Reklama

Magdalena Mielcarz tęskni za Polską

"Nigdy nie planowałam wyjechać na stałe, ten wyjazd mi się przydarzył" - powiedziała w ostatnim wywiadzie Magdalena Mielcarz. Gwiazda znana z roli Ligii w ekranizacji "Quo vadis" od kilkunastu lat mieszka w Los Angeles, ale co roku przyjeżdża na dwa miesiące do Polski. W tym roku z powodu pandemii to się nie uda, co artystka bardzo źle znosi.

Kocham Polskę i chciałabym w niej mieszkać - przekonuje Magdalena Mielcarz

Magdalenie Mielcarz wróżono w Polsce wielką karierę. Zaczynała jako modelka, ale zrobiło się o niej naprawdę głośno, gdy zagrała Ligię w filmie "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza. Potem zagrała jeszcze kilka ról i wyjechała do Nowego Jorku, by uczyć się w szkole aktorskiej Maggie Flaningan Studio. W Stanach Mielcarz założyła rodzinę - w 2007 roku wyszła za amerykańskiego prawnika Adriana Ashkenazy'ego i zamieszkała z nim w Los Angeles. Dwa lata później urodziła córkę Mayę, a w 2013 roku przyszła na świat jej druga córka Irina.

Przenosiny do Stanów sprawiły, że kariera Mielcarz wyhamowała. Aktorka pojawiła się w filmach "Fanfan Tulipan", "Och, Karol 2", "Kierowca" i serialu "Brzydula", ale były to niewielkie role. Nieco głośniej zrobiło się o niej w 2010 roku, gdy prowadziła pierwszą edycję show "Top Model" i rok później, gdy została gospodynią "The Voice of Poland". Do tego drugiego programu wróciła jeszcze w 2014 roku. Obecnie poświęca się muzyce i jako Lvma Black wydała kilka singli.

Reklama

Mimo że Mielcarz od kilkunastu lat mieszka w Los Angeles, czego mogłoby jej zazdrościć wiele rodzimych gwiazd, ona przyznaje, że bardzo tęskni za Polską, do której przyjeżdża każdego roku na dwa miesiące. W tym roku, z powodu pandemii, nie odwiedzi ojczystego kraju. Aktorka powiedziała to podczas jednego z ostatnich odcinków "Domówki u Dowborów", przyznając jednocześnie, że tegoroczne wakacje będą dla niej trudne. Mielcarz wraz z rodziną, w obawie przed koronawirusem i zamieszkami, które wybuchły w całych USA po śmierci George'a Floyda, ukryła się w domu swojej teściowej w Idaho. "Kiedy jechaliśmy samochodem, to miałam momenty, że przez chwilę wydawało mi się, że jestem w Polsce (...). Chciałam być na Mazurach, bo zawsze w wakacje jesteśmy, ale pozostało mi obejść się smakiem" - wyznała smutno Magdalena Mielcarz.

Aktorka wyjaśniła, że jej tęsknota spowodowana jest tym, że nigdy nie planowała wyprowadzki z kraju. "Nie myślałam, że zostanę w USA. Miałam wyjechać do szkoły aktorskiej, nauczyć się czegoś, pożyć w fajnym mieście i wrócić. Kocham Polskę, uwielbiam i chciałabym w niej mieszkać. Tak mi się przydarzyło, serce nie sługa i tak mi się wylądowało" - stwierdziła. Dodała też, że życie na emigracji jest dla niej trudne. "Na pewno zrozumieją mnie osoby, które mieszkają poza granicami Polski. To jest bitter-sweet. To jest fajne, bo jest przygoda, jest ciekawie i ciągle coś do odkrycia, natomiast jest dużo tęsknoty. Wakacje są momentem, kiedy wracam i ładuję akumulatory Polską, a w tej chwili nic nie mogę zrobić" - wyznała.

Jedną z rzeczy, których najbardziej brakuje Magdzie Mielcarz jest polska przyroda. "Przyroda w Kalifornii jest ostra, niebezpieczna (...) Jedziesz do Polski, na Mazury i to jest kojące, taki zen, balsam na duszę" - powiedziała. Aktorka przyznała, że Mazury to jej ulubione miejsce w kraju i marzy o tym, by kiedyś zbudować tam dom. Wakacyjne wyjazdy do Polski są dla niej istotne z jeszcze jednego powodu. "Moje córki mówią po polsku, dlatego też martwi mnie, że w tym roku nie przyjedziemy, bo dwumiesięczny pobyt w kraju jest bardzo ważny, jeśli chodzi o język" - wyznała gwiazda.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Mielcarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje