Reklama

Reklama

Johnny Depp twierdzi, że jest bojkotowany przez Hollywood

Johhny Depp zabrał głos w sprawie wstrzymywania premiery filmu "Minamata" w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem jest to efekt bojkotu jego osoby w środowisku filmowym.

Johhny Deep

Choć najnowszy film z Johnnym Deppem w obsadzie zadebiutował jeszcze w lutym ubiegłego roku na festiwalu w Berlinie, amerykańscy widzowie wciąż nie doczekali się jego premiery kinowej.

Reżyser tej produkcji oskarżył wcześniej MGM, że celowo odłożyło na półkę jego dzieło z powodu skandalu obyczajowego z Deppem w roli głównej i jego przegranego procesu z bulwarówką "The Sun", która w jednym z tekstów nazwała go "żonobijcą".

Rzecznik MGM natychmiast zaprzeczył zarzutom reżysera i stwierdził, że film "Minamata" wciąż znajduje się w planach dystrybucyjnych studia. Data jego premiery wciąż jednak nie została ustalona.

Reklama

Johnny Depp czuje się bojkotowany przez Hollywood

W nowym wywiadzie udzielonym "The Sunday Times" aktor opowiedział o "surrealistycznych pięciu latach", podczas których został wyrzucony ze społeczności Hollywood. Depp uważa, że jest bojkotowany przez środowisko filmowe, a winą obarcza "absurd matematyki mediów".

W swoim najnowszym filmie "Minamata" Johnny Depp wciela się w rolę W. Eugene'a Smitha, legendarnego amerykańskiego fotoreportera, którego zdjęcia wykonane w trakcie II wojny światowej dla czasopisma "Life" stały się synonimem wybitnej pracy dziennikarskiej. Ponad dwie dekady później Smith wciąż jest cenionym specjalistą, lecz jego problemy z alkoholem i lata walki z depresją sprawiają, że coraz mniej osób chce z nim pracować.


"Niektóre filmy dotykają ludzi" - powiedział Depp w rozmowie z "Sunday Times". "Cała ta sprawa wpływa na mieszkańców Minamaty i ludzi, którzy doświadczają podobnych rzeczy. I za co? Przez to, że Hollywood mnie bojkotuje, jednego człowieka, aktora w nieprzyjemnej sytuacji, od lat" - zastanawia się gwiazdor. "Zmierzam w kierunku, w którym muszę iść, żeby zrobić wszystko, co w mojej mocy... Żeby niektóre sprawy ujrzały światło dzienne" - zapowiedział. 

Johnny Depp: Oskarżenia o przemoc domową

Heard i Depp poznali się w 2011 roku na planie "Dziennika zakrapianego rumem". Amber miała wtedy 25 lat, a Johnny 48. To dla niej aktor porzucił swą wieloletnią partnerkę, piosenkarkę i aktorkę Vanessę Paradis, matkę jego dwójki dzieci. Aktor ożenił się z Heard w 2015 roku. 

W sądzie toczy sprawa o to, czy aktor stosował przemoc domową wobec Amber Heard, gdy był jej mężem. Depp i Heard rozwiedli się w 2016 roku po czteroletnim, burzliwym związku, w którym według aktorki miało dochodzić do przemocy fizycznej ze strony męża. Hollywoodzki gwiazdor od początku zaprzeczał tym zarzutom i powoływał kolejnych świadków twierdzących, że to on był ofiarą w tej relacji.

"Pojawiła się z moim życiu, żeby odebrać mi wszystko, co wartościowe" - mówił p o swej byłej żonie Amber Heard Johnny Depp.

Oskarżenia przeciw Deppowi spowodowały wykluczenie aktora ze śmietanki towarzyskiej Hollywood. Został wyrzucony z obsady nowych części "Piratów z Karaibów" i "Fantastycznych zwierząt". Wiele osób atakowało gwiazdora. Jednak byli i tacy, którzy stanęli w jego obronie. Uczyniły to m.in. byłe partnerki aktora, Winona Ryder czy Vanessa Paradis. 

Ostatnio po raz pierwszy to Johnny Depp zatriumfował w sądzie. W związku z rozwodem Depp sądownie zobowiązał się m.in. do wypłacenia Heard odszkodowania na sumę 7 mln dolarów. Pieniądze miały zostać przeznaczone na cele charytatywne, a konkretniej na fundację American Civil Liberties Union (ACLU) i Szpital Dziecięcy w Los Angeles. Wiadomo, że ogromna część tej kwoty wciąż pozostaje w rękach Heard. Gdy adwokaci aktora kontaktowali się z wspomnianym szpitalem w 2019 roku, otrzymali informacje, że była żona Deppa nie przekazała żadnych pieniędzy na rzecz placówki.  

Wyrokiem sądu ACLU musi pokazać dokumenty poświadczające, że Amber przelała pieniądze na konto fundacji. Jeśli wersja Heard na temat wpłat, na obie organizacje, nie zostanie potwierdzona, kobieta może spotkać się z poważnymi konsekwencjami. Nie dość, że zostanie oskarżona o krzywoprzysięstwo i grozi jej więzienie, to jeszcze wiarygodność aktorki w dalszych bataliach z Deppem będzie podważana.

Czytaj także: Mads Mikkelsen skomentował fakt, że zastąpi Johnny'ego Deppa

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje