Reklama

Luc Besson kończy karierę?

Francuski reżyser Luc Besson ("Leon Zawodowiec", "Joanna D'Arc") nie wyklucza zakończenia kariery reżyserskiej. "Film to tylko kilka procent mojego życia, powinienem zająć się resztą" - powiedział dziennikarzom w środę, 8 marca, w Warszawie, gdzie promował swój najnowszy film "Angel-A", z Jamelem Debrouze i Rie Rasmussen w rolach głównych.

Besson do Polski przyleciał w towarzystwie Rie Rasmussen oraz Anji Garbarek, córki znanego saksofonisty Jana Garbarka, która jest autorką muzyki do filmu "Angel-A". Opowiada on historię mężczyzny, który na swojej drodze spotyka kobietę-anioła.

Reklama

Wszystkie zdjęcia utrzymane są w czarno-białej kolorystyce. Pracę nad scenariuszem reżyser zakończył dopiero 10 lat od chwili jej rozpoczęcia.

- Mój film jest opowieścią o przeciwieństwach, o jin i jang. Zastosowanie tylko dwóch kolorów pomogło mi popchnąć historię w odpowiednim kierunku - baśni, marzenia, poezji - wyjaśniał Besson podczas spotkania z dziennikarzami w warszawskim hotelu "Polonia".

- Ten film jest opowieścią poetycką, baśniową, co dodatkowo podkreśla wspaniała muzyka. Mamy więc ucztę dla oka i dla ucha - dodał reżyser.

Jak podkreślił, jednym z głównych bohaterów "Angel-A" jest miasto - Paryż, w którym rozgrywa się akcja. Istotna była dla niego przychylność lokalnych władz, które pozwoliły np. ustawić 10-metrowy dźwig w okolicy katedry Notre Dame.

- Mer Paryża widział już mój film. Miał łzy w oczach - wyjawił Besson.

Pytany o powody nakręcenia historii całkiem innej niż te, z których go znamy, odparł: - Jestem zepsutym dzieckiem i jak mam jakąś ideę, to ją realizuję. Jednak gdy już skończę, to do niej nie wracam, szukam czegoś nowego, innego, chłonę świat.

- Świat mnie zadziwia, przyglądam się mu z szeroko otwartymi oczami i tak znajduję inspirację - powiedział Besson.

Reżyser nie wykluczył, że "Angel-A" będzie jednym z jego ostatnich filmów. W styczniu przyszłego roku zobaczymy jeszcze "Artura i Minimki" - film rysunkowy, nad którym reżyser jeszcze pracuje.

- A potem zajmę się już tylko życiem - dodał.

W filmie "Angel-A" główną rolę żeńską, anielicę Angelę, gra nieznana szerszej publiczności Rie Rasmussen. Aby móc ją zagrać aktorka przeszła intensywny, 3-miesięczny kurs języka francuskiego. Oprócz trudów związanych z poznaniem nowego języka, aktorka musiała sprostać także niełatwym wymaganiom fizycznym.

- Cechy fizyczne mojej postaci były bardzo ważne. Musiałam się sporo napracować, Angela ma w filmie sporo do roboty, a przy tym jeszcze ma skrzydła...

- Moja bohaterka ma 300 lat i za sobą życie w kilku wcieleniach. Musiałam wziąć to wszystko pod uwagę - tłumaczyła Rasmussen w Warszawie.

Besson i Rasmussen podkreślali swój zachwyt dla muzyki stworzonej przez Anję Garbarek. Reżyser opowiadał, że przez kilka miesięcy pracy nad scenariuszem słuchał tylko płyty córki Jana Garbarka.

Na koniec spotkania Besson przyznał się, że sam mimo wszystko wierzy w anioły.

- Jeśli wierzycie w te wszystkie bzdury, które wygadują politycy, to dlaczego nie uwierzyć w istnienie aniołów - stwierdził.

Na ekrany polskich kin "Angel-A" wejdzie 17 marca.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: luc besson | "Leon zawodowiec" | 8 marca | \ Film | Warszawa | Rie Rasmussen | rasmussen | film | Besson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje