"Jak rozpętałem II wojnę światową": Dlaczego Dolas był czarno-biały?

Kociniak/Dolas nabrali kolorów dopiero 30 lat po premierze filmu
Kociniak/Dolas nabrali kolorów dopiero 30 lat po premierze filmuEast News/POLFILM
Zdaniem wielu znajomych Marian Kociniak obdarzony jest niezwykłym poczuciem humoru i życiowym optymizmem.

"W każdej sytuacji stresowej, a takich nie brakuje w naszym zawodzie, potrafi skupić się i wyjść na scenę, jakby w ogóle się nie denerwował. Najważniejsze jest to, że taki stan udziela się i nam, jego kolegom" - ocenia Wiesław Gołas.

Kociniak twardo stąpa po ziemi. Zapytany, czy nie chciałby umrzeć na scenie, wyznaje: "Jak na mnie to zbyt poetyckie".
Zdaniem wielu znajomych Marian Kociniak obdarzony jest niezwykłym poczuciem humoru i życiowym optymizmem. "W każdej sytuacji stresowej, a takich nie brakuje w naszym zawodzie, potrafi skupić się i wyjść na scenę, jakby w ogóle się nie denerwował. Najważniejsze jest to, że taki stan udziela się i nam, jego kolegom" - ocenia Wiesław Gołas. Kociniak twardo stąpa po ziemi. Zapytany, czy nie chciałby umrzeć na scenie, wyznaje: "Jak na mnie to zbyt poetyckie". AKPA
"Nie lubi mówić o sobie. Zawsze powtarza, że wszystko, co chce przekazać publiczności, można wyczytać z jego ról" - mówi o artyście Grażyna Kociniak, żona aktora.
"Nie lubi mówić o sobie. Zawsze powtarza, że wszystko, co chce przekazać publiczności, można wyczytać z jego ról" - mówi o artyście Grażyna Kociniak, żona aktora. Piotr FotekReporter
Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych Marian Kociniak, znany m.in. z niezapomnianej roli Franka Dolasa w słynnej komedii "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", zmarł w czwartek, 17 marca 2016, nad ranem w jednym z warszawskich szpitali. Artysta w ostatnim czasie chorował. Miał 80 lat.

Na zdjęciu - w filmie "Niebieskie jak morze czarne" (1971).
Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych Marian Kociniak, znany m.in. z niezapomnianej roli Franka Dolasa w słynnej komedii "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", zmarł w czwartek, 17 marca 2016, nad ranem w jednym z warszawskich szpitali. Artysta w ostatnim czasie chorował. Miał 80 lat. Na zdjęciu - w filmie "Niebieskie jak morze czarne" (1971). East News/POLFILM
W 2003 roku podczas VIII Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach artysta odcisnął dłoń na Promenadzie Gwiazd.

Dwa lata wcześniej aktor otrzymał Krzyż Oficerski za wybitne zasługi w pracy artystycznej.
W 2003 roku podczas VIII Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach artysta odcisnął dłoń na Promenadzie Gwiazd. Dwa lata wcześniej aktor otrzymał Krzyż Oficerski za wybitne zasługi w pracy artystycznej. Zenon ZyburtowiczEast News
Marian Kociniak to jednak przede wszystkim aktor teatralny. Absolwent warszawskiej PWST (1959), uczeń Ludwika Sempolińskiego, od 1959 roku prawie bez przerwy występuje w macierzystym Teatrze Ateneum, gdzie pojawia się w najistotniejszych jego sztukach.

Występował również w wieczorach kabaretowych Wojciecha Młynarskiego. Grywał w telewizyjnych rewiach Olgi Lipińskiej.
Marian Kociniak to jednak przede wszystkim aktor teatralny. Absolwent warszawskiej PWST (1959), uczeń Ludwika Sempolińskiego, od 1959 roku prawie bez przerwy występuje w macierzystym Teatrze Ateneum, gdzie pojawia się w najistotniejszych jego sztukach. Występował również w wieczorach kabaretowych Wojciecha Młynarskiego. Grywał w telewizyjnych rewiach Olgi Lipińskiej. Stanisław KowalczukEast News
"Marian chętnie grywa role tragikomiczne. Bardzo często reżyserzy obsadzają go w sztukach rosyjskich dramaturgów. i zapewne w nich czuje się najlepiej" - tak o swoim imienniku mówi Marian Opania.

Na zdjęciu: Marian Opania (L) i Marian Kociniak (P) w sztuce "Powrót do domu" na deskach Teatru Ateneum.
"Marian chętnie grywa role tragikomiczne. Bardzo często reżyserzy obsadzają go w sztukach rosyjskich dramaturgów. i zapewne w nich czuje się najlepiej" - tak o swoim imienniku mówi Marian Opania. Na zdjęciu: Marian Opania (L) i Marian Kociniak (P) w sztuce "Powrót do domu" na deskach Teatru Ateneum. Jacek DominskiReporter
Warto wspomnieć też o roli Lindeta w "Dantonie" Andrzeja Wajdy (1982) czy tytułowej postaci w filmie Henryka Kluby: "Chudy i inni" (1966). Aktora mogliśmy też zobaczyć w "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w postać Protazego (na zdjęciu).
Warto wspomnieć też o roli Lindeta w "Dantonie" Andrzeja Wajdy (1982) czy tytułowej postaci w filmie Henryka Kluby: "Chudy i inni" (1966). Aktora mogliśmy też zobaczyć w "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w postać Protazego (na zdjęciu). Piotr Bujnowicz / Fabryka ObrazuFotonova
Na ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1959. Do dziś zagrał w ponad 30 filmach.

Większości publiczności Marian Kociniak kojarzy się jednak z rolą szeregowca Franciszka Dolasa w komedii Tadeusza Chmielewskiego: "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" (1969).
Na ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1959. Do dziś zagrał w ponad 30 filmach. Większości publiczności Marian Kociniak kojarzy się jednak z rolą szeregowca Franciszka Dolasa w komedii Tadeusza Chmielewskiego: "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" (1969). BauerAKPA
Kociniak znany jest również jako pechowy Murgrabia z serialu "Janosik" Jerzego Passendorfera (1974), zaś w serialu "Jan Serce" był najbliższym przyjacielem tytułowego bohatera (na zdjęciu - z Kazimierzem Kaczorem).
Kociniak znany jest również jako pechowy Murgrabia z serialu "Janosik" Jerzego Passendorfera (1974), zaś w serialu "Jan Serce" był najbliższym przyjacielem tytułowego bohatera (na zdjęciu - z Kazimierzem Kaczorem). BauerAKPA
Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 roku na warszawskim Mokotowie, w rodzinie stolarza. W dzieciństwie, które przypadło na czas wojny i okupacji, miał jedno marzenie - żeby najeść się do syta. Po wojnie ukończył PWST, gdzie był uczniem Ludwika Sempolińskiego.

Na zdjęciu - w filmie "Sobótki" Pawła Komorowskiego (1965).
Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 roku na warszawskim Mokotowie, w rodzinie stolarza. W dzieciństwie, które przypadło na czas wojny i okupacji, miał jedno marzenie - żeby najeść się do syta. Po wojnie ukończył PWST, gdzie był uczniem Ludwika Sempolińskiego. Na zdjęciu - w filmie "Sobótki" Pawła Komorowskiego (1965). BauerAKPA
Emil Karewicz w filmie "Jak rozpętałem II wojnę światową"
Emil Karewicz w filmie "Jak rozpętałem II wojnę światową"East News/POLFILM
W 2000 roku Studio Filmowe OKO wraz z Telewizją Polsat postanowiło stworzyć kolorową wersję filmu Chmielewskiego. Wg danych TNS OBOP z 2008 roku "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" to zdecydowany lider wśród najczęściej powatarzanych w telewizji filmowych hitów. W ciągu dekady 1998-2008 wyemitowano go aż 34 razy! Drugi w zestawieniu "Kevin sam w domu" zanotował w tym czasie marne 14 emisji.
W 2000 roku Studio Filmowe OKO wraz z Telewizją Polsat postanowiło stworzyć kolorową wersję filmu Chmielewskiego. Wg danych TNS OBOP z 2008 roku "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" to zdecydowany lider wśród najczęściej powatarzanych w telewizji filmowych hitów. W ciągu dekady 1998-2008 wyemitowano go aż 34 razy! Drugi w zestawieniu "Kevin sam w domu" zanotował w tym czasie marne 14 emisji.
Chociaż film został podzielony na trzy ponad godzinne części, to 45 lat po emisji jego twórcy nadal czują pewien niedosyt. - Chociaż jestem dumny z tej serii, to tak po prawdzie historia powinna mieć swój finał w Berlinie. Skoro Franek rozpętał wojnę, powinien ją też zakończyć - tłumaczy Tadeusz Chmielewski.  - Obawiam się, że wtedy musielibyśmy nakręcić jeszcze jedną część. Mnie odpowiada, że Franek kończy swoją wędrówkę w Polsce, w ramionach mojej bohaterki Teresy. Wrócił do Polski, zakochał się w atrakcyjnej dziewczynie, czego chcieć więcej - pyta Joanna Jędryka (na zdjęciu).
Chociaż film został podzielony na trzy ponad godzinne części, to 45 lat po emisji jego twórcy nadal czują pewien niedosyt. - Chociaż jestem dumny z tej serii, to tak po prawdzie historia powinna mieć swój finał w Berlinie. Skoro Franek rozpętał wojnę, powinien ją też zakończyć - tłumaczy Tadeusz Chmielewski. - Obawiam się, że wtedy musielibyśmy nakręcić jeszcze jedną część. Mnie odpowiada, że Franek kończy swoją wędrówkę w Polsce, w ramionach mojej bohaterki Teresy. Wrócił do Polski, zakochał się w atrakcyjnej dziewczynie, czego chcieć więcej - pyta Joanna Jędryka (na zdjęciu).
Nie wszyscy wiedzą, że podczas trwającej niemal rok realizacji filmu zdarzały się momenty, gdy Kociniak myślał, że zrezygnuje z roli. - Na statku w Jałcie uległem nieszczęśliwemu wypadkowi, który unieruchomił mnie na ponad miesiąc. Nie mogłem chodzić, ani nawet stać. W szpitalu w Odessie lekarze zamiast postawić mnie na nogi, tak mnie leczyli, że bałem się, iż mnie uśmiercą, np. zarazili mnie półpaścem - ujawnił Kociniak.
Nie wszyscy wiedzą, że podczas trwającej niemal rok realizacji filmu zdarzały się momenty, gdy Kociniak myślał, że zrezygnuje z roli. - Na statku w Jałcie uległem nieszczęśliwemu wypadkowi, który unieruchomił mnie na ponad miesiąc. Nie mogłem chodzić, ani nawet stać. W szpitalu w Odessie lekarze zamiast postawić mnie na nogi, tak mnie leczyli, że bałem się, iż mnie uśmiercą, np. zarazili mnie półpaścem - ujawnił Kociniak.
- Ta rola jednak była moim przekleństwem, bo nikt nie pamięta już moich dokonań teatralnych, a Franka kochają kolejne pokolenia widzów. Nawet czwórka moich wnucząt jest ze mnie dumna. Mnie cieszy też to, że ludzi nadal śmieszą powiedzonka Franka Dolasa: "Ludzie zwariowałem, pieniądze rozdaję", "Rany Julek, znowu narobiłem bigosu", czy "Za mną bracie nie zginiesz, bo ja jestem dziecko szczęścia".. - dodaje Kociniak.
- Ta rola jednak była moim przekleństwem, bo nikt nie pamięta już moich dokonań teatralnych, a Franka kochają kolejne pokolenia widzów. Nawet czwórka moich wnucząt jest ze mnie dumna. Mnie cieszy też to, że ludzi nadal śmieszą powiedzonka Franka Dolasa: "Ludzie zwariowałem, pieniądze rozdaję", "Rany Julek, znowu narobiłem bigosu", czy "Za mną bracie nie zginiesz, bo ja jestem dziecko szczęścia".. - dodaje Kociniak.
Sukces serialu nie byłby jednak możliwy, gdyby nie doskonały scenariusz i postać Franka Dolasa, brawurowo zagrana przez Mariana Kociniaka. - Franek był mi bardzo bliski. Uśmiechnięty, zaradny, urodzony optymista. Nigdy nie załamywał rąk - przyznaje aktor.
Sukces serialu nie byłby jednak możliwy, gdyby nie doskonały scenariusz i postać Franka Dolasa, brawurowo zagrana przez Mariana Kociniaka. - Franek był mi bardzo bliski. Uśmiechnięty, zaradny, urodzony optymista. Nigdy nie załamywał rąk - przyznaje aktor. EAST NEWS/POLFILM
Po spotkaniu z reżyserem aktor otrzymał nie tylko zapewnienie, że zagra Franka Dolasa w trzyczęściowej komedii "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", ale też wyszedł z powieścią Kazimierza Sławińskiego "Przygody kanoniera Dolasa", na podstawie której powstał scenariusz. - Zabawne jest to, że reżyser lojalnie uprzedził mnie, że to kiepska książka, ale nasz film na pewno będzie świetny. I nie mylił się - śmieje się Kociniak.
Po spotkaniu z reżyserem aktor otrzymał nie tylko zapewnienie, że zagra Franka Dolasa w trzyczęściowej komedii "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", ale też wyszedł z powieścią Kazimierza Sławińskiego "Przygody kanoniera Dolasa", na podstawie której powstał scenariusz. - Zabawne jest to, że reżyser lojalnie uprzedził mnie, że to kiepska książka, ale nasz film na pewno będzie świetny. I nie mylił się - śmieje się Kociniak.
Aktor otrzymał tę rolę w ostatniej chwili, niejako rzutem na taśmę. - Nie brałem udziału w zdjęciach próbnych. Reżyser wypatrzył mnie na deskach Teatru Ateneum, gdzie występowałem przez pół wieku - opowiada Marian Kociniak.
Aktor otrzymał tę rolę w ostatniej chwili, niejako rzutem na taśmę. - Nie brałem udziału w zdjęciach próbnych. Reżyser wypatrzył mnie na deskach Teatru Ateneum, gdzie występowałem przez pół wieku - opowiada Marian Kociniak.EAST NEWS/POLFILM
- W latach 60. mój pomysł nie spotkał się z aprobatą środowiska filmowego. Nikogo nie interesowały przygody Franka Dolasa. Bałem się, że ten film w ogóle nie powstanie. A szkoda, bo wtedy nikt nie zobaczyłby, jak świetnym aktorem jest Marian Kociniak - mówi reżyser Tadeusz Chmielewski.
- W latach 60. mój pomysł nie spotkał się z aprobatą środowiska filmowego. Nikogo nie interesowały przygody Franka Dolasa. Bałem się, że ten film w ogóle nie powstanie. A szkoda, bo wtedy nikt nie zobaczyłby, jak świetnym aktorem jest Marian Kociniak - mówi reżyser Tadeusz Chmielewski.
Życie na Gorąco Retro
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?