Reklama

Reklama

​Kathryn Bigelow: "Nie" nie istnieje

Kathryn Bigelow radzi innym reżyserkom, by zawsze parły do przodu ze swoimi projektami, nie zwracając uwagi na to, ile razy zostaną odrzucone.

Kathryn Bigelow radzi innym reżyserkom, by zawsze parły do przodu ze swoimi projektami, nie zwracając uwagi na to, ile razy zostaną odrzucone.
Kathryn Bigelow wierzy, że w kwestii równouprawnienia płci w Hollywood wiele zmieniło się od czasu jej debiutu w 1978 roku /JOE KLAMAR /AFP

Bigelow jest jedną z czterech kobiet, które były nominowane do Oscara za reżyserię. Pierwszą, która nagrodę tę zdobyła. Amerykańska artystka wyróżniona została za film "The Hurt Locker. W pułapce wojny" z 2008 roku. Bigelow, która skończy w tym roku 66 lat, przyznaje, że wszystko co osiągnęła zawdzięcza swojej nieustępliwości.

Zawsze powtarzam kobietom - wyznała w wywiadzie - nie bierz "nie"  jako odpowiedzi. Odpowiedź "nie" nie istnieje.

Artystka wierzy, że w kwestii równouprawnienia płci w Hollywood wiele zmieniło się od czasu jej debiutu - krótkometrażowego filmu "The Set-Up" z 1978 roku. Bigelow przekonana jest, że współcześnie reżyserki mają znacznie więcej możliwości do rozwijania się. Potwierdza to choćby ogromny kasowy sukces produkcji "Wonder Woman" wyreżyserowanej przez inną kobiecą autorkę - Patty Jenkins.

Reklama

"Wonder Woman" szybko stała się najbardziej dochodowym filmem w historii wyreżyserowanym przez kobietę. Od jej premiery w maju (w Polsce na początku czerwca) zarobiła ponad 790 milionów dolarów.

"Jestem zdecydowanie podekscytowana sukcesem Jenkins i myślę, że im większej ilości kobiet udaje się osiągnąć swoje cele, tym większą mogą być inspiracją dla pozostałych. To może wydawać się abstrakcyjne i niemożliwe do wykonania, kiedy jedynie pukasz od drzwi do drzwi, ale takie nie jest. Ja jestem tu gdzie jestem, ona [Jenkins] też" - stwierdziła Amerykanka.

Tymczasem Bigelow zbiera pierwsze dobre recenzje swojego nowego filmu - "Detroit". Reżyserkę chwalą także jej współpracownicy. Aktor Anthony Mackie wyznał w wywiadzie: "Kiedy przeczytałem scenariusz, wiedziałem, że to jest festiwalowa produkcja. Kathryn i Markowi [Boalowi - scenarzyście - przyp.red.] w czasie ich współpracy przyświecała jedna myśl - zrobić możliwie najlepszy film. A kiedy taki film kręcisz, prawdopodobne jest, że zostaniesz gdzieś doceniony i nagrodzony". 

"Detroit", które fabularnie skupia się na historii brutalnego morderstwa trzech czarnoskórych mężczyzn w czasie zamieszek na tle rasowym, do których doszło w lipcu 1967 roku, swoją amerykańską premierę będzie miało 4 sierpnia.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL