Można śmiało powiedzieć, że Michael Madsen należy do grona ulubionych aktorów Quentina Tarantino. Pojawił się w obydwu częściach "Kill Billa", "Nienawistnej ósemce", zagrał też epizodyczną rolę w "Pewnego razu... w Hollywood".
Najbardziej charakterystyczną kreację stworzył jednak we "Wściekłych psach", gangsterskim hicie amerykańskiego filmowca z 1992 roku. Zagrał w nim "Blondyna", jednego z uczestników nieudanego napadu na sklep jubilerski. W najnowszym wywiadzie Madsen wyjawił, że jego udział w produkcjach Tarantino wisiał na włosku. Wszystko przez osławionego producenta Harveya Weinsteina, który, mówiąc dość oględnie, nie przepadał za nim. "Harvey nigdy nie darzył mnie sympatią. Nie wiem, czy on kogokolwiek lubił. Wiem za to za pewno, że nie lubił mnie. Nigdy nie chciał mnie w żadnym filmie Quentina" - stwierdził.
"Myślę, że pojawiłem się w nich tylko dlatego, że Quentin za każdym razem wstawiał się za mną i mówił: 'Wykorzystam Michaela, czy ci się to podoba, czy nie' - wyznał aktor w rozmowie z "The Independent". Okryty złą sławą producent, który, jak wyszło na jaw przed kilkoma laty, na przestrzeni dekad dopuścił się kilkudziesięciu przestępstw na tle seksualnym, współpracował z Tarantino przy większości jego filmów, łącznie z kultowym "Pulp Fiction" - najpierw za pośrednictwem wytwórni Miramax, a później The Weinstein Company. W 2017 roku, gdy padły pierwsze oskarżenia pod adresem producenta, został usunięty z firmy. Rok później ogłosiła ona upadłość.
Quentin Tarantino: Pasjonat 10
zobacz zdjęcia
Quentin Tarantino: Pasjonat
1 / 10
Quentin Tarantino - reżyser, scenarzysta, producent i aktor - w środę, 27 marca, kończy 55 lat.
Tarantino urodził się w Knoxville w stanie Tennessee w rodzinie pielęgniarki i muzyka. Rodzice rozstali się krótko po narodzinach syna, Quentin (nadano mu imię na cześć pół-Indianina, odgrywanego przez Burta Reynoldsa w serialu "Gunsmoke") wychował się w mieście Torrance w Kalifornii, gdzie przeprowadził się z matką i ojczymem.
Chłopak uczęszczał do szkoły średniej w dzielnicy Harbor City w Los Angeles, jednak porzucił ją w dziewiątym roku nauki. Ważniejsza była dla niego kinematografia, zainteresowanie którą zdradzał od najmłodszych lat. Gdy skończył ich szesnaście, podjął pierwszą pracę - został bileterem w kinie wyświetlającym filmy pornograficzne. Zwolniono go jednak, gdy wyszło na jaw, że nie jest pełnoletni.
Źródło: Getty Images
Autor: Adam Pretty
2 / 10
Kolejne zatrudnienie znalazł w wypożyczalni kaset Video Archives. Długie godziny w pracy umilał sobie, oglądając przeróżne filmy - chłonął wszystko, co wpadło mu w ręce, gdyż jak twierdził, każdy film przedstawia jakąś wartość, ale miał też swoje ulubione gatunki: produkcje klasy B, filmy karate, kino samurajskie i japońską animację - co miało znaczący wpływ na jego późniejszą karierę. "Oglądałem wszystko, najchętniej krwawe kino klasy B. Nagle w ręce wpadła mi kaseta z filmem Briana de Palmy 'Człowiek z blizną'. Obejrzałem go kilka razy i już wiedziałem, jak zrobić własny film" - wyznał po latach. W Video Archives Tarantino poznał podobnego jak on pasjonata, Rogera Avary'ego (jest współscenarzystą "Pulp Fiction", napisał też scenariusze m.in. do "Wybranego", "Silent Hill" czy "Beowulfa").
W 1985 roku Tarantino wraz z Craigiem Hamannem, z którym zaznajomił się z kolei na kursach aktorskich, zaczął kręcić na taśmie szesnastomilimetrowej amatorski film zatytułowany "My Best Friend's Birthday". Nie został on jednak ukończony z powodu narastających trudności w produkcji.
3 / 10
Podczas pracy w wypożyczalni Tarantino opracował również scenariusze dwóch innych filmów: "Urodzeni mordercy" i "Prawdziwy romans". Pierwszy z nich sprzedał... Oliverowi Stone'owi (na jego podstawie powstał w 1994 roku kultowy dziś film z Woodym Harrelsonem i Juliette Lewis), a drugi... Tony'emu Scottowi (zrealizowany w 1993 roku w gwiazdorskiej obsadzie). W ten sposób zebrał pieniądze potrzebne do stworzenia własnego filmu. W 1990 roku udał się do wytwórni Cinetel Productions, gdzie zdołał podsunąć producentowi Lawrence'owi Benderowi pomysł na film pod tytułem "Wściekłe psy". Dzięki wsparciu finansowemu zafascynowanego scenariuszem Harveya Keitela budżet filmu został zwiększony z 35 tysięcy do 1,5 mln dolarów.
4 / 10
Film otwierała scena, która ma już zapewnione miejsce w annałach kina. Ośmiu mężczyzn w typowym amerykańskim "diner" rozprawia przy śniadaniu o szczegółach planowanego skoku. Sześciu z nich używa kolorystycznych pseudonimów: pan Blond (Michael Madsen), pan Niebieski (Eddie Bunker), pan Brązowy (Tarantino), pan Pomarańczowy (Tim Roth), pan Różowy (Steve Buscemi) oraz pan Biały (Harvey Keitel). Towarzyszą im: organizator akcji - gangster Joe (Lawrence Tierney) oraz jego syn, Eddie (Chris Penn).
Sam Tarantino przyznawał, że największy wpływ na kształt "Wściekłych psów" wywarło "Zabójstwo" Stanleya Kubricka. Kinomani dostrzegli jednak w jego obrazie także masę innych inspiracji i wpływy takich twórców, jak Martin Scorsese czy Sergio Leone. Za swój fabularny debiut reżyser otrzymał nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych (FIPRESCI) na festiwalu w Toronto (podczas pobytu na tej imprezie spotkał innego niezależnego reżysera, Roberta Rodrigueza, z którym później będzie wielokrotnie współpracował). Przede wszystkim jednak popularność "Wściekłych psów" pozwoliła Tarantino na zawarcie kontraktu z wytwórnią Miramax, a nowy film jego autorstwa otrzymał budżet 8 mln dolarów. "Pulp Fiction", w którym reżyser zrezygnował z linearnej narracji i chronologii wydarzeń, a sam film był naładowany przemocą i licznymi odniesieniami do popkultury, opowiada historię poważnych gangsterów i drobnych złodziejaszków-nieudaczników z Los Angeles, których losy w absurdalny sposób splatają się ze sobą. W głównych rolach wystąpili w nim Samuel L. Jackson, John Travolta, Bruce Willis i Uma Thurman. Ta ostatnia jest zresztą jedną z ulubionych aktorek artysty, który przyznaje się, że ma obsesję na punkcie jej... stóp!
Podobnie jak "Wściekłe psy", "Pulp Fiction" także został entuzjastycznie przyjęty przez krytyków, którzy zwracali uwagę na niezwykle staranne dialogi, znakomitą grę aktorską oraz nowatorski sposób opowiadania. Właśnie z tego względu jury Międzynarodowego Festiwalu Filmowego
5 / 10
Po kolejnym ogromnym sukcesie filmowiec-samouk nawiązał współpracę z wspomnianym, poznanym w Toronto, Rodriguezem. Najpierw wystąpił w jego przebojowym filmie "Desperado" (1995), a następnie obaj wzięli udział w kręceniu "Czterech pokoi" (wraz z dwojgiem innych twórców niezależnych: Allison Anders i Alexandre'em Rockwellem) - Tarantino wyreżyserował etiudę "Człowiek z Hollywood", inspirowaną serialem "Alfred Hitchcock przedstawia". Opowiadała ona o zepsutym hollywoodzkim reżyserze, zmuszającym boya hotelowego (Tim Roth) do obcięcia palca swojemu koledze. Nowela Tarantino, jak również i cały film, okazała się jednak klapą - została źle przyjęta przez widzów i krytyków, zarzucających reżyserowi... brak poczucia humoru.
6 / 10
Swoją zachwianą pozycję Tarantino próbował odbudować dramatem gangsterskim "Jackie Brown" (1997), zrealizowanym na podstawie powieści Elmore'a Leonarda. Opowiadał on o stewardessie uwikłanej w przemyt pieniędzy dla handlarzy bronią. Obraz stanowił odniesienie do tradycji kina "blaxploitation", czyli filmów klasy B, których bohaterami byli czarnoskórzy mieszkańcy USA, a główne role zagrali w nim ikona tego nurtu - Pam Grier, a także Samuel L. Jackson i Robert De Niro. "Jackie Brown" została pozytywnie przyjęta przez krytyków - wskazywano na większą dojrzałość opowiadanej historii, ale też na niedoskonałość techniczną i zbyt powolną akcję. Jackson za swą kreację otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu w Berlinie.
7 / 10
W 2005 roku Tarantino wziął udział w pracach nad filmem "Sin City: Miasto grzechu" Rodrigueza oraz Franka Millera, wyreżyserował też jeden odcinek serialu "CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas". Dwa lata później ponownie podjął współpracę z Rodriguezem, owocującą dylogią filmową "Grindhouse", która nawiązywała do horrorów klasy B z lat 70. XX wieku. Tarantino nakręcił pierwszą jej część, "Death Proof", traktującą o Kaskaderze Mike'u (Kurt Russell), uwielbiającym zabijać młode piękne kobiety przy pomocy swojego samochodu. Mimo że został pokazany z sukcesem na festiwalu w Cannes, "Death Proof" poniósł klęskę finansową. Bardziej udany okazał się komediodramat wojenny "Bękarty wojny" (2009) na podstawie porzuconego niegdyś scenariusza. Jego bohaterami byli amerykańscy żołnierze żydowskiego pochodzenia, których zadaniem ma być krwawy odwet na nazistach. Przy kręceniu "Bękartów", Tarantino inspirował się filmem "Bohaterowie z piekieł" (1978) w reżyserii Enzo Castellariego. W filmie wystąpił sam Castellari, a także Bo Svenson, odtwórca jednej z głównych ról w "Bohaterach".
Obraz odniósł sukces jako wyrafinowana parodia kina wojennego, był nominowany do Oscara w ośmiu kategoriach (m.in. za najlepszy film, reżyserię i scenariusz), a odgrywający rolę nazistowskiego pułkownika Hansa Landy Christoph Waltz otrzymał statuetkę dla najlepszego aktora drugoplanowego.Po "Jackie Brown" reżyser zrobił sobie kilkuletnią przerwę od kręcenia filmów, poświęcił ją na pisanie scenariusza do dzieła osadzonego w realiach II wojny światowej. Ostatecznie jednak zdecydował się na stworzenie filmu sensacyjnego "Kill Bill" z Umą Thurman w roli zawodowej morderczyni, która po latach śpiączki budzi się z zamiarem dokonania zemsty na swoim dawnym szefie (David Carradine). "Kill Bill" ukazał się w dwóch częściach w 2003 i 2004 roku; pierwsza z nich, pełna brawurowej akcji, inspirowana była azjatyckim kinem sensacyjnym. Natomiast druga, bardziej stawiająca na dialogi, czerpała inspirację ze spaghetti west
Źródło: materiały prasowe
8 / 10
W grudniu 2012 roku odbyła się premiera kolejnego filmu Tarantino, westernu "Django", inspirowanego filmem Sergio Corbucciego z 1966 roku, o tym samym tytule. Głównym bohaterem produkcji jest czarnoskóry niewolnik (Jamie Foxx), który wraz z płatnym zabójcą (Christoph Waltz) poszukuje swojej żony. "Django", chwalony za udaną grę konwencją westernu, a także podejmowanie trudnych tematów rasowej segregacji, a jednocześnie piętnowany za nadmierną brutalność i przesadne eksponowanie obraźliwych określeń rasistowskich, został uhonorowany dwoma Złotymi Globami oraz dwoma Oscarami - w obu przypadkach dla Tarantino za scenariusz oryginalny oraz dla Waltza za rolę drugoplanową.
Źródło: materiały prasowe
9 / 10
Ostatni film Tarantino również nawiązywał do westernowej tradycji. Akcja "Nienawistnej ósemki" rozgrywała się kilka lat po wojnie secesyjnej. Przez wietrzne pustkowia Wyoming podróżują: łowca nagród John Ruth (Kurt Russell), znany jako "Szubienica", oraz zbiegła przestępczyni Daisy Domergue (Jennifer Jason Leigh). Podczas zamieci śnieżnej trafiają do zajazdu, w którym spotykają tajemniczych nieznajomych (m.in. Tim Roth, Michael Madsen, Bruce Dern). Gdy gwałtowna nawałnica uderza w górski przyczółek, podróżnicy zaczynają rozumieć, że szanse na dotarcie do miasta są niewielkie, a ich największym zmartwieniem nie jest bezwzględna pogoda, a towarzysze o nieczystych intencjach.
- To gra zespołowa, żaden z wykonawców nie jest ważniejszy od innych - wyjaśniał reżyser zakontraktowanie aż ośmiu aktorów do głównych ról. I tak komentował swe obsadowe decyzje: - Pomyślałem, że "Ósemka ..." to film, w którym zatoczyłem koło i wróciłem do początków. To trochę "Wściekłe psy" na Dzikim Zachodzie. Obsadziłem aktorów, którzy triumfy święcili w latach 90.".
Jego produkcja otrzymała m.in. Oscara i Złoty Glob za muzykę. Statuetki odebrał zbliżający się do 90. urodzin Ennio Morricone. Do pierwszej z nagród była także nominowana drugoplanowa rola Jennifer Jason Leigh i zdjęcia Roberta Richardsona.
Źródło: materiały prasowe
10 / 10
W zeszłym roku wybuchł skandal związany z molestowaniem seksualnym hollywoodzkich aktorek, w którym największą rolę odegrał znany producent Harvey Weinstein. Do sprawy odniósł się też Tarantino. "Zmarginalizowałem te sytuacje" - przyznał reżyser.
Tarantino od wielu lat współpracował z Weinsteinem - m.in. przy takich filmach, jak "Bękarty wojny", "Django" i "Nienawistna ósemka". Reżyser przyznał, że o zachowaniu Weinsteina wobec kobiet wiedział od dawna - m.in. od wielu cenionych aktorek. "Wiedziałem tyle, że mogłem zrobić więcej"- stwierdził. "To nie były tylko plotki, informacje z drugiej ręki. Wiedziałem, że on ma na koncie takie sytuacje" - tłumaczył.
Tarantino przyznał, że żałuje, iż nie potraktował odpowiednio poważnie docierających do niego sygnałów i nie zerwał współpracy z Weinsteinem. "Wszystko, co teraz powiem, będzie beznadziejną wymówką" - stwierdził. "Apeluję do innych facetów, którzy wiedzieli więcej, by się nie bali. Nie wydawajmy tylko oświadczeń. Pokażmy, że działo się coś złego i zapewnijmy naszym siostrom lepsze życie" - powiedział w wywiadzie reżyser.
Źródło: Getty Images
Autor: Jamie McCarthy
"Wiedziałem wystarczająco dużo, by zareagować. To było coś więcej niż zwykłe plotki, informacje z drugiej ręki. Wiedziałem, że dopuścił się przynajmniej kilku z zarzucanych mu czynów. Każdy, kto był blisko Harveya, wiedział. Żałuję, że nie wziąłem odpowiedzialności za to, co usłyszałem. Gdybym to zrobił, z pewnością nigdy więcej bym z nim nie współpracował" - wyznał Tarantino w wywiadzie dla dziennika "The New York Times" tuż po wybuchu skandalu. 11 marca 2020 roku nowojorski sąd uznał Weinsteina winnym gwałtu i molestowania seksualnego. Eksproducent został skazany na 23 lata więzienia.