To nie jest filmowe TOP10, bo podsumowujących rok rankingów mamy aż nadto. Poniższe zestawienie to próba zwrócenia uwagi na świetnie napisane i jeszcze lepiej zagrane kreacje, które wybijały się na ekranach w mijającym roku.
Raúl Briones - "Apetyt na więcej. La Cocina"
Jego Pedro to bohater z krwi i kości. Impulsywny, funkcjonujący w nieustającym emocjonalnym napięciu, gotowy w każdej chwili wybuchnąć, a jednocześnie pełen marzeń o lepszym życiu i godności. Wraz z ekranową Julią (Rooney Mara) stworzył jedną z najciekawszych par kochanków w kinie ostatnich lat. Jestem przekonany, że rola w filmie Alonso Ruizpalaciosa stanie się dla Brionesa przepustką do międzynarodowej kariery.
Rooney Mara i "Apetyt na więcej. La Cocina"
W ostatnim czasie można było odnieść wrażenie, że jej gwiazda nieco przyblakła. Po części dlatego, że aktorka dość rozważnie wybiera kolejne role, unikając komercyjnych hitów i pokusy łatwej kariery. W "Apetyt na więcej. La Cocina" wraca w wielkim stylu, wnosząc do filmu Ruizpalaciosa emocjonalny balans, subtelność i przeciwwagę dla ekspresyjnego Brionesa. Ich relacja skupia jak w soczewce klasowe napięcia pogłębiane przez kulturowe różnice i krwiożercze reguły współczesnego kapitalizmu.
Michael B. Jordan - "Grzesznicy"
Zagranie bliźniaków o wyraźnie różnych osobowościach zawsze jest sporym aktorskim wyzwaniem. Jordan w filmie Ryana Cooglera czyni to koncertowo. To zresztą wieloletnia współpraca z reżyserem "Grzeszników" uczyniła go jednym z najważniejszych afroamerykańskich aktorów w Hollywood. Dziś wymieniany jest w gronie absolutnych faworytów do, pierwszej w karierze, oscarowej nominacji. Wychodzi na to, że kryjąca się w jego drugim, pochodzącym z suahili imieniu - Bakari - "szlachetna obietnica" właśnie się spełnia.
Tessa Thompson - "Hedda"
Tytułowa kreacja w, będącym reinterpretacją dramatu Ibsena, obrazie Nii DaCosty to rola z gruntu niewdzięczna, aktorsko wręcz niewygodna. Reżyserka postawiła przed Thompson zadanie stworzenia postaci, która jest nie tylko dwuznaczna moralnie i wewnętrznie sprzeczna, ale także egoistyczna i okrutna, co w żaden sposób nie zaskarbia jej sympatii widzów. Aktorce udało się sprawić, że jej bohaterka, choć sprawia wrażenie chłodnej i opanowanej, skrywa emocjonalny chaos przebijający w spojrzeniach i drobnych gestach zdradzających znudzenie, frustrację lub tłumioną agresję.
Anthony Bajon - "Operacja Maldoror"
Ten zaledwie 31-letni francuski aktor w ostatnich latach wyrasta na jednego z najciekawszych europejskich twórców kina dramatycznego. Wcielając się w postać tropiącego seksualnych przestępców nieustępliwego młodego policjanta Paula Chartiera, tworzy bohatera balansującego między poczuciem obowiązku, a obsesją, przechodząc od niezmąconej determinacji do psychicznego wyczerpania i frustracji. Jego postać zmaga się nie tylko z własnymi demonami, ale też z systemem, który okazuje się skorumpowany i zdeprawowany, podobnie jak zagrożenie, któremu ma przeciwdziałać. To kreacja zbudowana na subtelnej gradacji emocji, niezwykle wymagająca psychologicznie i absolutnie zapadająca w pamięć.
Celeste Dalla Porta - "Bogini Partenope"
To jedno z tych aktorskich wejść, które pojawiają się nieoczekiwanie i z wielkim impetem, i niemal natychmiast definiują wizerunek młodej aktorki na arenie międzynarodowej. Partenope w jej wykonaniu nie jest jednowymiarową ikoną piękna, ani tylko uwspółcześnionym mitem, ale osobą z krwi i kości, która żyje, doświadcza i uczy się świata, często przez konfrontację z oczekiwaniami innych wobec niej. Jest odrobinę za wcześnie, by widzieć w niej nową ikonę włoskiego kina, ale z pewnością ta rola to jeden z najciekawszych aktorskich debiutów ostatnich lat.
Barry Keoghan - "Bird" i "Bez przebaczenia"
Po oscarowej nominacji za "Duchy Inisherin" ma dziś status talentu światowego formatu. Role, w których widzieliśmy go w 2025 roku, potwierdzają jego aktorski kunszt i szeroki wachlarz możliwości, którymi dysponuje. U Andrei Arnold wciela się w niedojrzałego emocjonalnie młodego ojca skupionego bardziej na własnych trudnościach i potrzebach, niż odpowiedzialności za bliskich. Z kolei jego Jack w obrazie Chrisa Adrewsa to postać intrygująca przez swoją nieprzewidywalność i emocjonalną intensywność, którą determinuje potrzeba udowodnienia własnej pozycji i obrony rodziny. Zestawiając te dwie kreacje widać, że Keoghan nie szuka wygodnych ról ani jednoznacznych emocji. Potrafi być groźny i przytłaczający, ale równie przekonująco bywa zagubiony, nieporadny i czuły, w każdym z przypadków wydobywając ze swoich postaci ludzką prawdę.
Emma Stone - "Bugonia"
Artystyczny wolta, jaką parę ról temu wykonała Emma Stone wiążąc się zawodowo z Yorgosem Lanthimosem, zaowocowała najciekawszymi i najbardziej nieoczywistymi kreacjami w jej karierze. Każda z nich - od "Faworyty" przez "Biedne istoty" po "Rodzaje życzliwości" - jest zupełnie odrębna, wymagająca innego wachlarzu środków. A "Bugonia" to kolejne już potwierdzenie tej tezy. Odmieniona fizycznie Stone w niezwykle surrealistycznej opowieści science fiction balansuje między racjonalnym zachowaniem a emocjonalnym chaosem, utrzymując jednak swoją postać w ryzach psychologicznej wiarygodności. W tym szaleństwie jest metoda - jak mówi przysłowie.
Stephen Graham - "Dojrzewanie"
Przed paroma laty dał się zapamiętać jako funkcjonujący pod nieustającą presją szef kuchni w "Punkcie wrzenia" w reżyserii Philipa Barantiniego. W będącym kolejnym efektem ich współpracy serialu Netflixa Graham buduje postać ojca dźwigającego jeszcze większy ciężar emocjonalny. Wrzucony w sytuację bez wyjścia, w której mieszają się gniew, wstyd, rozpacz i bezradność, staje się bohaterem niezwykle złożonym. Ta kreacja rodzica, który musi zmierzyć się nie tylko z oskarżeniami wobec nastoletniego syna, ale też z własnymi lękami i poczuciem odpowiedzialności, zapisze się jeden z najbardziej wstrząsających portretów filmowego ojcostwa w historii.
Chase Infiniti - "Jedna bitwa po drugiej"
Jedna z najbardziej intrygujących "nowych twarzy" Hollywood rolą w filmie Paula Thomasa Andersona udowodniła, że jest w stanie dorównać kroku takim tuzom jak Leonardo DiCaprio czy Sean Penn. Jej bohaterka to wychowana w ciągłym poczuciu zagrożenia nastolatka, która zostaje wciągnięta w brutalny ciąg przemocy i musi poradzić sobie w świecie, w którym każdy ruch może mieć śmiertelne konsekwencje. To nie rola ekranowej heroiny, lecz postaci, która zmuszona jest walczyć o przetrwanie, zarówno na poziomie fizycznym, jak i psychologicznym. W pełni zasłużona nominacja do Złotych Globów. Z pewnością zobaczymy ją także na tegorocznym czerwonym oscarowym dywanie.