Reklama

Kolejny sukces Marcina Koszałki

Izraelski dramat "Restoration" (oryg. "Boker Tov, Adon Fidelman") Yossiego Madmoniego uznano w sobotę, 9 lipca, za najlepszy film 46. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach. Marcin Koszałka zdobył nagrodę za "Deklarację nieśmiertelności", w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny.

Jako najlepszych aktorów uhonorowano Amerykanina Davida Morse'a za rolę Gusa w komediodramacie "Collaborator" oraz Dunkę Stine Fischer Christensen, występującą w niemieckim dramacie psychologicznym "Cracks in the Shell" ("Die Unsichtbare"). Morse znany jest m.in. z "Zielonej mili" oraz kilku odcinków serialu "Dr House".

Specjalne wyróżnienie jury, na którego czele w tym roku stanął słynny węgierski reżyser Istvan Szabo, przyznało czesko-słowackiej koprodukcji "Cygan" Martina Szulika. Film opowiada o losach nastoletniego wschodniosłowackiego Roma, który po śmierci ojca szuka sposobu na życie i próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji.

Reklama

Festiwal w Karlowych Warach, słynnym uzdrowisku na zachodzie Czech, to najbardziej prestiżowa impreza filmowa w Europie Środkowej. Gala finałowa odbyła się w Wielkiej Sali hotelu Thermal. Większość laureatów nagrody odebrała osobiście. Madmoni - oprócz Kryształowego Globu - otrzymał także czek na 30 tysięcy dolarów.

Na festiwalu, który rozpoczął się 1. lipca, wyświetlono ponad 200 filmów. Wiele z nich po raz pierwszy pokazano na ekranach.

W kategorii krótkometrażowych filmów dokumentalnych zwyciężył obraz Marcina Koszałki "Deklaracja nieśmiertelności". Film wyprodukowany dla Redakcji Form Dokumentalnych TVP1 to portret Piotra "Szalonego" Korczaka, legendy wśród polskich alpinistów, odkrywcy wielu nowych technik wspinaczkowych. Koszałka, jako jeden z jego dawnych uczniów, zadał mu pytania o nieunikniony koniec kariery, o wpływ wieku - młodość i starość, wreszcie o śmierć i próby radzenia sobie z jej świadomością.

Film jest zarazem poetycką opowieścią o ludzkiej umiejętności wspinania się na najwyższe szczyty i pokonywania najtrudniejszych ścian.

Marcin Koszałka (ur. 1970) to reżyser filmów dokumentalnych, a także ceniony operator. Jest autorem zdjęć m.in. do: "Pręg" Magdaleny Piekorz, "Rysy" Michała Rosy, "Rewersu" Borysa Lankosza i "Uwikłania" Jacka Bromskiego.

Z polskich produkcji do festiwalowych kin trafiły w tym roku, oprócz nagrodzonej "Deklaracji nieśmiertelności", krótkometrażowy "http://" Bartosza Kruhlika, animowany "Jeż Jerzy" Wojtka Wawszczyka, Jakuba Tarkowskiego i Tomasza Leśniaka, polsko-niemiecki dokument "Komeda - muzyczne ścieżki życia" Claudii Buthenhoff-Duffy, polsko-szwedzki dramat "Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego, dokument "Koniec Rosji" Michała Marczaka, polsko-islandzki dramat "Brim" Arniego Olafura Asgeirssona oraz fabularne "Księstwo" Andrzeja Barańskiego.

Ponadto w poniedziałek w ramach imprez towarzyszących festiwalowi odbył się koncert polskiej muzyki filmowej w wykonaniu czeskiej orkiestry kameralnej BERG pod batutą Petra Vrabela, która zagrała m.in. utwory Wojciecha Kilara i Zbigniewa Preisnera.

W Karlowych Warach nie zabrakło też największych sław światowego kina: Złoty Glob za całokształt twórczości w tym roku odebrała brytyjska aktorka Judy Dench, przyjechał John Malkovich, dla którego wizyta w czeskim uzdrowisku stała się już coroczną tradycją. Zjawił się też Jerzy Stuhr, promujący najnowszy film Nanniego Morettiego "Habemus papam", w którym polski aktor gra rolę rzecznika prasowego Watykanu.

Karlowe Wary w czasie filmowego święta odwiedzili również prezydent Czech Vaclav Klaus, a także zwyciężczyni tegorocznego turnieju tenisowego w Wimbledonie, Czeszka Petra Kvitova.

Festiwal w Karlowych Warach, niesie ze soba nie tylko prestiż, słynie też z kontaktów między filmowcami europejskimi i amerykańskimi. Jego uczestnicy podkreślają, że charakteryzuje go wyjątkowo nieformalna atmosfera: aktorzy na ulicach i w kolumnadach spotykają się publicznością, jest czas na rozmowy, dyskusje i autografy. John Malkovich w tym roku zaprezentował na przykład kolekcję mody.

Większość gwiazd chwaliła klimat festiwalu oraz publiczność, która licznie odwiedzała sale kinowe. Wręczając nagrodę Szulikowi za "Cygana", laureat Oscara Istvan Szabo stwierdził, że jeszcze jeden Glob chętnie przyznałby widzom.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: film dokumentalny | kolejny sukces | Marcin Koszałka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy