Reklama

Macaulay Culkin na castingu do "Pewnego razu... w Hollywood"

Macaulay Culkin, znany przede wszystkim z tytułowej roli w filmie "Kevin sam w domu", wyznał, że ubiegał się o rolę w filmie Quentina Tarantino "Pewnego razu... w Hollywood". Przesłuchanie do roli wypadło jednak katastrofalnie.

Gram jak stetryczały dziadek - przyznaje Macaulay Culkin

"To była katastrofa. Sam bym się nie zatrudnił. Zawsze byłem kiepski na castingach, a to było moje pierwsze przesłuchanie od ośmiu lat" - wyznał aktor z rozbrajającą szczerością. Nie wiadomo, o jaką rolę się ubiegał.

Reklama

Zamiast w filmie Tarantino, dawno niewidziany aktor zagrał drugoplanową rolę w filmie Setha Greena "Changeland". "Choć gram jak stetryczały dziadek, miło było wrócić do zawodu i przez chwilę pobawić się w aktorstwo" - wspomina Culkin. Jego występ, podobnie jak i film Greena, przeszły jednak bez echa.

Macaulayowi Culkinowi sławę przyniosła rola Kevina McCallistera w filmie "Kevin sam w domu" oraz jego kontynuacji rozgrywającej się w Nowym Jorku. W kolejnych latach można było go obejrzeć m.in. w "Mojej dziewczynie", "Synalku" i "Richie'em Milionerze". Po roli w tym ostatnim wycofał się z aktorstwa i na ekran powrócił dopiero w 2003 roku. Od tej pory grywa sporadycznie w mniej znanych produkcjach i póki co, nic nie wskazuje na to, że ta sytuacja miałaby się zmienić.

Culkin jest autorem opublikowanej w 2006 roku autobiograficznej książki "Junior". Był również wokalistą formacji "The Pizza Underground". Obecnie jest prezesem i wydawcą satyrycznej strony internetowej "Bunny Ears".

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Macaulay Culkin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje