Reklama

Kto chce pracować u Pattinsona?

Niewinny żart, na jaki pozwolił sobie Robert Pattinson w programie "The Daily Show", wywołał poruszenie wśród agentów public relations. Aktor stwierdził bowiem, że brak rzecznika prasowego jest obecnie jego największym zmartwieniem.

Pojawiając się po raz pierwszy publicznie od czasu rozstania z Kristen Stewart, Robert Pattinson wywołał niemałe poruszenie. Podczas wizyty w programie "The Daily Show" aktor zażartował, że w tej chwili jego największym zmartwieniem jest brak rzecznika prasowego.

Reklama

O ten stan rzeczy oskarżył... własne skąpstwo: "Jestem sknerą i przez to nie zatrudniłem rzecznika. To mój największy życiowy błąd" - powiedział.

Słowa Pattinsona, wypowiedziane pół-żartem, pół-serio, amerykańskie media potraktowały całkiem poważnie i już następnego dnia aktor został zasypany dziesiątkami propozycji od wiodących hollywoodzkich firm public relations.

Pozyskanie tak gorącego nazwiska w branży, jakim jest Robert Pattinson, stało się priorytetem dla agencji PR takich, jak "42 West" czy "Sunshine Sachs". Menadżer gwiazdora odrzuca wszystkie oferty, twierdząc, że młody aktor "świetnie radzi sobie na własną rękę".

26-letni artysta zyskał status bożyszcza nastolatek rolą w ekranizacji bestsellerowej sagi "Zmierzch". Jego filmografia obejmuje także takie tytuły, jak: "Woda dla słoni", "Uwodziciel" i "Cosmopolis".

Pattinson jest laureatem aż 10 filmowych nagród MTV. Poza aktorstwem gwiazdor gra na gitarze i fortepianie, również śpiewa. Od lat jest stałym bywalcem rankingów na najlepiej ubranego mężczyznę.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert Pattinson | public relations | kto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje