Reklama

Nicole Kidman: Co jest dla niej ważne?

Dzięki rodzinie Nicole Kidman w końcu poczuła się spełniona. "Żadna, nawet najlepsza rola nie jest w stanie wywołać na mojej twarzy takiego uśmiechu jak mąż i córki" - mówi aktora. Wcześniej, nim poznała swojego obecnego partnera, była samotna i zagubiona.

W 2003 r. Nicole Kidman otrzymała Oscara z rolę Virginii Woolf w filmie "Godziny". Nie potrafiła jednak w pełni cieszyć się sukcesem zawodowym, bo jej życie prywatne było w rozsypce.

Reklama

"Dla każdego aktora to niesamowite wyróżnienie, ale gdy stałam na scenie i odbierałam statuetkę, czułam się zagubiona i samotna. Bo choć moje życie zawodowe było pasmem sukcesów, to prywatne legło w gruzach" - wspomina artystka.

"To straszne, gdy wracasz do ogromnego, pustego pokoju hotelowego, siedzisz na łóżku z Oscarem w ręku i nie masz się z kim podzielić swoją radością. Zaczynasz się zastanawiać: 'Co jest ze mną nie tak?'. Chciało mi się wtedy płakać. To był trudny okres i zrozumiałam, że muszę coś zrobić z własnym życiem" - dodaje.

Kidman była wówczas świeżo po rozwodzie z Tomem Cruisem. Dopiero czekała na kolejną miłość. W 2006 roku zakochała się w muzyku country Keithie Urbanie. Ich pierwsze wspólne dziecko, córeczka Sunday urodziła się w 2008 r., a w 2010 r. na świat przyszła druga córeczka Faith (Nicole ma też z Cruisem dwoje dzieci adoptowanych). Teraz 46-letnia Kidman uważa się za najszczęśliwszego człowieka pod słońcem.

"Sława czy pieniądze to rzeczy drugorzędne, które na dłuższą metę nie dają szczęścia. Żadna, nawet najlepsza rola nie jest w stanie wywołać na mojej twarzy takiego uśmiechu jak mąż i córki. Chciałabym tylko, żeby dziewczynki miały dzieciństwo bardziej udane od mojego" - mówi gwiazda w wywiadzie, jakiego udzieliła miesięcznikowi "Pani".

"Moi rodzice byli wspaniali, kochający. Jednak, jako nastolatka czułam się źle wśród rówieśników. Wysoka i blada, nie pasowałam do otoczenia. Byłam outsiderką. Marzyłam wtedy o wyglądzie typowej Australijki: opalonej blondynki, 'dziewczyny surfera'. A ja miałam zakaz chodzenia na plażę" - zwierza się.

Jak dodaje: "Przez moją jasną karnację musiałam chronić się przed słońcem. Dlatego siedziałam w domu i czytałam książki. W ilości hurtowej pochłaniałam wszystko, co tylko wpadło w moje ręce. Zostało mi to do dziś".

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: twarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje