Reklama

Reklama

John Boyega nie wierzy, że Jamesa Bonda zagra czarnoskóry aktor

Odpowiedź na pytanie, kto zastąpi Daniel Craiga w roli agenta 007, to jedna z kwestii, które najbardziej intrygują fanów kina. Producenci bondowskiej serii nie palą się do rozwiązania tej zagadki, ale w branży spekuluje się, że powierzą oni tę rolę któremuś z czarnoskórych brytyjskich aktorów. W taki scenariusz nie wierzy gwiazdor "Gwiezdnych wojen" John Boyega. Jego zdaniem jest mało prawdopodobne, by twórcy legendarnego cyklu zdecydowali się na taki krok.

Odpowiedź na pytanie, kto zastąpi Daniel Craiga w roli agenta 007, to jedna z kwestii, które najbardziej intrygują fanów kina. Producenci bondowskiej serii nie palą się do rozwiązania tej zagadki, ale w branży spekuluje się, że powierzą oni tę rolę któremuś z czarnoskórych brytyjskich aktorów. W taki scenariusz nie wierzy gwiazdor "Gwiezdnych wojen" John Boyega. Jego zdaniem jest mało prawdopodobne, by twórcy legendarnego cyklu zdecydowali się na taki krok.
John Boyega /Nathan Congleton/NBC via Getty Images /Getty Images

Aktualnie John Boyega bierze udział w promocji filmu "Królowa wojownik", w którym zagrał u boku Violi Davis. Właśnie tej produkcji dotyczył wywiad, którego aktor udzielił w podcaście "Happy Sad Confused".


John Boyega: Czarnoskóry Bond? "Będę bardzo zdziwiony"

Podczas rozmowy Boyega został również zapytany o doniesienia na temat obsadzenia czarnoskórego Brytyjczyka w roli Jamesa Bonda. Zdaniem aktora jest to mocno wątpliwe. "Nawet wzmianka o czarnoskórym Bondzie jest jakaś taka dziwna. Nie wierzę więc w to, aby miał go zagrać czarnoskóry aktor. Będę bardzo zdziwiony, jeśli wydarzy się coś takiego" - powiedział aktor.

Przez długi czas na giełdzie nazwisk aktorów branych pod uwagę w kontekście postaci Bonda wymieniany był Idris Elba. Niedawno jednak sam zainteresowany przeciął te spekulacje.

Reklama

"Nie wiem, czy zagranie Bonda usatysfakcjonowałoby mnie pod kątem moich osobistych celów. Na pewno usatysfakcjonowałoby wolę narodu. Nie będę kłamał, gdzie nie pojadę, z kim nie rozmawiałbym o kulturowych różnicach, wszędzie pada temat Bonda. I czuję, że zaczyna mnie to przerastać. Nikt już nie pyta mnie, czy powinienem go zagrać, czy go zagram. Czuję, jakby już zostało to zdecydowane za mnie. Wielu ludzi widzi mnie jako takiego alternatywnego Bonda" - powiedział aktor w podcaście "The Shop". Elba stwierdził, że nie chce grać 007, ale podpowiedział producentom, kogo widziałby w tej roli.

Kolejnego filmu o Bondzie można spodziewać się najwcześniej za dwa lata. Zanim ruszą do niego zdjęcia, wcześniej producenci serii będą musieli w końcu zdecydować, na jakiego aktora postawić. Producentka bondowskiej serii, Barbara Broccoli, już jakiś czas temu zapewniała, że nowym "Agentem Jej Królewskiej Mości" na pewno nie będzie kobieta.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: John Boyega

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL