Dla Scarlett Johansson był to ostatni występ w roli Czarnej Wdowy, w którą to postać wcielała się od ponad dziesięciu lat. Aktorka miała zapewniony procent od zysków, jakie w kinach zarobi film "Czarna Wdowa". Kiedy wskutek decyzji szefów Disneya film jednocześnie trafił na platformę streamingową Disney+, Johansson uznała to za naruszenie kontraktu. Jej zdaniem przez umożliwienie ludziom zobaczenia "Czarnej Wdowy" w warunkach domowych spadła liczba tych, którzy wybrali się na ten film do kin. A co za tym idzie, spadły też zyski samej Johansson.
Jamie Lee Curtis wspiera Scarlett Johansson
Wśród osób, które chwalą aktorkę za pozwanie Disneya znalazła się Jamie Lee Curtis. "Zawsze czułam pokrewieństwo ze Scarlett Johansson, bo urodziła się w moje urodziny, w roku, w którym wyszłam za mąż" - zaczyna swój tekst dla magazynu "Time" aktorka. Dalsze pochwały pod adresem Scarlett Johansson dotyczą też sposobu, w jaki aktorka sportretowała matkę Jamie Lee Curtis, Janet Leigh, w filmie "Hitchcock" z 2012 roku.
"Niedawno obejrzałam ją w filmie 'Czarna Wdowa', w którym mści się na mężczyźnie, który zmusza kobiety do tego, by walczyły za niego. A potem zobaczyłam jej wspaniałą odpowiedź na manipulację w świecie rzeczywistym. Pozwała studio za naruszenie kontraktu w sposób, który sprawił, że zarobiła mniej. Niezależnie więc od tego, czy chodzi o zabójcę z sumieniem, czy aktorkę z emocjonalnym wnętrzem, nieustraszoną matkę, która właśnie urodziła swoje drugie dziecko, przekaz jest jasny. Nie zadzierajcie z tą niedźwiedzicą!" - pisze dalej Curtis, którą niedługo będzie można zobaczyć w filmie "Halloween zabija".
Jamie Lee Curtis jest jedną z kilku aktorek, które oburzyło nie tyle sedno pozwu, co sposób, w jaki odniosło się do niego studio Disneya. Zarzuciło ono Johansson "bezduszne lekceważenie przerażających i długotrwałych skutków pandemii COVID-19". Protestujące przeciwko takiemu przekazowi aktorki uważają, że to argument o charakterze płciowym i podkreślają, że w interesach nie ma miejsca na takie zagrywki.











