Reklama

Jack Nicholson: Wieczny buntownik

Jest jednym z najwybitniejszych aktorów w historii. Ma opinię skandalisty, ale w głębi serca to skromny człowiek, wrażliwy na cudzą krzywdę. "Nie chcę, żebyście wiedzieli, jaki naprawdę jestem. Bo czyż największym skarbem każdego człowieka nie są jego tajemnice?" - mówi Jack Nicholson.

Jack Nicholson 22 kwietnia 2020 roku obchodzi 83. urodziny.

Najwyrazistszy buntownik współczesnego kina? Oczywiście McMurphy z "Lotu nad kukułczym gniazdem". Najprzekorniejszy diabeł? Van Horne z "Czarownic z Eastwick". Najbardziej irytujący psychiatra? Dr Rydell z "Dwóch gniewnych ludzi". Wszystkie te role zagrał mężczyzna z szelmowskim uśmiechem, Jack Nicholson.

Reklama

"Był czas, kiedy nianie straszyły mną dzieci" - śmieje się aktor.

A jaki jest po zejściu z planu? Tego się raczej nie dowiemy. Uważa bowiem, że gdyby pokazał swoje prawdziwe oblicze, widzowie przestaliby mu wierzyć.

"Oglądacie mnie w 'Lśnieniu' i mówicie: 'Och, co za wariat! Wcielenie zła!'. I tak ma być. Gdybyście ujrzeli mnie w trakcie pielenia ogródka, pomyślelibyście: 'Ten miły gość nie może być psychopatą!' i cały czar by prysł".

Postaci na zakręcie

Urodził się 22 kwietnia 1937 roku w Nowym Jorku jako syn artystki rewiowej June Frances Nicholson i showmana Donalda Furcillo. Po ślubie okazało się, że tata, oszust i bigamista, miał już inną żonę. Mama jakoś to przebolała. Była tak zajęta, że opiekę nad chłopcem przejęli dziadkowie. Udawali, że są jego rodzicami.

Magia kina była dla Jacka ważna od najmłodszych lat. Uwielbiał chodzić na seanse filmowe, nawet kosztem lekcji. Gdy zaś zjawiał się w szkole, najchętniej błaznował.

"W księdze pamiątkowej napisano o mnie: 'Śmieszek roku'. A tuż obok: 'Największy pesymista'. Cóż, zawsze miałem dwie twarze" - wspominał.

Do Hollywood trafił jako 18-latek. Początkowo był gońcem w studiu filmów animowanych. Nieźle rysował, zaproponowano mu więc pracę animatora. Nicholson wolał jednak cierpliwie czekać na możliwość zagrania choćby małej roli.

Debiutował w thrillerze Rogera Cormana "The Cry Baby Killer" (1958), ale rozgłos przyniósł mu dopiero film drogi "Swobodny jeździec" (1969), w którym stworzył znakomitą kreację prawnika-alkoholika.

"Wtedy zrozumiałem, że pociągają mnie postaci na życiowym zakręcie. Nigdy nie mógłbym wcielić się w poczciwego ojczulka" - śmiał się.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jack Nicholson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama