Reklama

Reklama

James Mangold: Nikt nie zastąpi Harrisona Forda w roli Indiany Jonesa

Wraz z premierą pierwszego zwiastuna filmu "Indiana Jones i tarcza przeznaczenia" w sieci pojawiło się wiele teorii dotyczących przyszłości tego popularnego cyklu. Według jednej z nich schedę po słynnym archeologu granym przez Harrisona Forda ma przejąć jego córka chrzestna Helena, w którą wciela się Phoebe Waller-Bridge. Na domysły te nerwowo zareagował reżyser filmu, James Mangold, który autorów tych spekulacji nazwał "dupkami".

Wraz z premierą pierwszego zwiastuna filmu "Indiana Jones i tarcza przeznaczenia" w sieci pojawiło się wiele teorii dotyczących przyszłości tego popularnego cyklu. Według jednej z nich schedę po słynnym archeologu granym przez Harrisona Forda ma przejąć jego córka chrzestna Helena, w którą wciela się Phoebe Waller-Bridge. Na domysły te nerwowo zareagował reżyser filmu, James Mangold, który autorów tych spekulacji nazwał "dupkami".
Harrison Ford i James Mangold /Alberto E. Rodriguez /Getty Images

"Indiana Jones i tarcza przeznaczenia" będzie ostatnim filmem, w którym w roli głównej zobaczymy 80-letniego obecnie Harrisona Forda. Od dłuższego już czasu fani tej postaci otrzymywali zapewnienia, że w przyszłości nikt nie zastąpi tego aktora, żeby kontynuować słynną serię. Zdaniem producentów filmów Ford tak bardzo bowiem kojarzy się z postacią Indiany Jonesa, że wraz z jego przejściem na emeryturę, na emeryturę przejdzie też grany przez niego archeolog.

Reklama

Mimo to nie brakuje spekulacji na temat tego, w jaki sposób seria popularnych filmów mogłaby być kontynuowana. Przyczynił się do tego fakty, że studio Disneya zamówiło serialowy prequel tej historii, której bohaterem będzie mentor Indiany Jonesa, Abner Ravenwood. I tak, jak po premierze filmu "Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki" spekulowano, że kapelusz i bat po słynnym Indianie przejmie jego syn grany przez Shię LaBeoufa, co się nie stało, tak teraz wskazuje się na postać córki chrzestnej Heleny granej przez Phoebe Waller-Bridge.

James Mangold atakuje internetowych trolli

Na te sugestie nerwowo zareagował na Twitterze reżyser James Mangold. "Powtarzam raz jeszcze. Nikt nie przejmie schedy po Indym ani go nie zastąpi. Nikt nie zabierze mu kapelusza, a jego postać nie zostanie wymyślnie wymazana. Nigdy, w żadnym scenariuszu, nie było takiego pomysłu. Ale trolle będą trollować dalej - w ten sposób zdobywają kliknięcia" - napisał reżyser. Później jego wpis zniknął jednak z Twittera.

Na Twitterze próżno szukać również kolejnego wpisu Mangolda, w którym jeszcze dosadniej odniósł się do spekulacji na temat przyszłości serii o Jonesie. "Proszę mnie nie męczyć wskazywaniem na to, że raz na jakiś czas trolle mają rację. Nawet ślepa wiewiórka znajduje czasem orzech. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z planu i poczytać wywiady, by mieć wystarczająco dużo informacji do snucia domysłów na temat fabuły filmu. Różnica między trollującymi dupkami a całą resztą jest taka, że próbują oni zarobić na waszych odczuciach dotyczących filmów i polityki wojny kulturowej" - napisał Mangold.

Premiera filmu "Indiana Jones i tarcza przeznaczenia" zaplanowana została na 30 czerwca 2023 roku. 

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: James Mangold | Indiana Jones i artefakt przeznaczenia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy