"Na plaży Chesil": Uczta dla oka

Autorem zdjęć do "Na plaży Chesil" jest Sean Bobbit, jeden z czołowych brytyjskich operatorów, znany choćby ze współpracy ze Stevem McQueenem ("Zniewolony. 12 Years a Slave", "Wstyd"). Bobbittowi zależało, żeby "Na plaży Chesil" sfilmować na taśmie 35mm, co umożliwiło wykorzystanie w pełni walorów krajobrazu i aspektu vintage opowiadanej historii. "Mowa o filmie, którego akcja osadzona jest w latach 60. - obraz analogowy był kluczowy, aby oddać charakter epoki" - tłumaczy operator.

Saoirse Ronan i Billy Howle w scenie z "Na plaży Chesil"

"Na plaży Chesil" filmowano na autentycznej plaży Chesil w Dorset, będącej częścią Wybrzeża Jurajskiego - drugiego w historii obiektu naturalnego w Wielkiej Brytanii umieszczonego na liście światowego dziedzictwa UNESCO. "Nie szukaliśmy długo" - zapewnia menadżer lokacji, Henry Woolley. - "To wyjątkowe miejsce i jest tak ważne dla tej historii, że wiedzieliśmy, że musimy tam kręcić, jeśli to tylko możliwe. Jest ono także bardzo filmowe - i równie trudno dostępne. Jest oddzielone od stałego lądu zalewem i ma długość około piętnastu kilometrów".

Plaża Chesil (słowo chesil pochodzi ze staroangielskiego słowa oznaczającego kamyk nadmorski) to obiekt chroniony, ekipa musiała więc być niezwykle uważna, żeby zminimalizować szkody spowodowane swoją obecnością w trakcie zdjęć i po nich. "Staraliśmy się maksymalnie wykorzystać nasz czas na miejscu i sprawić, żeby lokacja wyglądała tak filmowo, jak to możliwe. Zdecydowaliśmy, że chcemy tam nakręcić ujęcia z żurawia, co oznaczało w efekcie przewiezienie go w częściach małymi łódkami!" - opowiada Wooley.

Reklama

Saoirse Ronan wyniosła z filmu wyraziste wspomnienia plaży Chesil: "Strasznie ciężko się po niej chodzi! Ale jest wyjątkowo piękna. Ian mistrzowsko wybrał miejsce akcji swojej powieści. Fizyczność, stosunek plaży do lądu i wody są tam tak specyficzne. Koniec końców to pas ziemi, który wystaje z wody i jest na swój sposób odseparowany. Żeby się tam dostać, musieliśmy popłynąć łodzią. Poza tym strasznie wiało! Ale możliwość kręcenia w autentycznym miejscu akcji powieści była bardzo pomocna".

Billy Howle również był zafascynowany plażą Chesil: "Jest coś w tej linii brzegowej. Wydaje się nietknięta przez ludzi. To miejsce jest najbliżej czegoś w stu procentach naturalnego. Ta plaża może być równie gwałtowna, co spokojna. Ale nawet w tym pogodnym bezruchu jest coś niepokojącego. Myślę, że to doskonale opisuje również ludzką naturę. Nawet w spokoju jest coś kłopotliwego - zupełnie jak u człowieka".

Dowiedz się więcej na temat: Na plaży Chesil

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje