Michał Koterski latami walczył z nałogiem. "Jestem trzeźwy i żyję dzięki Bogu"

Michał Koterski
Michał KoterskiVIPHOTOEast News

Michał Koterski i jego droga do sławy

Mój ojciec nigdy się w moje wybory nie wtrącał, ale ja wiedząc, że jest to człowiek, który zna się znakomicie na swoim zawodzie, podchodzi do kina z ogromną pasją i jest jednym z nielicznych "autorów" w polskim kinie, zawsze liczyłem się z jego zdaniem. Mimo że nie zawsze się zgadzamy... Często scenariusze, które podsyłam ojcu, mnie niezwykle ekscytują, a on mówi mi szczerze, że to "nie jest jego bajka", że tego nie rozumie. To sprawia, że bardzo chcę z nim konfrontować swoje decyzje, bo wiem, że zawsze odpowie mi szczerze. Tylko wybitny twórca potrafi przyznać, że się na czymś nie zna i że nie jest wszechwiedzący. Dlatego każdy scenariusz ojcu wysyłam, słucham jego wskazówek. Stety czy niestety, potem i tak przychodzisz na deski teatru lub przed kamerę, i zostajesz tylko ty, ekipa i Pan Bóg - musisz sobie radzić sam, nikt za ciebie tej roboty nie wykona.
wyznał w rozmowie z Adrianem Luzarem dla Interii w 2019 roku.
Wiadomo, "Dzień świra" to kultowy film, Sylwuś to kultowy bohater, a ja odegrałem kultowe sceny, które do dziś przetrwały próbę czasu, i uznaję sobie to za powód do dumy, że nawet młodzi ludzie, którzy nie mają już pojęcia, czym jest "Miś", "Rozmowy kontrolowane" czy "Seksmisja", znają i pamiętają tę postać. Wielu ludzi ma do tego filmu sentyment. Gdy jednak twórcy proponują mi nawiązywanie do "Dnia świra", unikam tego jak ognia. Pamiętam słowa ojca, który mówił, by nie dotykać tego, co kiedyś zostało zrobione perfekcyjnie - a z takim filmem jak "Dzień świra" trudno konkurować
przyznał w rozmowie z Interią.

Michał Koterski o uzależnieniu

Zobacz również:

Metamorfoza Michała Koterskiego

W filmie Władysława Pasikowskiego "Jack Strong" (2013) w roli generała Wojciecha Jaruzelskiego zobaczyliśmy Krzysztofa Dracza. Była to jednak wybitnie epizodyczna kreacja.

Wojciech Jaruzelski miał być jednym z bohaterów filmu Agnieszki Holland, opartym na wspomnieniach córki generała Moniki Jaruzelskiej. Według "Faktu" zagrać miał go Bogusław Linda, który związany był prywatnie z Moniką Jaruzelską, nie doszło jednak do realizacji filmu.

Także Borys Lankosz przygotowywał biograficzny film oparty na książce Pawła Kowala i Mariusza Cieślika "Jaruzelski. Życie paradoksalne". Niestety, projekt wciąż daleki jest od skierowania do produkcji.
W filmie Władysława Pasikowskiego "Jack Strong" (2013) w roli generała Wojciecha Jaruzelskiego zobaczyliśmy Krzysztofa Dracza. Była to jednak wybitnie epizodyczna kreacja. Wojciech Jaruzelski miał być jednym z bohaterów filmu Agnieszki Holland, opartym na wspomnieniach córki generała Moniki Jaruzelskiej. Według "Faktu" zagrać miał go Bogusław Linda, który związany był prywatnie z Moniką Jaruzelską, nie doszło jednak do realizacji filmu. Także Borys Lankosz przygotowywał biograficzny film oparty na książce Pawła Kowala i Mariusza Cieślika "Jaruzelski. Życie paradoksalne". Niestety, projekt wciąż daleki jest od skierowania do produkcji.Kurnikowski, AKPA / ITI Cinemamateriały prasowe
W biograficznym filmie "Gierek", który trafi na kinowe ekrany w 2021 roku, tytułową rolę zagra Michał Koterski.

"Przede mną najtrudniejsze wyzwanie aktorskie w mojej dotychczasowej karierze" - napisał na Instagramie Michał Koterski, dzieląc się z fanami pierwszym zdjęciem w filmowej charakteryzacji. Do roli pierwszego sekretarza KC PZPR aktor przytył 17 kilogramów.

Michał Koterski nie będzie pierwszym polskim aktorem, który wcieli się na ekranie w postać Edwarda Gierka. W filmie Johna Kenta Harrisona "Jan Paweł II" postać 1. sekretarza KC PZPR zagrał Andrzej Blumenfeld.

Akcja filmu "Gierek" rozgrywać się będzie w latach 1970-82. Rozpocznie się w momencie, gdy Edward Gierek wyjeżdża do Warszawy i obejmuje stanowisko I Sekretarza PZPR, a zakończy się w czasie, gdy opuszcza ośrodek internowania i nieomal ociera się o śmierć.
W biograficznym filmie "Gierek", który trafi na kinowe ekrany w 2021 roku, tytułową rolę zagra Michał Koterski. "Przede mną najtrudniejsze wyzwanie aktorskie w mojej dotychczasowej karierze" - napisał na Instagramie Michał Koterski, dzieląc się z fanami pierwszym zdjęciem w filmowej charakteryzacji. Do roli pierwszego sekretarza KC PZPR aktor przytył 17 kilogramów. Michał Koterski nie będzie pierwszym polskim aktorem, który wcieli się na ekranie w postać Edwarda Gierka. W filmie Johna Kenta Harrisona "Jan Paweł II" postać 1. sekretarza KC PZPR zagrał Andrzej Blumenfeld. Akcja filmu "Gierek" rozgrywać się będzie w latach 1970-82. Rozpocznie się w momencie, gdy Edward Gierek wyjeżdża do Warszawy i obejmuje stanowisko I Sekretarza PZPR, a zakończy się w czasie, gdy opuszcza ośrodek internowania i nieomal ociera się o śmierć.Telus, AKPA / Magdalena Zych, Global Studiomateriały prasowe
W filmie "Pan T.", który trafił na ekrany kin w 2019 roku, postać I sekretarza KC PZPR, Bolesława Bieruta wykreował Jerzy Bończak. Bardzo przypomina go w warstwie wizualnej, ale sportretował go w konwencji komediowej.

- Jestem bardzo podobny do Bieruta w tym filmie. Mam takie same wąsy, uczesanie, noszę podobne okulary. Natomiast nie jest to postać stricte historyczna. Bierut spełnia w "Panu T." rolę komediową - przyznał Bończak.

W jednej ze scen filmu widzimy granego przez Bończaka przywódcę palącego marihuanę w toalecie. - Proszę tylko nie myśleć, że jeśli aktorzy piją wódkę, albo palą jointy w filmie, to robią to naprawdę. Niestety tak nie jest. Piją wodę i palą zwykłe papierosy - zastrzega aktor.
W filmie "Pan T.", który trafił na ekrany kin w 2019 roku, postać I sekretarza KC PZPR, Bolesława Bieruta wykreował Jerzy Bończak. Bardzo przypomina go w warstwie wizualnej, ale sportretował go w konwencji komediowej. - Jestem bardzo podobny do Bieruta w tym filmie. Mam takie same wąsy, uczesanie, noszę podobne okulary. Natomiast nie jest to postać stricte historyczna. Bierut spełnia w "Panu T." rolę komediową - przyznał Bończak. W jednej ze scen filmu widzimy granego przez Bończaka przywódcę palącego marihuanę w toalecie. - Proszę tylko nie myśleć, że jeśli aktorzy piją wódkę, albo palą jointy w filmie, to robią to naprawdę. Niestety tak nie jest. Piją wodę i palą zwykłe papierosy - zastrzega aktor.Mieszko Piętka, AKPA / Hubert Komerski, Propeller Filmmateriały dystrybutora
W filmie Antoniego Krauzego "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" (2011) w postać Władysława Gomułki wcielił się Wojciech Pszoniak.

Aktor twierdzi, że "z aktorskiego punktu widzenia" była to jedna z najważniejszych ról w jego karierze.

"Właśnie dlatego przyjąłem tę rolę. Musiałem odtworzyć postać historyczną, a z drugiej strony nie chciałbym, żeby była to zwykła kalka. Chciałem, aby osoba Gomułki była żywa i przekonująca, żeby pokazała rozdarcie człowieka, który bojąc się o swoje stanowisko, musi podjąć te wszystkie decyzje. To była władza ludowa, która za wszelką cenę chciała się utrzymać" - opowiadał Pszoniak.

Aktor ujawnił, że nienawidził swojego bohatera. "Władysław Gomułka mocno wbił się w pamięć wszystkich Polaków. Był bardzo wyrazisty. Nigdy go nie poznałem i nie darzyłem w ogóle sympatią. Był prostym człowiekiem, który kazał strzelać do ludzi ostrymi nabojami. Nienawidziłem go i dlatego nie powinienem był przyjąć tej roli. Według mojego myślenia o aktorstwie, aktor nie może przyjmować roli postaci, których nienawidzi. Natomiast po rozmowie z reżyserem, postanowiłem pokazać dramat tego człowieka" - zakończył Pszoniak.
W filmie Antoniego Krauzego "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" (2011) w postać Władysława Gomułki wcielił się Wojciech Pszoniak. Aktor twierdzi, że "z aktorskiego punktu widzenia" była to jedna z najważniejszych ról w jego karierze. "Właśnie dlatego przyjąłem tę rolę. Musiałem odtworzyć postać historyczną, a z drugiej strony nie chciałbym, żeby była to zwykła kalka. Chciałem, aby osoba Gomułki była żywa i przekonująca, żeby pokazała rozdarcie człowieka, który bojąc się o swoje stanowisko, musi podjąć te wszystkie decyzje. To była władza ludowa, która za wszelką cenę chciała się utrzymać" - opowiadał Pszoniak. Aktor ujawnił, że nienawidził swojego bohatera. "Władysław Gomułka mocno wbił się w pamięć wszystkich Polaków. Był bardzo wyrazisty. Nigdy go nie poznałem i nie darzyłem w ogóle sympatią. Był prostym człowiekiem, który kazał strzelać do ludzi ostrymi nabojami. Nienawidziłem go i dlatego nie powinienem był przyjąć tej roli. Według mojego myślenia o aktorstwie, aktor nie może przyjmować roli postaci, których nienawidzi. Natomiast po rozmowie z reżyserem, postanowiłem pokazać dramat tego człowieka" - zakończył Pszoniak.Kurnikowski, AKPA / Marysia Gasecka, Kino Światmateriały dystrybutora
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?