Reklama

Reklama

Kalina Jędrusik: Pierwsza Madonna PRL-u

"Kalina Jędrusik była w latach 60. nie tylko taką sobie zwykła aktorką kina i teatru; była objawieniem. Rozkoszna vendetta Kabaretu Starszych Panów, złoty diabełek teatru Erwina Axera, symbol seksu połączonego z dowcipem. W polskim teatrze jakże rzadka to kombinacja. Gdyby żyła gdzieś tam w świecie, ścigałaby się z Marylin Monroe. Stanisław Dygat kupił jej nawet kiedyś ukulele. No, ale Kalina nie wylądowała w Hollywood..." - opisywała ją Agnieszka Osiecka. Kazimierz Kutza nazywał ją zaś "Pierwszą Madonną PRL-u". W sobotę mija 30 lat od śmierci Kaliny Jędrusik.

Kalina Jędrusik ze Złotą Maską w 1962 roku

Mit Marilyn Monroe, którym karmiła się wyobraźnia Jędrusik, był jednak według niektórych początkiem końca jej kariery. "Zaczynała karierę olśniewająco. W 'Operze za trzy grosze' Brechta we Współczesnym Kalina była rewelacyjna jako Polly. Wkrótce potem sobie wmówiła tę Monroe i wpadła w dziwną manierę, której bardzo u niej nie lubiłem. Starałem się wtedy, żeby w 'Kabarecie' jak najmniej mówiła. Śpiewała świetnie" - dodawał Jeremi Przybora, twórca Kabaretu Starszych Panów.

To, że czołowi polscy reżyserzy usłyszeli w połowie lat 50. o Kalinie Jędrusik, młoda aktorka zawdzięczała jednak... Zbyszkowi Cybulskiemu, swojemu koledze z krakowskiej PWST, z którym spotkała się po studiach w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku.

Reklama

"Gdy byłem asystentem Wandy Jakubowskiej przy 'Opowieści atlantyckiej' (1955), miałem znaleźć młodą aktorkę do roli drugoplanowej. Zadzwoniłem do Gdańska, do Cybulskiego. Powiedział: 'Przyjedź, jest kilka fajnych dziewczyn'. Zasugerował mi Kalinę. Była wiotka, miała talię osy. Umówiliśmy się, że po przedstawieniu pójdziemy gdzieś pogadać. Wychodząc z teatru wyjściem dla artystów, minęliśmy szpaler ludzi wypatrujących aktorów. Kalina wzięła mnie pod rękę i mocno się do mnie przytuliła. Gdy minęliśmy szpaler, zaraz mnie puściła. Rozmawialiśmy rzeczowo. Uznałem, że nie nadaje się do roli u Jakubowskiej" - wspomina Janusz Morgenstern, który miał w późniejszych latach przyjemność pracować z Jędrusik m.in. na planie "Jowity" (1967).

Z angażu do "Opowieści atlantyckiej" nic jednak nie wyszło, tak samo jak z roli w przełomowym dla polskiego kina 'Kanale" Andrzeja Wajdy (1956).

"Zbyszek Cybulski, który kibicował naszej pracy, oświadczył, że jest dziewczyna na Wybrzeżu, która z nim kończyła krakowską szkołę, ale to porządna dziewczyna, jeszcze dziewica i jego przyjaciółka, której nie pozwoli skrzywdzić. Może ją sprowadzić na próbne zdjęcia, pod warunkiem, że ją sam przywiezie i odwiezie. I przywiózł Kalinę Jędrusik, on, strażnik jej cnoty, choć Kalina nigdy nie robiła wrażenia, by kiedykolwiek mogła być dziewicą. A jednak była to prawda" - opowiada Kazimierz Kutz, który pełnił przy "Kanale" obowiązki drugiego reżysera. "Kalina wyglądała wtedy jak świeżo wypieczona bułeczka; z obfitym biustem sięgającym niemal po zęby i oczami młodej sowy. Mówiąc nieco po staroświecku, była ponętna. Ale jej seks był z modelu, który dopiero miał nadejść. Dlatego nie nadawała się na bohaterkę 'Kanału'. Ostatecznie rolę tę zagrała Teresa Iżewska" - doprecyzował Kutz.

Kalina Jędrusik: Odtwórczyni postaci pikantnych panienek

Na dużym ekranie zadebiutowała w 1957 roku w komedii Tadeusza Chmielewskiego "Ewa chce spać", gdzie wcieliła się w "pełną temperamentu mieszkankę hotelu robotniczego, która w wywieszonym za okno wiadrze do zaprawy murarskiej usiłuje ukryć roznegliżowanego amanta". "Sama także w niekompletnym stroju, szlafroku narzuconym na kusą halkę, robi co może, by ujść czujnemu oku kierowniczki. Rólka dynamiczna, zabawna, pikantna. I tak ją zaklasyfikowano na długo: idealna odtwórczyni postaci pikantnych panienek" - pisał o kinowym debiucie Jędrusik we wspomnieniowym artykule krytyk Maciej Maniewski.

Gwiazdą "Ewa chce spać" była jednak inna debiutantka - 17-letnia Barbara Kwiatkowska, dla której był to początek równie błyskotliwej, co krótkotrwałej kariery. Nazwisko Kaliny Jędrusik nie pojawiło się nawet w czołówce filmu.

W latach 60. nierzadko pojawiała się w telewizyjnych produkcjach - w "Spóźnionych przechodniach" Jana Rybkowskiego (1962), kryminalnym filmie z serii "Kapitan Sowa na tropie" (1965) Stanisława Barei, a przede wszystkim - od 1960 roku - w Kabarecie Starszych Panów. To w "Kabarecie Starszych panów" Jędrusik wykonała swe największe przeboje: "Bo we mnie jest seks", "Nie odchodź", czy "S.O.S".

Kalina Jedrusik: Nago w wannie

To w jednym z emitowanych na żywo telewizyjnych występów zaskoczyła swych kolegów, wykonując jeden z utworów w wannie pełnej piany, do której weszła zupełnie nago. "Ja tego nie widziałem. I ona nie wiedziała, że ja tego nie będę widział. Do łazienki były normalne drzwi, ale przez dziurkę od klucza nie było nic widać. Wtedy skorzystał elektryk, który stał na drabinie. O mało nie spadł. To był rok 1960, a więc przed erą striptizów. Zobaczyła ją również obsada reżyserki, też 'z lotu ptaka'. Ktoś stwierdził, że przysłaniała się dłońmi, a ktoś na to: 'Ale ona ma bardzo drobne dłonie'" - opowiadał Przybora.

Większy skandal wybuchł, kiedy "w jakimś koncercie telewizyjnym na tym swoim wspaniałym biuście zawiesiła krzyżyk". Towarzysz Gomułka tak się wściekł, widząc na srebrnym ekranie religijny symbol, że miał ponoć rzucić kapciem w stronę swego telewizora. Przez kilka lat na Kalinę było embargo w telewizji.

Na szczęście w Kabarecie Starszych Panów mogła występować dalej, bowiem duet Przybora-Wasowski zagroził, że bez Jędrusik nie będzie kontynuował programu. "W którymś z programów wystąpiła w sukni szczelnie zapiętej pod szyję. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że w przerwie programu odwróciła się tyłem, pokazując dekolt sięgający pośladków" - wspomina inny epizod Jerzy Maruszewski.

Kalina Jędrusik: Klęła jak szewc

Jędrusik znana była również z niewyparzonego języka. "Klęła jak szewc. Ale słuchało się tego z przyjemnością, nie było w tym chamstwa. Gdyby mówił tak ktoś inny, byłoby to żałosne" - mówi reżyser Jerzy Gruza. "Jak mówiła 'ku**a', to było to słodkie, w takiej słodkiej wacie, jakby cukiernik dmuchał pianką na ptysia" - dodawała aktorka Krystyna Sienkiewicz. 

Ale najwięcej intrygujących historii dotyczy barwnego małżeństwa Jędrusik z pisarzem Stanisławem Dygatem. "Kalina była arcydziełem Stasia i niewątpliwie najlepszą postacią, jaką napisał. Tyle że żywą. Była jego zrealizowanym snem o Hollywoodzie, snem o zniewalającym, amerykańskim fenomenie banału. Była tam samym idealnym przykładem nieograniczonego wpływu mężczyzny na ciało i duszę kobiety" - pisał o tym osobliwym związku Kazimierz Kutz.

"Byli najwspanialszym i najniezwyklejszym małżeństwem, jakie znam. I przede wszystkim najautentyczniejszym, bo bez grama obłudy i kłamstwa; jak z dobrej literatury amerykańskiej, a nie z naszej rzeczywistości. Jedno jest dziś dla mnie pewne: Staś stworzył dla nas Pierwszą Madonnę PRL-u, która promieniowała światłem" - dodawał Kutz.

Jędrusik znana była jednak z niekończących się miłosnych przygód, na które Dygat dawał wielkoduszne przyzwolenie. "Przeżyłam kilka szalonych romansów, niedużo. No, kiedyś policzyłam - pięć. To wcale nie jest dużo na całe życie. Nie umiałam ich ukryć - żer dla legendy. I jeżeli ktoś 'życzliwy' opowiedział mężowi o mojej nowej fascynacji innym mężczyzną, on mawiał swoim cudownym wolterowskim 'r': 'Gdyby ona była panienką na poczcie przyklejającą znaczki, to być może nie byłyby jej potrzebne takie fascynacje. Kalina jest wielką aktorką i potrzebne jej są niezwykłe, cudowne momenty. Ona kocha cudowne przeżywanie i proszę nie wtrącać się do naszego małżeństwa'" - Jędrusik wspominała słowa swego męża. Dygat miał zaś powiedzieć kiedyś do przyjaciół: "Wróciłem wcześniej z delegacji i nie zgadniecie, co zastałem. Kalina spała zupełnie sama".

Kalina Jędrusik: Jak zmarła?

Barwne życie Kaliny Jędrusik przysłoniło jej aktorską karierę. W późniejszych latach zagrała m.in. w "Dzięciole", "Ziemi obiecanej" (kontrowersyjna, odważna obyczajowo kreacja Lucy Zuckerowej), "Barytonie", "C. K. Dezerterach" i "Dziewczętach z Nowolipek". Ostatnią filmową rolą Kaliny Jędrusik była kreacja nauczycielki śpiewu w dziele Krzysztofa Kieślowskiego "Podwójne życie Weroniki" (1991).

Zmarła 7 sierpnia 1991 r. w Warszawie. Miała uczulenie na sierść kotów. Atak astmy, który ją dopadł, sprawił, że zwyczajnie się udusiła. "Kalina szczerze nienawidziła cyfry siedem i bała się jej. Mówiła o niej 'ta kosa' i obdarowywała epitetami, który nie sposób powtórzyć. Ta nienawiść była zresztą odwzajemniona, bo w datach dla niej tragicznych wiele było siódemek" - przypomina autor biograficznej książki o aktorce Piotr Gacek.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kalina Jędrusik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama