Reklama

Jan Nowicki: Niezwykłe życie, głośne role

Rok temu zmarł Jan Nowicki, jedna z największych legend polskiego kina. Gwiazdor nie lubił, gdy nazywano go wybitnym aktorem i podkreślał, że był jedynie dobry w niektórych rolach.

Dzieciństwo w biedzie, praca na kopalni

Jan Nowicki urodził się 5 listopada 1939 roku w Kowalu koło Włocławka. "Wyszedłem z małego miasteczka, z autentycznej biedy. Byliśmy tak biedni, że nawet na marzenia nas nie było stać" - powiedział "Gazecie Lubuskiej", wspominając dzieciństwo.

"Mieliśmy kozę. Ona jedna potrafiła wyżywić całą rodzinę! W czasie wojny, gdy nie było trawy albo siana, karmiliśmy naszą kozę niemieckimi ulotkami, a ona dawała nam mleko" - wyznał Ninie Terentiew w programie "Zwierzenia kontrolowane".

Reklama

Nastoletni Jan nie był zbyt pilnym uczniem. Zanim w końcu udało mu się zdać maturę, zaliczył aż siedem różnych szkół średnich - chodził m.in. do Technikum Przemysłowo-Pedagogicznego w Radziejowie, uczył się na frezera, przez kilka miesięcy uczęszczał do liceum kulturalno-oświatowego w Bydgoszczy.

Zanim zdecydował się powalczyć o indeks krakowskiej szkoły teatralnej, przez rok pracował w kopalni. "Miałem 20 lat i codziennie musiałem zjeżdżać do pracy głęboko pod ziemię. Wtedy wydoroślałem, dojrzałem. Wcześniej nie wiedziałem, kim mam być. Interesowało mnie piwo, karty, dziewczyny, a nie przyszłość. Aktorem tak naprawdę zostałem przez przypadek" - powiedział "Echu Dnia".

Początki kariery

Nowicki został studentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, którą ukończył w 1964 roku (kilka lat później wykładał na tej uczelni, a w latach 1973-74 był nawet prodziekanem Wydziału Aktorskiego).

Jako aktor teatralny zadebiutował na deskach Starego Teatru w Krakowie podwójną rolą braci bliźniaków w "Zaproszeniu do zamku" Jeana Anouilha. Prawdziwy sukces przyniosła mu jednak rok później rola Artura w "Tangu" Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego. Był jednym z ulubionych aktorów teatralnych Andrzeja Wajdy - grał m.in. Wyganowskiego w "Popiołach", Stawrogina w "Biesach", Wielkiego Księcia w "Nocy Listopadowej", Rogożyna w "Nastazji Filipownie".

Jedną z pierwszych kinowych ról Jan Nowicki zagrał w głośnym obrazie Andrzeja Wajdy "Popioły" (1965). Sebastian Łupak przypomniał na łamach "Newsweeka" scenę, w której nagi bohater Nowickiego, kapitan Wyganowski, umiera na tle Saragossy. "Kręciliśmy to na plaży w Bułgarii" - wspominał Nowicki. - "Za mną atrapa miasta, ja nagi w piachu, który ma przysypać moje martwe ciało. Dla efektu dali tam dmuchawę. Ten piach ze mnie spada. Bułgarzy śmieją się ze mnie. Więc zawstydzony proszę siedzącego obok mnie Bogusia Kierca: 'Zasyp mi ptaka! Zasyp mi ptaka!'".

Pierwszą główną rolę - absolwenta studiów wyższych, który wyrusza w świat - zagrał w "Barierze" Jerzego Skolimowskiego. "Kiedy brałem stypendium, sprzedawałem się państwu. Teraz mogę się sprzedać komu chcę!" - mówi bohater Nowickiego. Jego marzeniem jest małżeństwo z bogatą kobietą, willa na przedmieściu i jaguar w garażu. Proces mieszczanienia jest, jego zdaniem, nieunikniony, własną degrengoladę trzeba więc przyspieszyć. Spotyka jednak dziewczynę, która ma odmienne ideały. To każe mu zrewidować swój stosunek do życia i siebie.

W 1969 roku oglądaliśmy Nowickiego w "Panu Wołodyjowskim", gdzie zagrał zakochanego do nieprzytomności w romantycznej Krysi (Barbara Brylska) Ketlinga.

Początek lat 70. to rozpoczęcie współpracy z Andrzejem Kondratiukiem. Nowicki zagrał główną rolę w "Dziurze w ziemi" (1970) - fabularnym debiucie przyszłego reżysera "Czterech pór roku". Wcielił się tam w kierownika grupy geologów poszukujących w południowej Polsce ropy naftowej. Dwa lata później Nowicki towarzyszył Idze Cembrzyńskiej i Jerzemu Zelnikowi przy pracy nad kolejnym filmem Kondratiuka "Skorpion, panna i łucznik".

Najsłynniejsze role

W 1973 roku Nowicki zagrał główną rolę w "Sanatorium pod klepsydrą" - swobodnej adaptacji prozy Brunona Schulza. Film Wojciecha Jerzego Hasa to oniryczna opowieść o Józefie (Nowicki), który w tajemniczym, istniejącym poza czasem sanatorium doktora Gotarda spotyka zmarłego ojca. Powracając do małego żydowskiego miasteczka swojego dzieciństwa, przywołując postać ojca i pierwsze miłosne niespełnienie, bohater konfrontuje się z własną dorosłością. W 1986 roku w "Le Monde" Jacques Siclier napisał, że "Sanatorium pod Klepsydrą" jest kamieniem milowym w historii języka kinematografii i absolutnym arcydziełem. Nie jest to film przeznaczony dla masowego widza, ale poruszy każdego, kogo cechuje wrażliwość na prawdziwą sztukę.

Lata 70. przyniosły aktorowi szeroką popularność i uznanie dzięki rolom w głośnych filmach. W tym czasie współpracował przede wszystkim z reżyserką Martą Meszaros, zagrał u niej m.in. Janosa w filmie "One dwie" (1977), Andrasa Novaka w "Jak to w domu" (1978) i Marka w "Po drodze" (1979). Wcielił się również w postać Tomasza Piątka w "Spirali" Krzysztofa Zanussiego (1978).

Wielką popularność przyniósł Nowickiemu tytułowy Wielki Szu, oszust karciany z filmu Sylwestra Chęcińskiego (1982). Rola Nowickiego została przez wielu okrzyknięta "kultową" i "jednym z najbardziej wyrazistych portretów filmowych ostatnich dwóch dziesięcioleci". Sam aktor przyznawał, że nie lubi oglądać filmów ze swoim udziałem, głównie dlatego, że nic już w nich nie może zmienić.

Po koniec lat 80. Nowicki stworzył pamiętną kreację księcia Hansa Friedricha von Teuss w "Magnacie" Filipa Bajona (1986). Oglądaliśmy go także jako Belzebuba w "Lawie" Tadeusza Konwickiego (1989) według III części "Dziadów" Mickiewicza.

Wielkim powrotem Jana Nowickiego do kina była rola w filmie Jacka Bławuta "Jeszcze nie wieczór" (2008), za którą artysta uhonorowany został nagrodą dla najlepszego aktora na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nowicki stworzył tu na poły autobiograficzną kreację gwiazdora kina i teatru Jerzego, który przyjeżdża na rekonwalescencję do Domu Aktora w Skolimowie.

W ostatnich latach aktora oglądać mogliśmy na kinowych ekranach w popularnych produkcjach: "Fenomen", "Sztos 2", czy "Pokaż kotku, co masz w środku". Pojawiał się również w serialach: "Egzamin z życia", 'Magda M." oraz "Apetyt na miłość".

Ostatnią rolą Jana Nowickiego był udział w filmie Krzysztofa Zanussiego "Liczba doskonała". Film został zrealizowany w 2022 roku.

Wybitny aktor? Uwodziciel i pisarz

Nowicki bardzo nie lubił, gdy nazywano go wybitnym aktorem. Twierdził, że może był dobry w niektórych rolach, ale do Jacka Nicholsona, do którego go kiedyś porównywano, jest mu bardzo daleko.   

Choć produkcje z jego udziałem przyciągały do kin i przed telewizory miliony widzów, on nigdy ich nie oglądał, bo uważał, że to strata czasu. "To dla mnie zupełnie jasne, że jeżeli zagrałem tak wiele, to dlatego, że jestem aktorem średnim, a nie wybitnym. Reżyserzy boją się angażować wybitnych. Im więcej filmów, tym gorzej z aktorem" - stwierdził w wywiadzie.

Nowickiemu przez lata towarzyszyła sława uwodziciela. Sam przyznawał, że ceni towarzystwo kobiet, zwłaszcza pięknych. Nowicki znany był także z zamiłowania do piłki nożnej. Jako zagorzały kibic piłkarski bywał na prawie wszystkich meczach Wisły Kraków. Pasjonował się także występami polskiej reprezentacji.

"Jestem kibicem, a każdy kibic to idiota, który zawsze wierzy w sukces. Nie mamy w Polsce wielkiej zawodowej piłki, ale stać nas na wspaniałe zrywy" - mówił aktor w jednym z wywiadów.

W 2000 roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się książka pt. "Między niebem a ziemią" złożona z felietonów-listów, które Jan Nowicki adresował do Piotra Skrzyneckiego. Felietony te, pisane od marca 1998 r. do lutego 2000 r., co tydzień można było przeczytać w "Przekroju".

"Jedyne, nad czym możemy zapanować, to właśnie pamięć. Ja te listy popełniałem, by pan Piotr jeszcze przez moment tutaj pobył. Wciąż chciałem go mieć przy sobie, blisko" - tłumaczył aktor.

Nowicki był także autorem noweli "Grażyna", dedykowanej aktorce Grażynie Szapołowskiej, pisał też felietony do wielu czasopism, m.in. "Sceny", "Gońca Teatralnego", "Poznaniaka".

Śmierć i pogrzeb

Jan Nowicki zmarł 7 grudnia w swoim domu w Krzewencie koło Kowala. Miał 83 lata.

Pod koniec życia miał duże problemy zdrowotne, między innymi tracił pamięć. Przyznał się do tego w rozmowie z Małgorzatą Domagalik w internetowym programie "Niech Gadają!" na Kanale Sportowym. Aktor przyznał, że obecnie woli pisać niż mówić, bo trudno mu się rozmawia.

"Jestem teraz starszym panem i uważam, że najważniejsze rozmowy to są te bez słów. Trudno wyrazić to, co człowiek ma do powiedzenia. Stąd też zabrałem się za pisanie, bo mam czas do namysłu. Chciałbym pisać lepiej, ale za późno się za to zabrałem" - wyznał.

Jan Nowicki dodał również że czuje się staro i myśli o śmierci. "Mnie niezwykle interesuje śmierć. Ona jest dla mnie bardzo istotna. Żyjemy w objęciach śmierci. Nie sposób się tym nie zajmować. Wszystko umiera, przyroda umiera, ludzie umierają" - stwierdził aktor.

Nowicki od lat cierpiał również na choroby układu krążenia - pół roku przed śmiercią stan zdrowia aktora pogorszył się na tyle, że wylądował na operacyjnym stole. Lekarze wszczepili mu bajpasy, które miały za zadanie doprowadzać krew do serca.

"Miał kłopoty z dotlenieniem swojego organizmu. Miażdżyca pojawiła się między innymi dlatego, że Jan Nowicki namiętnie lubił palić papierosy. Czasami mówił, że był zdrowy jak koń, natomiast papierosy powodują to, że pojawiają się kłopoty związane z miażdżycą. (...) Lekarze podkreślali, że powinien zaprzestać palenia papierosów, ale oczywiście pan Jan był królem życia i zawsze uważał, że należy żyć w taki sposób, żeby to życie sprawiało mu przyjemność" - tłumaczył Eugeniusz Gołembiewski, chrześniak artysty, w rozmowie z "Super Expressem".

Po wszczepieniu bajpasów okazało się, że Nowicki potrzebuje kolejnej operacji. Niestety, tego zabiegu, który mógłby przedłużyć mu życie, aktor już nie doczekał.

Pogrzeb Jana Nowickiego odbył się w jego rodzinnym Kowalu. Msza w intencji artysty odbyła się 13 grudnia 2022 roku w kościele parafialnym św. Urszuli. Po niej urna z prochami gwiazdora "Wielkiego Szu" spoczęła w rodzinnym grobowcu na pobliskim cmentarzu.

"Jan Nowicki przed kilkoma laty zaprojektował rodzinny grobowiec i doprowadził do jego powstania. W grobowcu spoczęły szczątki krewnych, przodków aktora, m.in. matki, ojca i rodzeństwa, które zmarło w dzieciństwie" - powiedział burmistrz miasta Kowal, wspomniany Eugeniusz Gołembiewski.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jan Nowicki
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy