Reklama

Reklama

Matthew Lewis: Jedyna rozmowa z Alanem Rickmanem

Matthew Lewis, czyli odtwórca roli Neville’a Longbottoma w filmowej serii „Harry Potter” opowiedział o jedynej rozmowie, jaką odbył ze zmarłym przed pięcioma laty Alanem Rickmanem. Z jego słów wynika, że legendarny aktor, którego widzowie pokochali za kreację cynicznego Severusa Snape’a, w niczym nie przypominał swojego demonicznego bohatera. Ostatniego dnia na planie produkcji udzielił młodszemu koledze po fachu cennych wskazówek na temat rozwoju jego kariery.

Matthew Lewis, czyli odtwórca roli Neville’a Longbottoma w filmowej serii „Harry Potter” opowiedział o jedynej rozmowie, jaką odbył ze zmarłym przed pięcioma laty Alanem Rickmanem. Z jego słów wynika, że legendarny aktor, którego widzowie pokochali za kreację cynicznego Severusa Snape’a, w niczym nie przypominał swojego demonicznego bohatera. Ostatniego dnia na planie produkcji udzielił młodszemu koledze po fachu cennych wskazówek na temat rozwoju jego kariery.
Matthew Lewis w filmie "Harry Potter i Czara Ognia" /Warner Bros/Courtesy Everett Collection /East News

Alan Rickman był niewątpliwie jednym z najwybitniejszych i najbardziej cenionych brytyjskich gwiazd kina. Choć na przestrzeni lat stworzył na ekranie szereg docenionych przez widzów i krytyków kreacji, szerszej widowni zawsze kojarzyć się będzie z niezapomnianą rolą Severusa Snape’a w filmowym cyklu "Harry Potter". Choć, jak wynika z upublicznionej po jego śmierci korespondencji, nie był do końca zadowolony ze swojego występu, skradł nim serca milionów odbiorców. Cyniczny, będący postrachem uczniów Hogwartu profesor od eliksirów przez wielu fanów "Harry’ego Pottera" uznawany jest za najciekawszego bohatera ekranizacji książek J. K. Rowling.

Jak wynika z opinii członków obsady słynnej filmowej serii, Rickman w niczym nie przypominał wykreowanej przez siebie postaci. Odtwórca głównej roli, Daniel Radcliffe, w jednym z wywiadów stwierdził, że legendarny aktor był "jedną z najbardziej lojalnych i wspierających osób", z jakimi kiedykolwiek współpracował. Podobne wrażenie odniósł Matthew Lewis, czyli filmowy Neville Longbottom. Jak przyznał goszcząc w podcaście "Inside of You", początkowo Rickman wydawał mu się niezwykle onieśmielający. Przez długi czas brakowało mu odwagi, by podejść do niego i z nim porozmawiać.

Reklama

Wszystko zmieniło się pod koniec pracy nad filmem "Insygnia śmierci". Ostatniego dnia zdjęć z udziałem Rickmana, Lewis zebrał się na odwagę. "Poszedłem do jego przyczepy i powiedziałem: "Wiem, że to twój ostatni dzień. Chciałem tylko powiedzieć, że praca z tobą przez tak długi czas była niesamowitym doświadczeniem. Nie rozmawialiśmy jak dotąd, bo byłem przerażony i totalnie onieśmielony. Dziękuję, że pracowałeś z nami przez ostatnie dziesięć lat i zawsze traktowałeś nas jak równych sobie" - wspomina Lewis. Rickman udzielił wówczas młodszemu koledze po fachu kilku wskazówek. "Zaprosił mnie do środka, po czym napiliśmy się herbaty i rozmawialiśmy o tym, co planuję zrobić ze swoją karierą po zakończeniu "Harry’ego Pottera". To były niesamowicie cenne rady" - podkreślił aktor.

Alan Rickman zmarł w styczniu 2016 roku na raka trzustki. Podczas błyskotliwej kariery aktorskiej zdobył szereg prestiżowych nagród - w tym Złoty Glob, statuetki BAFTA i Emmy oraz Nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych. Gwiazdor kina pozostawił po sobie 27 tomów pamiętników, które jesienią przyszłego roku mają zostać wydane w formie książki.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Alan Rickman | Matthew Lewis

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL