"Mój dług": ​Olga Bołądź w nietypowej kontynuacji "Długu"

Na razie nie wiadomo, w kogo Olga Bołądź wcieli się w filmie "Mój dług"
Na razie nie wiadomo, w kogo Olga Bołądź wcieli się w filmie "Mój dług"GałązkaAKPA
Nie wolno zapominać, że "Dług" był początkiem współpracy Krzysztofa Krauze z Joanną Kos, przyszłą żoną, będącą współautorką jego kolejnych obrazów. Wspólnie zrealizowali później m.in. 'Mojego Nikifora", "Plac Zbawiciela" i "Papuszę".
Nie wolno zapominać, że "Dług" był początkiem współpracy Krzysztofa Krauze z Joanną Kos, przyszłą żoną, będącą współautorką jego kolejnych obrazów. Wspólnie zrealizowali później m.in. 'Mojego Nikifora", "Plac Zbawiciela" i "Papuszę".materiały prasowe
"Dług" do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych polskich obrazów ostatniej dekady XX wieku. W Gdyni, oprócz Grand Prix, film otrzymał nagrodę za reżyserię, muzykę, pierwszoplanową rolę męską dla Andrzeja Chyry i nagrodę dziennikarzy.
"Dług" do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych polskich obrazów ostatniej dekady XX wieku. W Gdyni, oprócz Grand Prix, film otrzymał nagrodę za reżyserię, muzykę, pierwszoplanową rolę męską dla Andrzeja Chyry i nagrodę dziennikarzy. materiały prasowe
W filmie, obok Jacka Borcucha i Roberta Gonery, oglądać mogliśmy również Andrzeja Chyrę (w roli gangstera Gerarda), Cezarego Kosińskiego (kolega głównych bohaterów), Agnieszkę Warchulską (dziewczyna postaci Borcucha) oraz Joannę Szurmiej (narzeczoną bohatera Gonery).
W filmie, obok Jacka Borcucha i Roberta Gonery, oglądać mogliśmy również Andrzeja Chyrę (w roli gangstera Gerarda), Cezarego Kosińskiego (kolega głównych bohaterów), Agnieszkę Warchulską (dziewczyna postaci Borcucha) oraz Joannę Szurmiej (narzeczoną bohatera Gonery).
"Dług" zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O "Długu", odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" - czytamy na stronach Culture.pl
"Dług" zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O "Długu", odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" - czytamy na stronach Culture.pl
"Pierwowzory Adama i Stefana, młodzi ambitni biznesmeni, którzy w marcu 1994 zamordowali swoich dręczycieli i w chwili premiery filmu odsiadywali swoje 25-letnie wyroki, stali się równie znani, jak wzorowani na nich bohaterowie 'Długu' (...) Film Krzysztofa Krauzego nie do tego w istocie nas zachęca, byśmy zestawiali fabułę z jej prototypową historią, lecz
z naszym własnym sumieniem. Dług zmusza nas, (...) byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie – solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam" - Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego".
"Pierwowzory Adama i Stefana, młodzi ambitni biznesmeni, którzy w marcu 1994 zamordowali swoich dręczycieli i w chwili premiery filmu odsiadywali swoje 25-letnie wyroki, stali się równie znani, jak wzorowani na nich bohaterowie 'Długu' (...) Film Krzysztofa Krauzego nie do tego w istocie nas zachęca, byśmy zestawiali fabułę z jej prototypową historią, lecz z naszym własnym sumieniem. Dług zmusza nas, (...) byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie – solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam" - Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego".
"Kiedy Jerzy Morawski na łamach 'Życia' opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani?" - reżyser Krzysztof Krauze przypominał o okolicznościach zainteresowania się głośnym tematem.

Krauze przyznał, że spędził wiele godzin rozmawiając w więzieniu ze skazanymi biznesmenami. "Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam, gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak 'Dług' nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie" - wyjaśniał Krauze.
"Kiedy Jerzy Morawski na łamach 'Życia' opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani?" - reżyser Krzysztof Krauze przypominał o okolicznościach zainteresowania się głośnym tematem. Krauze przyznał, że spędził wiele godzin rozmawiając w więzieniu ze skazanymi biznesmenami. "Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam, gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak 'Dług' nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie" - wyjaśniał Krauze.
W środę, 19 listopada, mija dokładnie 15 lat od premiery "Długu" Krzysztofa Krauze. To jeden z najważniejszych polskich filmów ostatniego 20-lecia.

"Dług" oparty był na prawdziwych zdarzeniach. Chodziło o głośną sprawę, której bohaterami byli dwaj młodzi biznesmeni (w ich rolach Robert Gonera i Jacek Borcuch) skazani za zabójstwo gangsterów, domagających się zwrotu wyimaginowanego długu.
W środę, 19 listopada, mija dokładnie 15 lat od premiery "Długu" Krzysztofa Krauze. To jeden z najważniejszych polskich filmów ostatniego 20-lecia. "Dług" oparty był na prawdziwych zdarzeniach. Chodziło o głośną sprawę, której bohaterami byli dwaj młodzi biznesmeni (w ich rolach Robert Gonera i Jacek Borcuch) skazani za zabójstwo gangsterów, domagających się zwrotu wyimaginowanego długu.materiały prasowe
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?