Reklama

Reklama

​Michael Gandolfini: Dzięki tej roli pożegnał się ze zmarłym ojcem

Od 29 października w polskich kinach będzie można zobaczyć film "Wszyscy święci New Jersey", który jest prequelem głośnego serialu "Rodzina Soprano". W Tony'ego Soprano wcielił się w nim Michael Gandolfini, syn nieżyjącego już Jamesa Gandolfiniego, który grał tę postać w kultowym serialu. Dla młodego aktora przyjęcie tej roli było swego rodzaju pożegnaniem ze zmarłym w 2013 roku ojcem.

Michael Gandolfini na planie "Wszystkich świętych New Jersey"

"Nie chciałem wywierać na siebie presji. Chciałem być jedynie najlepszym aktorem, jakim mogłem być i dzięki temu sportretować Tony'ego w taki sposób, jak życzyłby sobie tego twórca serialu i filmu David Chase. Scena po scenie. Nie myślałem o swojej żałobie, bo w ten sposób zes... się ze strachu w łóżko" - opowiada o roli Michael Gandolfini w rozmowie z magazynem "Empire".

"Wszyscy święci New Jersey": O czym jest film?

Aktor dodaje też, że decyzja o przyjęciu roli Tony'ego Soprano była najtrudniejszą w jego życiu. "Postać zagrana przez mojego ojca miała tę piękną wrażliwość ukrytą pod agresją. W mojej wersji Tony'ego Soprano jest odwrotnie. Jego ciekawość i wrażliwość są na pierwszym miejscu. Nie jest gangsterem grożącym bronią. To dzieciak, który zostaje osłabiony, a potem wciągnięty w rozgrywkę" - opowiada aktor.

Reklama

Michael Gandolfini we "Wszystkich świętych New Jersey" wciela się w postać pełnego ideałów nastolatka, którego wizja świata zostaje ukształtowana przez wujka, który jest gangsterem, Dicka Moltisantiego (w tej roli Alessandro Nivola). Anthony Soprano staje się mężczyzną, gdy rywalizujący ze sobą gangsterzy rzucają wezwanie wszechpotężnej rodzinie mafijnej DiMeo, a w mieście wybuchają zamieszki na tle rasowym.

Michael Gandolfini w ślady zmarłego ojca

O tym, jak ta rola była ważna dla młodego Gandolfiniego, opowiedział w rozmowie z "Empire" reżyser filmu "Wszyscy święci New Jersey". "Podczas jednej ze wspólnych kolacji Michael wstał zza stołu i powiedział: 'Chciałem wam wszystkim podziękować za to, że robimy ten film. Dał mi on szanse na ponowne spotkanie się z moim ojcem... oraz na pożegnanie się z nim'. Nie było osoby, której nie zaszkliłyby się oczy" - wspomina Alan Taylor.

Jak wcześniej przyznawał Michael Gandolfini, po raz pierwszy obejrzał "Rodzinę Soprano" w trakcie przygotowań do castingu do filmu Taylora. "Naprawdę ciężko było oglądać mojego tatę. Nagrałem cztery godziny jego monologów i ciągle spacerowałem po Nowym Jorku z jego głosem w słuchawkach" - mówił w "Vanity Fair".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje