Reklama

Los Angeles udaje Bagdad

Efekty pirotechniczne i fruwające w powietrzu ciała zamieniły jedną z dzielnic Los Angeles w miejsce pozorowanego ataku terrorystycznego w Bagdadzie. W ciągu weekendu kręcono tam spot telewizyjny, który ma odwieść irackich fanatyków od zamachów bombowych.

Jednominutowy film, przeznaczony dla telewizji irackiej, będzie symulacją zamachu bombowego, w którym na zatłoczonym targu w Bagdadzie ginie lub odnosi rany około 200 osób. Telewidzowie zobaczą targowisko tuż przed wybuchem, a potem - w zwolnionym tempie - moment eksplozji i to, co się dzieje po niej.

Reklama

W jednej z początkowych scen mały chłopiec uśmiecha się do mężczyzny wchodzącego na targ; potem z przerażeniem patrzy, jak wysadza się on w powietrze.

Spot ma kosztować przeszło milion dolarów. Występuje w nim ponad 200 aktorów, kaskaderów i statystów ucharakteryzowanych na Irakijczyków. Aby realistycznie pokazać przebieg zamachu w zwolnionym tempie, filmowano go ze 120 kamer skierowanych na targowisko ze wszystkich możliwych stron.

Pieniądze na nakręcenie spotu wyłożyła anonimowa grupa irackich biznesmenów, działaczy i intelektualistów z kraju i zagranicy. Liczą oni, że pokazanie filmu w telewizji irackiej odbierze przynajmniej niektórym potencjalnym bombiarzom samobójcom ochotę do dokonania zamachu, a sympatyków irackiej rebelii skłoni do zastanowienia.

W zamachach bombowych ginie każdego miesiąca kilkuset Irakijczyków. Terroryści z fanatycznych ugrupowań sunnickich często detonują bomby na targowiskach, dworcach autobusowych lub przed meczetami w dzielnicach szyickich, w nadziei, że w ten sposób doprowadzą do wojny domowej, która pogrąży kraj w chaosie i obali rząd.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: efekty pirotechniczne | spot | Los Angeles | Bagdad

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje