Reklama

Marlon Brando: Najlepszy z najlepszych

Był jednym z najwybitniejszych aktorów XX wieku, odtwórcą niezapomnianych kinowych kreacji - Stanleya Kowalskiego w "Tramwaju zwanym pożądaniem", Vito Corleone w "Ojcu chrzestnym" czy pułkownika Kurtza w "Czasie apokalipsy". Gdyby żył, Marlon Brando obchodziłby w środę, 3 kwietnia, 95. urodziny

Wiele z ról Marlona Brando przeszło do historii kina

Brando urodził się 3 kwietnia 1924 roku w miejscowości Omaha w amerykańskim stanie Nebrasca. Nie planował kariery aktorskiej - po skończeniu szkoły średniej wstąpił do szkoły wojskowej Shattuck Military Academy, z której go wyrzucono. Za namową ojca pojechał do Nowego Jorku, gdzie rozpoczął naukę w prestiżowej szkole aktorskiej Lee Strasberga i Stelli Adler.

Reklama

Aktorskim debiutem Brando była rola w broadwayowskim spektaklu "I Remember Mama" w 1944 roku. Trzy lata później stworzył niezapomnianą kreację Stanleya Kowalskiego w sztuce Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem". Na wielkim ekranie Brando zadebiutował w 1950 roku w filmie "Pokłosie wojny". Rok później powtórnie wcielił się w postać Stanleya Kowalskiego w filmowej adaptacji słynnego dramatu - rola ta przyniosła mu nominację do Oscara w kategorii "najlepszy aktor".

W 1953 roku Marlon Brando wcielił się w tytułowego bohatera filmu "Dziki" w reżyserii Laszlo Benedeka. Był nim Johnny - charyzmatyczny przywódca motocyklowego gangu. Brando, który wystąpił w filmie na swoim własnym motocyklu, wniósł do "Dzikiego" niepokojący powiew anarchii, który zapowiadał już młodzieżową rewoltę lat 60. Osoba rzucającego wyzwanie mieszczańskiemu społeczeństwu, wrażliwego, a jednocześnie agresywnego i nieobliczalnego Johnny'ego stała się ikoną "buntowników bez powodu" lat 50.

Po nominacji do Oscara za rolę w "Dzikim", kolejne okazje do zdobycia statuetki Akademii Brando otrzymał w 1954 i 1955 roku. W tym ostatnim wreszcie triumfował - Oscara przyznano mu za rolę w obrazie "Na nabrzeżach" (na zdjęciu). Brando wcielił się tam w postać Terry'ego Malloya - byłej nadziei amerykańskiego boksu, który pracuje jako doker u szefa miejscowego gangu.

W latach 50. Brando był jednym z najchętniej obsadzanych aktorów. Nie obawiał się odważnych ról - zagrał homoseksualistę w filmie "Herbaciarnia Pod Księżycem" (w 1956 roku), nazistę w "Młodych lwach" - na zdjęciu - (1958) i buntownika w "Jak ptaki bez gniazd" (1959), kolejnej adaptacji sztuki Williamsa.

O tym, że jest aktorem uniwersalnym, przekonał wszystkich występem w muzycznym filmie "Faceci i laleczki" (1955). Początkowo rolę Sky'a Mastersona szykowano pod Gene'a Kelly'ego, ale okazało się, że brak doświadczenia Brando w tego typu produkcjach nie przeszkadzał producentom, by obsadzić w głównej roli najgorętsze nazwisko Hollywood.

Brando kilkukrotnie wcielał się na ekranie w historyczne postaci. W kostiumowym dramacie "Desirée" (1954) zagrał młodego generała Napoleona Bonaparte, z kolei w szekspirowskim "Juliuszu Cezarze" (1953) w adaptacji Josepha L. Mankiewicza przywdział szaty Marka Antoniusza.

W 1961 roku Brando po raz pierwszy stanął za kamerą - jego reżyserskim debiutem był western "Dwa oblicza zemsty". Dlaczego wziął się za reżyserię, aktor wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem Lawrence'em Grobelem: "Gdy już mieliśmy zacząć, Stanley [Kubrick] powiedział: 'Słuchaj Marlon, nie wiem w ogóle o czym jest ten film'. Potem namawiałem kilku innych, ale nikt nie chciał reżyserować. Więc miałem do wyboru albo samemu się tego podjąć, albo wylądować w przytułku dla bezdomnych".

W latach 60. jego gwiazda zaczęła przygasać - kolejne role (m.in. w "Buncie na Bounty" z 1962 roku, "Opowieściach do poduszki" z 1964 i "Hrabinie z Hongkongu" z 1967) zostały nieprzychylnie zrecenzowane przez krytyków. Powrotem do formy była rola w dramacie "Obława" (1966) Arthura Penna - na zdjęciu - w którym Brando zagrał szeryfa próbującego złapać groźnych przestępców.

O Marlonie Brando znów stało się głośno dzięki roli w filmie "Ojciec chrzestny" (1972), która przyniosła mu w 1973 roku drugiego Oscara. Mimo legendarnej wręcz kłótliwości aktora na planie, przez 35 dni zdjęciowych z jego udziałem nie było żadnego zatargu między nim i reżyserem Francisem Fordem Coppolą. Zarówno wygląd, jak i głos Vito Corleone są zasługą charakteryzatora Dicka Smitha, który zmienił 47-aktora w starca: Brando występował w lateksowej masce, deformującej jego twarz - wbrew legendzie, że wypychał policzki watą bądź papierem. Honorarium Brando wyniosło 100 tys. dolarów plus procent od zysku, w sumie 16 mln.

Rok później jego kreację w "Ostatnim tangu w Paryżu" Bernardo Bertolucciego wyróżniono kolejną nominacją do Oscara. Najsłynniejszym i najbardziej skandalizującym momentem filmu była "scena z masłem". "Kelnerzy w restauracjach będą mi podawać masło z głupawym uśmieszkiem" - żalił się po premierze Brando. "Nigdy już nie używałam w kuchni masła. Tylko oliwę z oliwek" - mówiła potem odtwórczyni roli Jeanne - 19-letnia wówczas Maria Schneider.

Skandalizujący moment analnego seksu, w trakcie którego bohater grany przez Brando wykorzystuje masło jako lubrykant, była pomysłem gwiazdora. "Tej sceny nie było w scenariuszu. Prawda jest taka, że Marlon ją wymyślił" - wyznała po latach Schneider.

Kompletnym zaskoczeniem dla fanów Brando był jego występ w "Supermanie" (1978), gdzie zagrał Jor-Ela., czyli ojca tytułowego bohatera. Brando zgodził sie na niewielką rolę pod trzema warunkami. Miał dostać astronomiczną gażę, nie musiał czytać scenariusza i nie musiał uczyć się swych kwestii - produkcja miała zapewnić mu wyświetlany za kamerą ekran ze wszystkimi dialogami.

Niewielka, ale niezapomniana rola pułkownika Kurtza w "Czasie apokalipsy" (1979) Francisa Forda Coppoli na podstawie "Jądra ciemności" Josepha Conrada była powrotem Brando do wielkiej formy. "Od początku chcieliśmy uczynić postać Kurtza jak najbardziej tajemniczą, zaś doskonała gra aktorska Marlona Brando jeszcze potęguje ten efekt" - mówił reżyser filmu. Do historii przeszła również gaża Brando, który za 3 tygodnie na planie zainkasował okrągły milion dolarów.

W latach 90. pojawił się w kilku ciekawych produkcjach, m.in. "Don Juanie De Marco" (1995). Jego ostatnim filmem była "Rozgrywka" z 2001 roku z Robertem De Niro i Edwardem Nortonem. Marlon Brando zmarł w 2004 roku w wieku 80 lat po tym, jak lekarze wykryli u niego poważną wadę serca. Cierpiał także na zaawansowaną cukrzycę i w ostatnich latach życia poruszał się głównie na wózku inwalidzkim z przyłączonym aparatem tlenowym.

Życie prywatne artysty zawsze było burzliwe. Córka popełniła samobójstwo, syn trafił do więzienia za morderstwo, a sam Brando miał problemy z alkoholem. W biografii "The Only Contender" wydanej w 1976 roku, aktor otwarcie przyznał się do biseksualizmu, pisząc: Jak wielu mężczyzn miałem doświadczenia homoseksualne, i nie wstydzę się tego.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marlon Brando

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje