Reklama

Jubileusz Daniela Olbrychskiego

"Nie roniąc z życia wszystkich jego przyjemności, udało mi się przejść po tej trudnej linie i nie połamać sobie kości. Upadki bywały oczywiście, ale trzeba umieć upadać i się podnosić" - mówi Daniel Olbrychski, który świętuje swój jubileusz.

Z okazji 50-lecia pracy twórczej, w studiu im. Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce odbył się benefis Mistrza.

Reklama

Jak przyznaje Daniel Olbrychski, bogactwem jego zawodu są spotkania z wielkimi twórcami świata kultury, sportu czy polityki. Te spotkania, ale także kobiety, konie, wódka, ułańska fantazja i romantyczna dusza, bohatera wieczoru, były tematem wspomnień i zwierzeń przyjaciół.

"Daniel, nie tylko dla mnie, ale dla wielu pokoleń, jest wielkim bohaterem. Wyrazem młodości, marzeń, pokonywania wszelkim barier. Pamiętam czasy, gdy w Empiku z wypiekami na twarzy czytałam zagraniczną prasę, w której pisano, jak nasz bohater narodowy błyszczy na światowych scenach i przed kamerami. Wiemy wszyscy, jakim wspaniałym Daniel jest mężczyzną, niezwykle magnetycznym. A to, co mówię, jest doskonałym dowodem na to, że nie trzeba mieć romansu, aby pięknie mówić o mężczyźnie. To fascynujące, jak od zawsze Daniel nas zadziwia. To zdziwienie jest potrzebne, jest konieczne. Nieprawdopodobne. Za każdym razem jestem zaskoczona jego prowokacjami, sukcesami, wszystkim. To jest coś niesamowitego" - mówi Kasia Figura.

"Wódka, seks przez tych pięćdziesiąt lat i w międzyczasie jakieś role. Z jednej strony mówi: "To be or not to be", a tu wóda i kobiety. No to fajno! - mówi Wojciech Pszoniak i dodaje: "Każdy z nas jest inny, natomiast Daniel jest niezwykle lojalnym kolegą, nigdy nie mówi źle o innych, szlachetnym, dobrym człowiekiem. To bardzo piękne cechy w świecie, w którym odbywają się różne konflikty, zazdrości, zawiści".

Niezapomniany Kmicic, Hamlet, Makbet i Otello. "Gdybym podjął inną decyzję, gdybym wyjechał z kraju, do czego namawiali mnie Beata Tyszkiewicz i Andrzej Wajda, ominęłoby mnie to, co mnie spotkało w nadmiarze, jak na młodego aktora, urodzonego między Wisłą a Bugiem. Największe role polskiej literatury tak w filmie, jak i w teatrze przypadały mi we właściwym wieku. Potem również zagrałem Hamleta, Makbeta, Otella i Leara w Polsce po polsku. Na pewno nie porwałbym się na granie Szekspira w oryginale przed anielską publicznością. Jedyny znany mi aktor, który z pełną determinacją i sukcesem gra Moliera po francusku, to Andrzej Seweryn" - mówi aktor.

Dostojny jubilat zagrał w blisko 120 produkcjach polskich i zagranicznych. Pracował u największych: Wajdy, Zanussiego, Bajona, Szulkina, Hoffmanna, Leloucha, Schlöndorffa, Kaufmana, Michałkowa. Grał obok największych gwiazd: Zbyszka Cybulskiego, Kaliny Jędrusik, Olgierda Łukaszewicza, Andrzeja Seweryna, Wojciecha Pszoniaka, czy samej Angeliny Jolie. "Byłem gotowym towarem eksportowym. Jednak nie było żadnej woli politycznej czy zawodowej, żeby ten kapitał mojego wieku wykorzystać. Robert de Niro czy Gerard Depardieu zaistnieli w wieku 30 lat, a ja byłem już po kilkunastu rolach, nie tylko polskich, znanych na świecie. Niestety żyliśmy w innym systemie, co miało olbrzymie znaczenie. Pani pokoleniu wydaje się zapewne jak opowiastka o smoku wawelskim, ale my nie mieliśmy czegoś tak fundamentalnego jak paszport w kieszeni" - dodaje.

Spotkanie z publicznością i słuchaczami poprowadzili Agnieszka Szydłowska i Wojciech Zimiński, a wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. Maryla Rodowicz, Anna Nehrebecka, Katarzyna Figura, Andrzej Seweryn, Wojciech Pszoniak, Zbigniew Zamachowski i Piotr Machalica.

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie | jubileusz | Daniel Olbrychski | aktor | benefis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje