78-letni Michael Douglas przyzwyczaił fanów do srebrzystych pasm zamaszyście odgarniętych do tyłu. Zdaje się, że część nawet za bardzo, bo do zafarbowanych na kasztanowo włosów aktora odnieśli się bardzo serio. I z umiarkowaną aprobatą.
Michael DouglasJeff Kravitz/FilmMagicGetty Images
Gdy Michael Douglas opublikował na swoim profilu instagramowym krótkie video z Paryżem w tle, chyba nie spodziewał się tak ożywionej dyskusji. A przynajmniej nie na temat... włosów. Okazało się tymczasem, że nowa fryzura - rozwichrzone, kasztanowe loki - niedbale upchnięte pod czapką z daszkiem, wywołały niemałe zamieszanie.
Pierwsze komentarze były pisane w stylu ostrożnym, ale komplemetującym. "Michael, wyglądasz niemal jak nastolatek" - stwierdził jeden z komentujących, któremu wtórowała internautka podkreślająca, że lubi taki naturalny wygląd. Ale atmosfera szybko uległa zmianie, a afera "hairgate" nabrała rozmachu.
W komentarzach zaczęły pojawiać się opinie, że nieodpowiedni jest zarówno kolor, jak i nadmierne ich rozwichrzenie. Pojawiły się również uwagi, że kolejnym krokiem powinno być wyprasowanie zmarszczek. Tylko nieliczni zauważyli, że wygląd aktora może być konsekwencją przyjęcia przez niego nowej roli.
Gwiazdor nie wdał się w dyskusję, mało grzeczne uwagi przyjął ze spokojem. Po raz kolejny udowadniając, że ma klasę nie tylko na srebrnym ekranie.
"Mam właśnie za sobą kilka trudnych lat, odczuwałem więc potrzebę zagrania postaci, która pozwoliłaby mi ukierunkować moje emocje. Dwa lata wcześniej kanadyjski lekarz zdiagnozował u mnie raka krtani w 4. stadium. Poddałem się więc natychmiastowemu leczeniu, spędziłem całe tygodnie leżąc na kanapie przed telewizorem, osłabiony i w kiepskim stanie zdrowia. Granie Liberace pozwoliło mi to z siebie wyrzucić, wyrazić te wszystkie emocje" - Michael Douglas mówił w rozmowie "Le Nouvel Observateur" o roli w filmie Stevena Soderbergha 'Wielki Liberace", za którą otrzymał w 2014 roku Złoty Glob.
W tragikomedii "Wszystko w rodzinie" (2003) Michael Douglas spotkał się na planie filmowym ze swym ojciem, Kirkiem Douglasem. Zgodnie z tytułem obrazu na ekranie zobaczyliśmy również mamę aktora - Dianę Dill - fot. Mary Evans Picture LibraryEast News
W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych gwiazda Douglasa zaczęła nieco przygasać. Dopiero w 2000 roku aktor zagrał dwie doskonałe role - wykładowcę języka angielskiego w "Cudownych chłopcach" Curtisa Hansona (na zdjęciu) i szefa agencji do zwalczania narkotyków w "Traffic" Stevena Soderbergha - fot. Mary Evans Picture Library
Na fali popularności "Nagiego instynktu" Michael Douglas wystąpił w kolejnym "erotycznym thrillerze" - "W sieci" (1994), gdzie jego ekranową partnerką była Demi Moore. Douglas zagrał dyrektora działu w przdsiębiorstwie zajmującym się produkcją oprogramowania komputerowego, który nawiązuje toskyczny romans ze swą nową przełożoną i... byłą kochanką (Moore).
Po aktorskim Oscarze Douglas zdecydował się grywać w bardziej komercyjnym repertuarze W 1992 roku wystąpił w "Nagim instynkcie" Paula Verhoevena - erotycznym thrillerze, w którym partnerowała mu Sharon Stone - fot. Everett Collection
Rok później wystąpił w "Upadku" Joela Schumachera, głośnym filmie, którego akcja rozpoczyna się od gigantycznego korka na autostradzie do Los Angeles. Douglas wcielił się w postać mężczyzny, który nie mogąc poradzić sobie z własnymi problemami i głupotą otaczającego świata, wkracza na drogę przemocy i autodestrukcji - fot. Everett Collection
"Zagrałem wiele ról, ale to o Gordona Gekko pytają mnie najczęściej. Nie wiem, czemu ludzie tak go lubią, przecież to negatywna postać!" - Douglas wspomina rolę w filmie "Wall Street", za którą otrzymał Oscara i Złoty Glob. O sile oddziaływania postaci Gordona Gekko może świadczyć fakt, że cześć maklerów na Wall Street zaczęła ubierać się i czesać jak bohater filmu. Dla wielu widzów - wbrew oczekiwaniom reżysera - Gekko stał się swoistą inspiracją co do wyboru kierunku kariery. "Wciąż spotykam ludzi, którzy mówią, że dzięki temu filmowi postanowili zostać maklerami. Wiem, że przynajmniej kilka z tych osób odnosi sukcesy. Oczywiście uczciwie" - podkreślał w wywiadach reżyser Oliver Stone - fot. Everett Collection
Prawdziwym przełomem był dla niego 1987 rok, kiedy na ekran weszły dwa filmy ze znakomitymi kreacjami Douglasa: "Fatalne zauroczenie" Adriana Lyne'a (na zdjęciu) i "Wall Street" w reżyserii Olivera Stone'a.East News
W 1972 roku Michael Douglas dostał rolę w "Ulicach San Francisco" - jednym z najpopularniejszych seriali stacji ABC. Otrzymał za nią trzy nominacje do nagrody Emmy i wyreżyserował dwa odcinki
AKPA
Aktorskim debiutem Michaela Douglasa był poruszający dramat o rodzinnych kłopotach "Cześć, bohaterze" (1969). Wcielił się w nim w zagorzałego przeciwnika wojny w Wietnamie, który powraca do domu po studiach na renomowanej uczelni z długimi włosami i radykalnymi poglądami i zmuszony jest na nowo walczyć o swoje miejsce w lokalnej społeczności - fot. Mary Evans Picture Library