Reklama

"Let's Dance": Do takich jak on należy przyszłość

Ma zaledwie 26 lat, a na koncie już całkiem sporo różnych projektów. Był modelem, brał udział w reklamach, zagrał główną rolę w pełnometrażowym filmie fabularnym. Prawdziwą popularność sobie... wytańczył. Kim jest Rayane Bensetti, przystojny odtwórca głównej roli w "Let's Dance", filmu o miłości między hip-hopowcem a baletnicą?

Rayane Bensetti w scenie z "Let's Dance"

Zaczynał karierę jako kilkulatek. Jego rodzice, Algierczycy z pochodzenia, zapisali go do agencji modeli i mały Rayane wystąpił w kilku reklamach - w tym m.in. McDonald’s, Carrefoura czy sieci sklepów Toys "R" Us. Przygodę ze szklanym ekranem zaczął jako nastolatek - zaliczył wówczas kilka produkcji telewizyjnych. Podobno już wtedy wiedział, że chce zostać aktorem.

Reklama

Przełomową w jego karierze okazała się kreacja Benjamina Vidala w miniserialu telewizyjnym "Pep's". To po nim stał się rozpoznawalny i został zaproszony do programu, po udziale w którym był już prawdziwą gwiazdą. W 2014 r. wystąpił w piątej edycji francuskiego "Tańca z gwiazdami". Tańczył z Białorusinką Denitsą Ikonomową i dzięki swojemu zaangażowaniu, talentowi i ciężkiej pracy dotarł do ostatniego odcinka, gdzie pokonał na parkiecie dwoje olimpijczyków, łyżwiarzy figurowych: Briana Jouberta i Nathalie Pechalat.

Po "Tańcu z gwiazdami" posypały się propozycje: Bensetti objechał Francję z tanecznym tournée, wystąpił w "Fort Boyard" u boku swojej partnerki Denitsy Ikonomowej, dał głos jednej z postaci w "Lego. Batman", zagrał w bollywodzkiej produkcji, dwóch częściach komedii "Tamara" oraz filmie "La Finale". Nie można mu odmówić pracowitości, nie można też zaprzeczyć, że stał się idolem wśród francuskich nastolatków - w tym momencie na Instagramie obserwuje go milion osób!

Jego aktorskimi idolami są Tom Hardy i Leonardo DiCaprio, tanecznym - breakdancer Lilou. Sam Rayane, jak mówi, od dziecka marzył, żeby zagrać tancerza. Od zawsze oglądał filmy o tańcu, "to gatunek, który zawsze mnie podnosi na duchu" - podkreśla. O Josephie, swoim filmowym bohaterze, mówi, że są do siebie podobni. "Jego trud prowincjusza, która ląduje w Paryżu, bez grosza przy duszy i prawie żadnych znajomości, to trochę mój trud. Jedyne, co różniło nasze losy, to że w przeciwieństwie do niego, nie miałem nikogo, kto by mi pomógł. Żyłem na 9 metrach kwadratowych i radziłem sobie całkiem sam, jak dorosły, którym jednak wcale nie byłem. Tak jak Josephowi brakowało mi m.in. pewności siebie" - opowiadał aktor przed francuską premierą filmu.

Choć przed wejściem na scenę czy kolejnym ujęciem zawsze zżera go trema, stres ustępuje, gdy tylko Rayane wchodzi w rolę. Gdy zaczyna grać, odczuwa spokój. Nie przepada jednak za dublami, bo... lubi zaskakiwać. Woli improwizować, potrzebuje grać i tańczyć "na świeżo". Rola Josepha była dla niego ogromnym wyzwaniem, bo nie chciał zawieść nadziei wszystkich tych, którzy od "Tańca z gwiazdami" wyczekiwali go w takiej produkcji. W "Let's Dance" dostaną Rayane'a, który - jak podkreśla reżyser filmu Ladislas Chollat - błyszczy na ekranie. Aktor jednak, pomimo swojego sukcesu i rosnącej popularności, wie doskonale - i o tym zresztą jego zdaniem jest "Let's Dance" - że status artysty nie spada z nieba.

Pasją Josepha (Bensetti) jest breakdance. Rytmy hip-hopu pochłaniają go tak bardzo, że rezygnuje z propozycji pracy w firmie ojca i postanawia wyjechać do Paryża, by rozpocząć taneczną karierę. Gdy dociera do miasta, wspólnie ze swoją dziewczyną Emmą i jej najlepszym przyjacielem Karimem, dołączają do jednej z miejscowych ekip breakdancerów. Razem przygotowują się do międzynarodowego konkursu hip-hopowego. Jednak w dniu turnieju Joseph dowiaduje się, że Emma go zdradza. To przekreśla jego udział w wymarzonej imprezie. Zrozpaczony chłopak szybko poznaje jednak piękną i błyskotliwą Chloe, która przygotowuje się do egzaminu wstępnego do szkoły baletowej w Nowym Jorku. Między nimi pojawia się niezwykle silne uczucie. Dzięki wspólnej pasji do tańca i muzyki oraz rodzącej się miłości stworzą razem coś, czego jeszcze nie było. Połączenie baletu i breakdance'u na scenie okazuje się zapierającym dech w piersiach odkryciem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Let's Dance

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje