Reklama

Reklama

​Jodie Turner-Smith o Meghan Markle: Stracona szansa

Aktorka, która zagrała właśnie angielską królową Annę Boleyn, pokusiła się o refleksję nad stanem obecnej monarchii. ​Jodie Turner-Smith przyznała, że nie jest jej zwolenniczką, bo uważa tę instytucję za archaiczną. Według gwiazdy, stale pogarszający się wizerunek brytyjskiej rodziny królewskiej mogła uratować Meghan Markle.

Jodie Turner-Smith na rozdaniu nagród Brytyjskiej Akademii Filmowej (2020)

"To była potwornie stracona szansa na to, by unowocześnić tę instytucję i zmienić ją na lepsze" - powiedziała Jodie Turner-Smith o opuszczeniu przez księżną Sussex brytyjskiego dworu.

O Jodie Turner-Smith mówi się w ostatnim czasie głównie ze względu na jej rolę w nowym miniserialu poświęconym Annie Boleyn.

Produkcja brytyjskiej telewizji Channel 5 przedstawi tragiczne losy drugiej żony Henryka VIII Tudora, która została oskarżona o zdradę stanu i ścięta, bo nie urodziła mu męskiego potomka. Składający się z trzech części serial "Anna Boleyn" opowie tę historię z perspektywy królowej.

Reklama

Obsadzenie Turner-Smith w roli angielskiej monarchini wywołało ogromne kontrowersje. Według niezadowolonych internautów pomysł, by XVI-wieczną królową Anglii sportretowała czarnoskóra aktorka jest absurdalny. Podczas gdy jedni zarzucają twórcom negowanie historycznych faktów w imię poprawności politycznej, inni podkreślają, że liczą się umiejętności aktorów, a nie ich pochodzenie. Kpiące komentarze określają zaś jako "popis rasizmu i kołtuństwa".

Sama aktorka komentując otrzymanie angażu do serialu stwierdziła, że oburzenie części widzów wynika z ich przywiązania do określonego wizerunku granej przez nią bohaterki.

"Anna Boleyn jest postacią kochaną przez tak wielu ludzi, a jej historia tak dobrze znana, że dla niektórych wygląd królowej, który mają w swojej wyobraźni, jest niesamowicie ważny. Kiedy więc pokazujesz coś, co jest sprzeczne z tym wyobrażeniem, pojawia się opór. Myślę, że należało się tego spodziewać" - wyznała Turner-Smith w rozmowie z "Telegraph".

W wywiadzie udzielonym dziennikowi gwiazda wypowiedziała się również na temat współczesnej brytyjskiej monarchii. Aktorka żałuje, że Meghan Markle opuściła królewski dwór, bo dawała nadzieję na powiew świeżości i mogła poprawić słabnące notowania rodziny panującej.

"To była potwornie stracona szansa na to, by unowocześnić tę instytucję i zmienić ją na lepsze. Uważam, że to, jak traktowano Meghan pokazuje, że w istocie jest to dysfunkcyjne środowisko. Nie jestem zwolenniczką monarchii. Myślę, że to frapujące, że ta instytucja nie zmienia się wraz z upływem czasu. Trzeba spojrzeć na nią krytycznie, w nowoczesnym kontekście. Dopiero wówczas dostrzeżemy, że pewne rzeczy są tu archaiczne i nie służą nam jako wspólnocie. Te rzeczy powinny przejść do historii" - wyjaśniła aktorka.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje