Reklama

Łabonarska i Zelnik ze Złotym Medalem Gloria Artis

Aktorzy Halina Łabonarska oraz Jerzy Zelnik otrzymali w środę, 26 kwietnia, z rąk ministra kultury Piotra Glińskiego Złote Medale "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Helena Łabonarska (w środku) i Jerzy Zelnik (drugi z prawej) odebrali Złote Medale "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" z rąk ministra Piotra Glińskiego (pierwszy z lewej)

"Spełniamy nasz obowiązek i honorujemy państwa tymi odznaczeniami, które są najwyższymi odznaczeniami dla artystów, twórców, jakimi resort dysponuje. (...) Zasłużyliście się dla państwa polskiego, dla Polski, za co chciałbym serdecznie podziękować" - powiedział podczas uroczystości wręczenia medali wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

Reklama

"Moim obowiązkiem jest po prostu przekazać ten honor, który się państwu należy. Dziękujemy za te lata pracy" - dodał Gliński. "Cieszę się, że możemy dzisiaj być razem na tej uroczystości" - podkreślił minister kultury.

Złoty Medal Gloria Artis otrzymała Halina Łabonarska - aktorka występująca przede wszystkim w teatrze. Debiutowała na scenie Teatru Nowego w Łodzi (1969), a następnie związała się z zespołem Izabelli Cywińskiej, z którym występowała w teatrach w Kaliszu i Poznaniu. W tym okresie stworzyła wiele ról pierwszoplanowych, które przyniosły jej uznanie, zostały zauważone przez krytykę oraz przyczyniły się do uformowania jej dojrzałego aktorskiego stylu.

"Łabonarska jest aktorką obdarzoną niebywałym talentem. Tak była postrzegana zresztą od samego początku swojej kariery. Świadczą o tym jej osiągnięcia w Teatrze Bogusławskiego w Kaliszu, w Teatrze Nowym w Poznaniu, a później w teatrach warszawskich" - powiedział aktor Wiesław Komasa, który w laudacji przypomniał życiorys wyróżnionej.

"Jej droga aktorska wypełniona jest wspaniałymi, bardzo różnorodnymi kreacjami w teatrze, w kinie, w telewizji, w radiu, obfituje w niezliczoną liczbę nagród festiwalowych, wspaniałych recenzji i uznania widzów" - podkreślił Komasa. "Talent i pasję poparła Halina Łabonarska ogromną pracą" - dodał aktor.

Łabonarska, odbierając medal, powiedziała: "Te lata pracy były dla mnie zawsze taką radością, że mogę brać udział w procesie twórczym i że tak często zdarzało mi się spotkać wybitnych twórców, reżyserów, kolegów, aktorów. To w ogromnym stopniu była ich zasługa, że uczyli mniej nieustannie, a ja uczyłam się od nich i ta współpraca myślę przebiegała bardzo harmonijnie przez tyle lat. Tym bardziej liczę na to, że jeszcze coś uda mi się zrobić dla kultury polskiej".

Złoty Medal Gloria Artis otrzymał także aktor filmowy i teatralny Jerzy Zelnik, odtwórca słynnej roli Ramzesa XIII w filmie "Faraon" Jerzego Kawalerowicza.

"Kiedy nie miał możliwości realizowania własnej wizji w teatrze, w tym dużym teatrze, on człowiek z zadatkami na celebrytę, ba powiedzmy otwarcie - celebryta - zszedł w dół. Już w latach 80. w momencie politycznej próby dla świata artystycznego słyszeliśmy go mówiącego wielkie narodowe strofy od ołtarza" - mówił w laudacji na temat Zelnika dziennikarz Piotr Zaremba.

"W ostatnich latach poszukał twórczych możliwości w inscenizacjach granych po kościołach i w sztukach granych np. w seminariach duchownych, na uczelniach, w pracy z amatorami, także ze studentami. To jest naprawdę wspaniałe, to jest kultura pełną gębą wciągająca do współuczestnictwa masy ludzi. To kultura mająca związek z wrażliwością zwykłego człowieka. Za to wypada Jerzemu Zelnikowi szczególnie podziękować" - uważa Zaremba.

Jak mówił - Zelnik - ma wyraźne poglądy, nie stroni od zaangażowań poza artystycznych, a przecież dba o to, aby nikogo nie urazić, nie wykluczyć i nie zranić. "Jest w tym rys jego osobistej szlachetności, ale choćby próba dialogu z innymi artystami to także część wielkiego dzieła tworzenia polskiej kultury, zawsze odnosiłem wrażenie i było to o tyle krzepiące, że dla Jerzego polska kultura jest jedna, a dziś często po różnych stronach rozmaitych kontrowersji to poczucie, tracimy" - podkreślił Zaremba.

Zelnik dziękując za wyróżnienie mówił, że jest "bardzo wdzięczny za docenienie". "Zawsze mi się wydaje, mówiąc po chrześcijańsku, że im więcej nagród ma się na ziemi, tym może mniej będzie w niebie, więc z tym trzeba uważać" - zaznaczył aktor.

"Chciałbym, żeby dla mnie podstawową nagrodą była jednak akceptacja moich widzów, mojej rodziny i chyba, powiem może górnolotnie, ale moich rodaków, żeby oni ściskali mi dłoń w sposób taki niekłamany, za coś dziękowali, może z jakimś wzruszeniem. Takie wzruszenie widza jest rzeczywiście czymś, co jest nie do przecenienia i tego sobie życzę, państwu również, żebyście się nie zawiedli, że będę jeszcze parę lat działał i może jakoś wspomagał naszą kulturę, która wydaje się, że wymaga jeszcze większego ożywienia" - podkreślił Zelnik.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Halina Łabonarska | Jerzy Zelnik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje