Reklama

Reklama

"Las, 4 rano": Nowy film Jana Jakuba Kolskiego

W najbliższych dniach ma ruszyć realizacja filmu "Las, 4 rano", którego Jan Jakub Kolski jest reżyserem, operatorem, scenarzystą i producentem. Scenariusz produkcji oparty jest na powieści Kolskiego pod tym samym tytułem, wydanej na początku września.

Nastoletnia Marysia Blandzi ponownie zagra jedną z głównych ról w filmie Jana Jakuba Kolskiego

O swoim autorskim projekcie Kolski opowiedział w czwartek, 24 września, na konferencji prasowej w Łodzi. "Ten film to dla mnie wielka przygoda ludzka i nauka pokory, nauka pomniejszania ego - to jest najtrudniejsze. Trzeba komunikować się prostolinijnie, nie ma miejsca na pozory, bo one zabijają czas. Tego się wszyscy od siebie uczymy" - mówił Kolski, zaznaczając, że film jest produkcją "bardzo niskobudżetową".

Scenariusz filmu został oparty na powieści Kolskiego. Jak pisze sam autor to "prosta historia o człowieku skazanym na miłość."

Głównym bohaterem jest Forts (w książce nosi imię First, natomiast w filmie - jak podkreślił Kolski - pozostanie bezimienny), który z zamożnego wiceprezesa korporacji na własne życzenie przekształca się w zdziczałego "leśnego dziada", żyjącego w ziemiance. Towarzystwa dotrzymuje mu pracująca przy pobliskiej drodze prostytutka Nata (Olga Bołądź), która pewnego dnia pada ofiarą porachunków gangów. Wkrótce na drodze bohatera - w tej roli Krzysztof Majchrzak - pojawia się 13-letnia Jadzia (Marysia Blandzi - znana z roli Maszeńki w filmie Kolskiego "Serce, serduszko"). Forts nie bez oporów podejmie się roli jej opiekuna. Pod koniec filmu widzowie poznają tajemnice każdego z nich, które skłoniły oboje do ukrycia się w lesie.

Reklama

Zdjęcia do filmu realizowane będą w Tomaszowie Mazowieckim, w Łodzi i w lesie w okolicach Mikołajowa (Łódzkie), gdzie scenograf Paulina Korwin-Kochanowska, zbudowała ziemiankę głównego bohatera.

"Próbujemy wpisać się w miejsca, w których realizujemy film. Na początku jest tak, że dramatycznie od nich odstajemy - one są prawdziwe, a my przychodzimy tam nieprawdziwi. Chodzi o wytworzenie balansu, aby nasi bohaterowie byli tak prawdziwi jak miejsca, w których się lokujemy i jesteśmy coraz bliżej tego celu" - podkreślił reżyser, dodając, że "rozpiętość scenograficzna jest olbrzymia - od przestrzeni korporacyjnych do lasu".

Kolski opowiadał też o reżimie związanym z niskim budżetem projektu, którego jest producentem. Jedną z konsekwencji będzie krótki czas realizacji zdjęć - 27 dni. Ekipa jest mała, obok doświadczonych aktorów i realizatorów pracować w niej będą studenci i debiutanci.

"Aby być autorem filmu, trzeba w pewnym momencie zostać jego producentem. Jak jest wiele podmiotów finansujących film, nie tylko budżet jest większy; więcej jest też zobowiązań. Trzeba zadowalać tych, którzy dają pieniądze. Pomyślałem, że możliwa jest sytuacja, gdy pieniędzy jest mniej, za to wolności jest więcej" - wyjaśnił.

Odtwórca głównej roli i współscenarzysta Krzysztof Majchrzak powiedział, że po raz pierwszy bierze udział w produkcji o tak skromnym budżecie. "Zauważyłem rzecz magiczną - nasza wspólnota wobec pewnej biedy jest rodzajem zawołania muszkieterów 'jeden za wszystkich, wszyscy za jednego'. Możemy od siebie zależeć, świadczyć sobie dobro, wchodzić taktownie w swoje pole i być od razu członkami ryzykownej ekspedycji. To jest wspaniałe" - mówił.

Koproducentami filmu są zespół Centrala i Centrum Technologii Audiowizualnych. Produkcja jest współfinansowana przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Premierę filmu zaplanowano na kwiecień przyszłego roku.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jan Jakub Kolski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje