Reklama

Nie chce mi się z tobą gadać... "Psy" wracają do kin!

9 maja w ramach festiwalu Off Plus Camera w krakowskim kinie Kijów.Centrum odbędzie się premiera zrekonstruowanych cyfrowo "Psów" Władysława Pasikowskiego. Tydzień później kultowy obraz wróci na ekrany kin w całej Polsce.

Film Władysława Pasikowskiego jest jednym z nielicznych obrazów w polskiej kinematografii, który - bez cienia wątpliwości - zasłużył na miano kultowego. "Psy" (1992) to jedno z największych zaskoczeń i wydarzeń 1993 roku. Film kontrowersyjny i budzący sprzeczne emocje: obsypany nagrodami na gdyńskim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych laureat Złotej Kaczki i jednocześnie oskarżany przez część krytyki o nadmierną brutalność, wulgarny język, nihilizm i szarganie świętości.

Reklama

Teksty Pasikowskiego: "w imię zasad..." "to zła kobieta była", czy "nie chce mi się z tobą gadać" na stałe zyskały rangę kultowych. Muzykę do "Psów", w tym słynną "Kołysankę", skomponował Michał Lorenc. Za zdjęcia odpowiada łodzianin Paweł Edelman.

Postkomunistyczne kino moralnego niepokoju

Akcja "Psów" rozpoczyna się w momencie, gdy dawni funkcjonariusze UB po weryfikacji zostają policjantami. Franz (Bogusław Linda), który w starym systemie robił karierę dzięki małżeństwu z córką ministra, musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Skierowany do walki ze zorganizowaną przestępczością odkrywa, że po drugiej stronie barykady stoją jego byli koledzy po fachu. W jednej z akcji traci trzech ludzi i postanawia się zemścić, a jego dawny przyjaciel Olo (Marek Kondrat) nie daje się wciągnąć do współpracy. Zwolniony z policji, zdążył już znaleźć lepszych pracodawców. W dodatku dziewczyna, którą zaopiekował się Franz, odchodzi, szukając bardziej opłacalnego związku.


"Psy" to postkomunistyczne kino moralnego niepokoju, gdzie połączenie schematów amerykańskiego filmu policyjnego z polskimi realiami (komisje weryfikacyjne, palenie esbeckich teczek, rosnąca w polityczną siłę rola Kościoła) stworzyło ekranowe lustro, w którym odbiły się problemy wczesnej fazy rodzimej transformacji.

"Pasikowski obszernie czerpie z formuły amerykańskiego filmu policyjnego i gangsterskiego, cytując znaczących twórców markowych filmów akcji. Reżyseria jest ewidentnie amerykańska: nawiązania do kina amerykańskiego pojawiają się nieomal w każdej scenie. Widzimy 'amerykańskie' przestrzenie (luksusowe wnętrza, mokre od deszczu ulice, podziemne parkingi, opuszczona fabryka), brutalną przemoc, pokazywaną na zwolnionych zdjęciach, słyszymy wulgarny język i twardą mowę twardych mężczyzn. Film opiera się na akcji, a nie na dialogu, co odróżnia go od większości polskich produkcji" - zauważył historyk kina Marek Haltof.

Były esbek wymierza sprawiedliwość

Tematyka filmu, ukazująca świat w zasadzie pozbawiony pozytywów, pełen cynizmu, moralnego brudu i okrucieństwa, wywołała gwałtowne reakcje krytyki. Za fasadą szyderstwa i antymartyrologicznych bluźnierstw kryło się jednak coś więcej - moralitet, bolesna aż do bólu diagnoza polskiej współczesności, "kino niemoralnego niepokoju"... Opinie były podzielone. Jedynie widzowie "wypowiedzieli" się jednoznacznie. Kolejki ustawiające się pod kasami kin przysporzyły "Psom" miana komercyjnego szlagieru - czytamy na stronach Internetowej Bazy Filmu Polskiego.

"Przypuszczam, że młodociana widownia w takim skupieniu ogląda ten film nie tylko dlatego, że jest on 'do oglądania'. Ten film dialoguje z doświadczeniami widzów, mówi do nich kategoriami, którymi myślimy po cichu, zaś wyzbywamy się ich, wchodząc na mównicę, bądź wypinając pierś w szeregu ideologicznego apelu starej bądź nowej władzy, starej bądź nowej opozycji" - pisał z uznaniem Piotr Szulkin w recenzji na łamach "Kina" dodając, że "ideologicznie czysty jak pupa niemowlaka pan Pasikowski (...) wyciągnął wniosek, że ludzie nie dzielą się komuchów i katolików, tylko na ludzi i ludzi".

Z dzisiejszej perspektywy ta historia o byłych esbekach, którzy próbują się odnaleźć w rzeczywistości III RP, jest jednym z najważniejszych filmów lat 90., najlepszym filmowym świadectwem czasów transformacji, w którym odbija się "szok wolności" i poczucie braku oparcia.

Widownia, która - zmęczona martyrologią i "styropianem" - w granym przez Bogusława Lindę byłym esbeku, twardzielu Franzu Maurerze, wymierzającym sprawiedliwość " W imię zasad...", zobaczyła swojego bohatera, mocnego człowieka na trudne czasy.

Janek Wiśniewski padł

Nie bez powodu Andrzej Wajda, obserwując entuzjastyczne reakcje na ten film młodej widowni podczas gdyńskiego festiwalu powiedział, że ich reżyser wie o tej publiczności coś więcej. Na pewno wiedział o jej rozczarowaniu nową rzeczywistością, która okazała się nie lepsza od starej, a pod wieloma względami bardzo ją przypominała.

"Film Pasikowskiego był prawdopodobnie pierwszym dziełem artystycznym pokazującym koniec etosu 'Solidarności'. W otwierającej scenie Franz stwierdza, że działacz wolnych związków zawodowych w milicji był nie tylko niezrównoważony psychicznie, lecz w dodatku kierował się wyłącznie swoim własnym interesem. W scenie, która rozdrażniła niektórych polskich krytyków, pijani członkowie Służby Bezpieczeństwa niosą jednego ze swoich kompletnie pijanych kolegów na ramionach w kierunku kamery, śpiewając 'Janek Wiśniewski padł'. Piosenkę tę wykorzystał wcześniej Andrzej Wajda w 'Człowieku z żelaza', nawiązując do 'Solidarności' i do wydarzeń z grudnia 1970 roku. Młodej widowni 'Psów', wolnej od myślenia politycznego przeważającego w czasach komunizmu, drwiny z mitu opozycji bardzo przypadły do gustu" - pisał w książce "Kino polskie" Marek Haltof.


"Zrozumiałem, że w Polsce coś ważnego się wydarzyło, co może mieć nieobliczalne konsekwencje. Dlatego nie zdziwiły mnie wyniki późniejszych wyborów, nie mówiąc już o ostatnich, prezydenckich (chodzi o zwycięstwo Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego członka partii komunistycznej, nad Lechem Wałęsą)" - tak Wajda skomentował tę scenę w prasowym wywiadzie z 1996 roku.

-------------------------------------------------------

Zrekonstruowany cyfrowo w ramach projektu KinoRP obraz Pasikowskiego będzie można oglądać od 16 maja w wybranych kinach, podczas 3. odsłony cyklu Kinoklasyka.

Razem z obrazem Władysława Pasikowskiego do kin wchodzi film dokumentalny "Z punktu widzenia nocnego portiera", którego scenarzystą i reżyserem jest Krzysztof Kieślowski

Na cykl Kinoklasyka składają się najlepsze i najważniejsze filmy polskiej kinematografii wraz z uzupełniającymi je dokumentami, które zostały poddane rekonstrukcji cyfrowej obrazu i dźwięku. Projekcje odbywają się w całej Polsce w wybranych kinach studyjnych. Podczas dwóch wcześniejszych odsłon widzowie mogli zobaczyć zrekonstruowane filmy: "Przypadek" Krzysztofa Kieślowskiego i "Zaklęte rewiry" Janusza Majewskiego, oraz towarzyszące im krótkie dokumenty: "Siedem kobiet w różnym wieku" Krzysztofa Kieślowskiego i "Wszyscy dla wszystkich" Leszka Tarnowskiego i Pawła Kędzierskiego.


Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Psy | gadający pies | 9 maja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje