Erica Johnsona, Eloise Mumford, Ritę Orę, Luke’a Grimesa, Maxa Martiniego oraz Marcia Gay Harden.

Dwa poprzednie filmy - z 2015 i 2017 roku - stały się międzynarodowym fenomenem, przyciągając do kin tłumy fanów (filmy zarobiły prawie 950 milionów dolarów).

Zdjęcia do "Nowego oblicza Greya" powstawały równocześnie z ujęciami do poprzedniej odsłony cyklu - "Ciemniejszej strony Greya".

Tak jak pierwszy film serii, nie mógł on liczyć na przychylność krytyków.

- Tytuł kłamie. Christian Grey, korpodandys z bliznami na ciele i umyśle, nie folguje tutaj swoim najbardziej ekstremalnym i zdeprawowanym upodobaniom, wręcz przeciwnie: próbuje stać się porządnym facetem. Nie powinno to jednak nikogo dziwić. Już poprzednia część obiecywała więcej, niż dawała. Oparta na książkach E. L. James erotyczna seria jest być może najgrzeczniejszym spośród wszystkich skandali, jakie zna historia kina - o "Ciemniejszej stronie Greya" pisał dla Interii Piotr Mirski.

- Większość kadrów wypełniają drogie, dyskretnie połyskujące przedmioty, a średnio co dziesięć minut rozbrzmiewa w tle jakiś miałki popowy szlagier. Sceny seksu są elegancko oświetlone, ale przy tym pozbawione dynamiki, wręcz absurdalnie spokojne, zważywszy na ich stosunkowo gwałtowną zawartość. Przydałaby się tu odrobina estetycznej dezynwoltury, może nawet kampu, który pozwoliłby wziąć w nawias bzdurną fabułę - dodawał recenzent Interii.

Dowiedz się więcej na temat: Nowe oblicze Greya

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje