Reklama

Kate Winslet: Dziewczyna z nadwagą

Zdobyła ogromną popularność i mnóstwo nagród, na czele z Oscarem i czterema Złotymi Globami. Jest zaliczana do grona najbardziej cenionych i lubianych gwiazd Fabryki Snów. Okazuje się tymczasem, że ona sama nie bardzo przepadała za Hollywood i panującą w nim atmosferą. W najnowszym wywiadzie Kate Winslet zdradziła, że zawsze czuła się tam wyobcowana. "To ogromne, przerażające miejsce, gdzie każdy musi być szczupły i wyglądać w określony sposób" - powiedziała.

Przełomowym momentem okazało się dla Kate Winslet urodzenie dziecka

Kate Winslet uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych współczesnych aktorek. Gwiazda takich filmów, jak "Titanic", "Zakochany bez pamięci" czy "Lektor", za rolę w którym otrzymała Oscara i nagrodę BAFTA, ceniona jest zarówno przez krytyków, jak i widzów, którzy prócz talentu podziwiają w niej naturalność i dystans do siebie. Ona sama, choć podczas wieloletniej kariery w Hollywood odniosła ogromny sukces, nigdy nie czuła się tam dobrze. Jednym z powodów był jej odbiegający od restrykcyjnych standardów urody wygląd.

"Byłam dziewczyną z nadwagą, która zawsze znajdowała się na końcu kolejki. A ponieważ moje nazwisko zaczyna się na literę W, zdarzało się, że nawet nie zapraszano mnie do pokoju przesłuchań, bo zabrakło im czasu lub wybrali już na castingu kogoś innego" - zdradziła Winslet podczas panelu dyskusyjnego zorganizowanego przez "Los Angeles Times".

Reklama

Gwiazda wielokrotnie wypowiadała się w wywiadach na temat swoich dawnych kompleksów związanych z figurą. Jej zdaniem była ona zbyt "krągła", jak na ówczesne hollywoodzkie standardy. "Ludzie mówili, że wyglądam inaczej, bo byłam nieco większa. W latach 90. Hollywood było zdominowane przez bardzo smukłe kobiety" - wyjaśniła niedawno w rozmowie z "Daily Mail".

Z powodu odmiennego wyglądu Winslet nieustannie towarzyszyło poczucie wyobcowania. To właśnie dlatego po niebotycznym sukcesie "Titanica" zdecydowała się odpocząć od Fabryki Snów, która jawiła się jej jako nieprzyjazne środowisko. "Prawda jest taka, że bałam się Hollywood. To ogromne, przerażające miejsce, gdzie każdy musi być szczupły i wyglądać w określony sposób. Wiedziałam, że ja tak nie wyglądam i że tam nie pasuję. Miałam poczucie, że aby tam być, muszę na to zasłużyć. A w swojej opinii nie zasłużyłam" - wyznała.

Nawet imponujące osiągnięcia aktorskie nie utwierdziły jej w przekonaniu, że jej obecność w Hollywood jest w pełni uzasadniona. "Kiedyś myślałam, że 'Titanic' mógł być fartem. Później nakręciłam 'Rozważną i romantyczną' i w wieku 19 lat dostałam nominację do Oscara. Ale nawet wtedy uważałam, że prostu miałam szczęście, nic więcej" - dodała Winslet.

Przełomowym momentem okazało się dla niej urodzenie dziecka. Dzięki macierzyństwu wyzbyła się kompleksów i stała się bardziej pewna siebie. "Kiedy zostałam mamą w wieku 25 lat, te wszystkie lęki wyparowały. Dwa lata po narodzinach mojej córki poproszono mnie o zagranie w filmie 'Zakochany bez pamięci'. To był ogromny punkt zwrotny w mojej karierze. Ludzie nagle zaczęli mówić: 'Wow, ona potrafi tak grać?!'" - zaznaczyła gwiazda.

Najnowszym filmowym projektem Kate Winslet jest nakręcony w ubiegłym roku melodramat "Amonit", w którym wcieliła się w brytyjską paleontolożkę Mary Anning. Na ekranie partnerują jej Saoirse Ronan, Fiona Shaw i Gemma Jones.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kate Winslet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje