Reklama

Jak dać na imię dziecku w Hollywood?

Brooklyn, Moxie Crimefighter, Bluebell Madonna, Suri, Phinneaus, Apple. Jeśli wydaje ci się, że hollywoodzkie gwiazdy obdarzają swe nowo narodzone dzieci tradycyjnymi imionami w rodzaju Billa czy Johna, to jesteś w błędzie. Wystarczy rzut oka na listę imion urodzonych w ostatnich tygodniach dzieci gwiazd, by zrozumieć, że Frank Zappa, który był pionierem nadawania swych potomkom ekstrawaganckich imion (syn Dweezil), wreszcie pośmiertnie triumfuje.

Eksperci są zdania, że to tylko kwestia tygodni, kiedy trend zapoczątkowany przez celebrities przejma zwyczajni ludzie. Dla przykładu znane są już przypadki mieszkańców Broxu, którzy nazywali swe pociechy Brooklyn, czyli imieniem, które David Beckham i była członkini Spice Girls Victoria Beckham dali swojemu synkowi.

Reklama

O ile specjaliści zgodni są co do faktu, że Brooklyn jest jeszcze powszechnie do przyjęcia, o tyle szeroka popularność imienia córki innej "Spicetki" Geri Halliwell nie jest już tak oczywista. Dziewczynka bowiem nazywa się Bluebell Madonna.

Tuż po narodzinach Halliwell tłumaczyła wybór imienia faktem, że przed porodem wszędzie widziała dzwonki (kwiaty), więc wzięła to jako znak. Jeśli zaś chodzi o drugi człon imienia -Madonna, tu Halliwell była szczera do bólu.

"Nikt oprócz Maryi oraz piosenkarki, którą uwielbiam, nie ma takiego imienia" - powiedziała Halliwell.

Na to czy Shiloh, bo tak nazywa przyszła niedawno na świat córka Angeliny Jolie i Brada Pitta, przejdzie do powszechnego użytku, będziemy musieli jednak poczekać parę lat.

Paul JJ Payack, szef organizacji Global Language Monitor, twierdzi, że imię pary znanej pod medialnym

przezwiskiem "Brangelina" jest niezwykłe z kilku względów. Po pierwsze to miejsce jednej z najkrwawszych bitew wojny secesyjnej, poza tym jest to imię męskie, a po trzecie - znaczy ono tyle co Mesjasz.

"To naprawdę dość niezwykły trend, w którym imię dziecka jest postrzegane jako kolejny hollywoodzki ozdobnik" - uważa Payack.

Fachowcy są jednak zgodni, że tradycyjne imiona odchodzą do lamusa. Pomimo że dwadzieścia lat temu gwiazdy nazywały swoje dzieci jeszcze tradycyjnie, nadchodzi czas coraz dziwaczniejszych imion.

Żeby nie było wątpliwości: dzieci Julii Roberts to HazelPhinneaus, Gwyneth Paltrow ma MosesaApple a Nicolas Cage: Kal-ela.

Najbardziej pomysłowy był jednak chyba Jason Lee ("Jay i Cichy bob kontratakują"), który nazwał swego syna... Pilot Inspektor.

Dla porównania 10 najpopularniejszych męskich imion 2000 roku to według Social Security Administration: Jacob, Michael, Joshua, Matthew, Andrew, Christopher, Joseph, Daniel, Nicholas i Ethan.

Co za nuda, nieprawdaż?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje