Reklama

Lynch atakuje, Tusk ripostuje

- Chciałbym, aby Polska w wielu sprawach była miejscem centralnym i zauważalnym, ale musimy mieć świadomość, ile to wszystko kosztuje - w ten sposób premier Donald Tusk odniósł się do zarzutów amerykańskiego reżysera Davida Lyncha wobec prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej (PO).

Lynch, który przyjechał do Polski na 20. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage w Bydgoszczy, zarzucił Zdanowskiej, że "zabiła Łódź", miasto, w którym powstać miało jego studio filmowe.

Reklama

- David Lynch nie mieszka w Łodzi, o ile dobrze pamiętam - powiedział premier, odpowiadając na pytanie o wypowiedź Lyncha. - Rozumiem rozżalenie niektórych bardzo zaangażowanych w duże projekty na rzecz kinematografii i na rzecz Łodzi, która miała stać się jednym z takich centralnych miejsc, ale wymagało to bardzo poważnych nakładów - zaznaczył.

Tusk zastrzegł, że nie chce recenzować postępowania władz miasta, ale domyśla się - znając dobrze Zdanowską - że bardzo poważnie zastanawiała się zanim podjęła ze swoimi współpracownikami "decyzje o tym, aby nie wydawać zbyt dużej ilości pieniędzy na tego typu przedsięwzięcia".

- Sam chciałbym, aby Polska w wielu sprawach była miejscem centralnym i zauważalnym, ale musimy mieć świadomość, ile to wszystko kosztuje. Ja też znam trochę Łódź i wiem, że nie jest łatwo być prezydentem Łodzi i wyznaczać priorytety - powiedział premier.

Jak podkreślił, Łódź jest miastem, "gdzie podejmujemy gigantyczne inwestycje, komunikacyjne, kolejowe, Łódź angażuje także własne środki w te przedsięwzięcia i tak wygląda kalkulacja".

- Gdybyśmy mieli kierować się wyłącznie opiniami osób zaangażowanych w konkretny projekt, które nie odpowiadają za całość spraw miasta(...) prezydenci wielkich polskich miast (...) nie powinni się kierować wyłącznie tego typu przedsięwzięciami i opiniami - powiedział Tusk.

Ale - jak ocenił - "może przyjdzie ten moment, kiedy wszyscy będą usatysfakcjonowani także wydatkami na tego typu inicjatywy, jakie wspierał David Lynch".

Wypowiedź Lyncha skomentował również minister kultury. We wtorkowej rozmowie z dziennikarzami Bogdan Zdrojewski podkreślił, że taka opinia o Łodzi "martwi go" i "budzi niepokój".

- Chętnie porozmawiam z panią prezydent, chętnie porozmawiam z panem Markiem Żydowiczem - powiedział minister. - Dla mnie opinia o Łodzi, Gdańsku, Wrocławiu, czy Krakowie to jest opinia o Polsce. Nie wolno lekceważyć takich sytuacji - mówił Zdrojewski. Pytany, czy będzie w tej sprawie spotykał się z Lynchem, odparł: - Specjalnie prawdopodobnie nie, ale akurat przy mojej aktywności przypadkowe spotkania są dość częste.

Minister zaznaczył, że jeśli pojawia się tego typu negatywna opinia, "warto precyzyjnie spytać, na jakim gruncie opinia jest wypowiedziana, warto zawsze zapraszać osoby, które są urażone bądź zrażone, po to, aby móc tę opinię zweryfikować".

Jak relacjonowały media, Lynch w jednym z telewizyjnych wywiadów powiedział: "Kochałem Łódź, kochałem ludzi, kochałem atmosferę i architekturę. Było tam coś ekscytującego. Ale nowa ekipa i prezydent miasta zabili Łódź. Dzieją się tam bardzo złe rzeczy i źle się z tym czuję. Z tą kobietą prezydentem ten projekt nie ma przyszłości. (...) Mieszkańcy Łodzi będą moim zdaniem cierpieć z tego powodu. Mieliśmy stworzyć tam niezwykłe miejsce".

W 2006 r. Marek Żydowicz, Lynch i Andrzej Walczak, architekt i współwłaściciel firmy Atlas założyli Fundację Sztuki Świata. Walczak po kilku latach z niej odszedł.

Dwa lata później fundacja kupiła od miasta teren z zabytkową elektrociepłownią EC1 przy ul. Targowej w Łodzi za 0,1 proc. wartości, czyli niespełna 4 tys. zł (wartość nieruchomości wyceniono na 3,98 mln zł). Zamierzała tam utworzyć centrum sztuki m.in. ze studiem amerykańskiego reżysera i sfinansować jego wyposażenie. Miał to też być jeden z elementów tzw. Nowego Centrum Łodzi. Umowa zakładała, że władze miasta zainwestują pieniądze swoje i z Unii Europejskiej w rewitalizację budynku, a fundacja sfinansuje jego wyposażenie.

W tym samym roku powstała spółka Camerimage Łódź Center, której udziałowcami są Fundacja Tumult, Fundacja Sztuki Świata i Łódź, posiadająca mniejszość udziałów. Spółka miała wybudować w Łodzi centrum festiwalowo-kongresowe, gdzie miał się m.in. odbywać Festiwal Camerimage. Jej prezesem został Żydowicz. Miasto dało 5 mln zł na zamówienie koncepcji architektonicznej u Franka Gehry'ego.

Później jednak nie zgodziło się, by na projekt przeznaczyć 40 mln zł. W rewanżu Żydowicz przeniósł festiwal Camerimage do Bydgoszczy.

Po eskalacji sporu miasta z Żydowiczem, Łódź - na podstawie warunków umowy - postanowiła odkupić nieruchomość za taką samą cenę. Fundacja nie zgodziła się jednak na to. Sprawa trafiła do sądu, który pod koniec grudnia ubiegłego roku uznał, że władze Łodzi mają prawo do odkupienia EC1 od fundacji.

Pod koniec lipca Sąd Okręgowy w Łodzi zadecydował prawomocnie, że miasto ma prawo odkupić nieruchomość od Fundacji Sztuki Świata.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje