Reklama

Reklama

Magdalena Boczarska broni nagości na ekranie. Znów zagrała bez ubrania!

Magdalena Boczarska to jedna z najpiękniejszych polskich aktorek. Kiedyś reżyserzy uwielbiali ją rozbierać na ekranie i - jak wkrótce będziemy mieli okazję przekonać się, oglądając ją w filmie "Heaven in Hell" - nic się w tym względzie nie zmieniło.

Magdalena Boczarska to jedna z najpiękniejszych polskich aktorek. Kiedyś reżyserzy uwielbiali ją rozbierać na ekranie i - jak wkrótce będziemy mieli okazję przekonać się, oglądając ją w filmie "Heaven in Hell" - nic się w tym względzie nie zmieniło.
Magdalena Boczarska na festiwalu filmowym w Gdyni 2022 /Jacek Kurnikowski /AKPA

Kiedy na początku tego roku twórcy ekranizacji erotycznej serii Blanki Lipińskiej "365 dni" zaproponowali Magdalenie Boczarskiej główną rolę w ich nowej produkcji, aktorka długo wahała się, czy ją przyjąć.

- "365 dni" artystycznie nie jest to mój rodzaj kinematografii. (...) Byłam nastawiona raczej na odmowę. Dałam się przekonać swojej agentce i zaprzyjaźnionemu producentowi, żeby dać temu szansę - wyznała w wywiadzie dla "Pani".

Reklama

Magdalena Boczarska w intymnych scenach z włoskim modelem

Zdjęcia do przesiąkniętego namiętnością "Haeven in Hell" już się zakończyły. Aktorka nie kryje, że po kilku tygodniach pracy u boku grającego jej o 15 lat młodszego kochanka Simone Susinna jeszcze nie zdążyła "zlądować".

- Trzeba przez to przejść, przepracować i zamknąć w sobie... Role czasem dotykają w nas pewnych niespodziewanych rzeczy, z którymi zostajemy, jak po rozgrzebanej terapii - mówi.

W "Haeven in Hell" zobaczymy aktorkę i włoskiego modela w paru niezwykle odważnych scenach. Magdalena Boczarska twierdzi, że erotyka "istnieje" w nowym filmie Tomasza Mandesa jako naturalna konsekwencja emocji bohaterów.

- Nie jest elementem wrzuconym dla uatrakcyjnienia filmu czy zszokowania widzów - tłumaczyła dziennikarce "Pani".

Magdalena Boczarska: Rozbiera się przed kamerą i na scenie

Magdalena Boczarska należy do aktorek rozkwitających przed kamerą. Zdaje sobie sprawę z tego, że ma piękne ciało, ale zarzeka się, że nigdy nie pokazuje go bez powodu!

- Nie mam problemów z pokazywaniem ciała, jeśli wymaga tego rola i jest to dobrze uzasadnione w scenariuszu, ale rozbieranie się dla samego rozbierania w ogóle mnie nie interesuje - powiedziała przed laty "Twojemu Stylowi" i konsekwentnie się tego trzyma.

- W filmie czy teatrze rozbieram się nie ja, ale postać, w którą się wcielam. Wypożyczam jej moje włosy, moje oczy i moje ciało... - twierdzi.

Po raz pierwszy na wielkim ekranie Magdalenę Boczarską mieliśmy okazję podziwiać w pełnej krasie w 2007 roku w filmie "Futro".

- Wcześniej, przez pięć lat grałam nago w spektaklu "Merlin" w Teatrze Narodowym, dlatego granie bez ubrania w filmie nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Nie dotarło do mnie, że w kinie zobaczą mnie tysiące ludzi. Skoncentrowałam się na ekipie na planie. W teatrze, przed publicznością, doświadczenie jest mocniejsze - wspominała w wywiadzie dla "Twojego Stylu".

Magdalena Boczarska ma na swoim koncie wiele rozbieranych scen. W historii polskiego kina na trwałe zapisały się jej odważne kreacje w "Różyczce" i "Sztuce kochania. Historii Michaliny Wisłockiej". Także telewidzowie mogli zobaczyć ją bez ubrania w serialach "Pakt", "Druga szansa" i "Pod powierzchnią".

- Przecież muszę wyposażyć postać nie tylko w twarz, ale również w ciało, w całą erotykę... - tłumaczyła w wywiadzie, pytana o udział w pikantnych scenach.

Magdalena Boczarska: Erotyka dla erotyki w ogóle jej nie interesuje!

Choć Magdalena Boczarska już kilka lat temu świętowała czterdzieste urodziny, wciąż ma figurę i ciało, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna dwudziestolatka.

- Dużo bardziej lubię swoje ciało teraz niż 20 lat temu - wyznała w ostatnim wywiadzie.

- Pracuję ciałem, muszę i chcę być zadbana - powiedziała na łamach "Pani".

Aktorka, chociaż jest świadoma swej urody i wie, że naprawdę świetnie prezentuje się bez ubrania, kategorycznie odmawia udziału w rozbieranych scenach, jeśli - to jej słowa - nie służą narracji.

- Nigdy nie przekroczyłam pewnej granicy. Erotyka dla erotyki mnie w ogóle nie interesuje - zadeklarowała w rozmowie z "Panią".

Już na początku lutego 2023 roku, bo właśnie wtedy odbędzie się premiera "Heaven in Hel", przekonamy się, w jakim stopniu erotyczne sceny z udziałem zjawiskowej Magdaleny i pięknego jak młody bóg Simone Susinna "służą narracji", a w jakim są po prostu magnesem mającym przyciągnąć widzów do kin...

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Boczarska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy