Reklama

Magdalena Cielecka: Samotna w sieci

Magdalena Cielecka, aktorka znana z filmów "Zakochani", "Po sezonie", serialu "Oficer" (a wkrótce także "Oficerowie") opowiedziała o najnowszym filmie ze swoim udziałem "Samotność w sieci" - adaptacji bestsellerowej powieści autorstwa Janusza Wiśniewskiego. Gwiazda powiedziała także o swoim podejściu do udziału w serialach i telewizyjnych show, a także o pracy w teatrze.

Aktorka powiedziała swoich odczuciach po przeczytaniu książki "Samotność w sieci".

Reklama

- Przeczytałam powieść zaraz po jej pierwszym wydaniu, kiedy nie śniło mi się jeszcze, że będzie na jej podstawie realizowany film. Mocno mnie poruszyła i widziałam w niej materiał na film.

- Dopiero po trzech latach zrodził się pomysł jego realizacji i propozycja, że mam w nim zagrać. Wtedy oczywiście przeczytałam książkę jeszcze raz i nie rozstawałam się z nią do końca zdjęć.

Magdalena Cielecka ustosunkowała się również do sytuacji przedstawionej w powieści, a tym samym sytuacji w jakiej znalazła się jej filmowa bohaterka "Samotności w sieci". O miłości, którą można znaleźć przez internet aktorka, powiedziała:

- "Wierzę, że to się może zdarzyć. Musiałam sobie to wyobrazić, grając postać w "Samotności w sieci". Tak naprawdę miłość przychodzi, kiedy chce. Nie mamy na to wpływu. Różnymi drogami. Jedną z nich może być internet... Ale ja nie jestem wielką internautką, więc mnie to nie grozi!.

W "Samotności w sieci" Magdalena Cielecka zagrała razem ze swoim życiowym partnerem, Andrzejem Chyrą ("Dług"). Gwiazda oceniła trudną sytuację pracy na planie z bliską sobie osobą.

- Paradoksalnie niewiele spotykaliśmy się na planie, nie mieliśmy wielu scen ze sobą, bo ta relacja jest rzeczywiście przez internet. Dochodzi do spotkania w Paryżu i tam następuje spełnienie. Granie z kimś bliskim scen bliskości jest trudne....

- Ma się pewien komfort - można czuć się bezpiecznie, ale jednocześnie patrzy się na partnera jak na bliską osobę, a nie na aktora, który gra swoją postać.

Bohaterka "Samotności w sieci" powiedziała także o swojej decyzji brania udziału w serialach telewizyjnych.

- Nigdy nie mówiłam, że nie zagram w serialu. Mówiłam, że nie zagram w telenoweli, to dla mnie wielka różnica. Serial jest formą skończoną, nad którą pracuje się jak w filmie, a nie w nieskończoność jak nad tasiemcami.

- Lubię postać, którą gram w Magdzie M. Wiem, że jest negatywna, i że widzowie jej nie lubią. Ale jeśli jej nie lubią, to znaczy, że dobrze ją gram. Negatywne, pokomplikowane postaci są ciekawsze do grania.

Aktorka jest również aktywna na deskach teatrów. W tej chwili kończy występy w Teatrze Rozmaitości w spektaklu "Burza".

"Jeśli chodzi o nowe rzeczy, w przyszłym sezonie premiera "Aniołów w Ameryce" w reżyserii Krzysia Warlikowskiego. Oczywiście gram Anioła! Żeby zrównoważyć Magdę M.

- Bardzo chętnie zagrałabym coś w Krakowie. Byłam tam w teatrze przez 6 lat. Jeżeli nadeszłaby jakaś ciekawa propozycja z tamtejszych teatrów, z radością bym ją przyjęła".

Magdalena Cielecka wyraziła również opinię na temat krytyki z jaką mają do czynienia artyści w Polsce.

- Ważne jest, żeby krytyka nie była wytykaniem błędów, tylko krytycznym, a więc analizującym podejściem do roli. Wiele recenzji czy zdań mówiących o naszej pracy jest krytykanctwem, a nie konstruktywną krytyką, która dla mnie byłaby bardzo cenna. Z tego można się wiele nauczyć.

Na temat swojego ewentualnego udziału w programie "Taniec z gwiazdami" aktorka wypowiedziała się bez wahania:

- Odpowiedź brzmi nie! Wiem, że czułabym się źle w pewnych programach. To nie jest dla mnie. Natomiast nie neguję ich istnienia... Poza tym, bardzo dobrze tańczę!.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje