Reklama

Reklama

Michaela Douglasa rady dla młodych

W tym roku Michael Douglas skończy 75 lat. O kinie wie równie dużo, co o życiu. Młodym radzi, by tak nie pędzili. "Znajdźcie chwilę na to, żeby zatrzymać się w tym biegu i powąchać róże" - apeluje aktor.

W tym roku Michael Douglas skończy 75 lat. O kinie wie równie dużo, co o życiu. Młodym radzi, by tak nie pędzili. "Znajdźcie chwilę na to, żeby zatrzymać się w tym biegu i powąchać róże" - apeluje aktor.
Michael Douglas zdecydowanie nie wygląda na swój wiek /Albert L. Ortega /Getty Images

Pod koniec ubiegłego roku Michael Douglas otrzymał swoją gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Sław, co przypadło na wyjątkowy dla niego czas - świętuje 50 lat pracy w branży filmowej. Jako laureat dwóch Oscarów, ojciec trojga dzieci, syn legendy kina - Kirka Douglasa, miał bardzo bogate życie i teraz chętnie daje wskazówki młodszym od siebie.

"Młodość traci się na uganianiu się za młodzieńczymi sprawami. Kiedy jest się młodym, wciąż chce się przeć naprzód. Dalej, mocniej - wszystko z obłędną szybkością. W pewnym momencie chcesz jednak nieco spokojniej zacząć podchodzić do życia, ale jest już za późno. Stąd moja rada dla młodych ludzi: czasem znajdźcie chwilę na to, żeby zatrzymać się w tym biegu, żeby powąchać róże" - powiedział gwiazdor w wywiadzie dla niemieckiego "Suddeutsche Zeitung".

Reklama

Od swojego ojca - Kirka, nauczył się, jak ważne jest dbać o ciało, czyli zdrowo jeść i uprawiać sport. "Niedawno rozmawialiśmy przez telefon. Powiedział mi: 'Poczekaj chwilę, bo zupełnie nie mogę złapać oddechu'. Przestraszyłem się, wtedy on dodał: 'Wybacz, właśnie wychodzę z siłowni'. On ma 102 lata! Dość późno się zorientowałem, jak bardzo muszę o siebie dbać, żeby dożyć tak sędziwego wieku". Trzeba przypomnieć, że siedem lat temu Michael pokonał raka.

Ale swojemu najstarszemu synowi, Cameronowi, który jest świeżo upieczonym tatą, woli nie udzielać rad. "Kiedy człowiek zostaje ojcem, to nagle własny ojciec przestaje być taki zły, nieprawdaż? Przedtem ma się go za starego idiotę, a później orientujemy się: 'Aha, to miał wtedy na myśli! Dlatego zrobił to i to'. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale to prawda. Tak więc trochę się wycofałem, obserwuję wszystko z boku i się nie odzywam" - mówi o swoim podejściu względem syna.

W wywiadzie gwiazdor przyznał również, że są przesłanki ku temu, by wierzyć w to, że aktorska dynasta Douglasów przetrwa. Jego syn Cameron jest aktorem, młodsze latorośle - Carys i Dylan (z małżeństwa z Catherine Zetą-Jones) też chcą zostać aktorami. Co więcej, jego bratanica Kelsey, wchodzi do tego zawodu.

Michaela Douglasa możemy teraz oglądać w nowym serialu Netfliksa "The Kominsky Method", historii o komediowym wydźwięku. Za stworzenie kreacji podstarzałego nauczyciela aktorstwa, Sandy Kominsky'ego, aktor został nagrodzony Złotym Globem.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Michael Douglas

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy