Reklama

Izabela Kuna boi się o męża-lekarza

"Z okazji szesnastej rocznicy naszego związku życzę Ci, Marek, żebym była tak zadowolona, jak pięć lat temu"... "Widzisz Marku, gdybym Cię tak nie kochała, byłabym teraz z Pawłem, miała mieszkanie z balkonem, dwa psy i kluczyki do żółtego Citroena. Ale Cię kocham, więc nie ma o czym gadać"... Takie zabawne listy miłosne pisze na Instagramie Iza Kuna do swojego męża. W niektórych dziękuje mu za to, że naraża swoje zdrowie, by ratować ludzi.

Dziękuję mu każdego dnia - mówi Izabela Kuna

"To swojego rodzaju żart. W wywiadach nie opowiadam o naszym związku, więc wymyśliłam taką, z przymrużeniem oka, formę pisania do siebie" - mówi w rozmowie z PAP Life Iza Kuna, tłumacząc, skąd wziął się pomysł na zabawne wpisy adresowane do męża. Marek Modzelewski, mąż aktorki, jest radiologiem w szpitalu MSWiA w Warszawie. W czasie pandemii pełni dyżury, dlatego Kunie zdarza się wrzucać też poważniejsze wpisy. "Marek jest lekarzem, dlatego dziękuję Mu osobiście każdego dnia. Jemu, Jego koleżankom i kolegom, wszystkim tym, którzy narażają swoje zdrowie i życie DZIĘKUJĘ!" - napisała w jednym z postów.

Aktorka nie ukrywa, że boi się o niego, tym bardziej, że mąż przebywa w miejscu, gdzie styczność z chorobą jest bardziej intensywna. "Ale strach jest w tej sytuacji naturalnym uczuciem, wszyscy żyjemy pełni obaw" - mówi.

Reklama

I dodaje, że jest z męża dumna, bo nie dość, że pomaga ludziom, to jeszcze z sukcesem godzi zawód lekarza z pracą artystyczną. Modzelewski jest bowiem również dramaturgiem i scenarzystą. Niedawno miał trzy premiery swoich spektakli: "Wstyd" w Teatrze Współczesnym w Warszawie oraz "Inteligenci" w Teatrze Śląskim w Katowicach i Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. "Marek to utalentowany, mądry człowiek. Lubię go bardzo" - komplementuje męża Kuna.

Ona, jak większość aktorów, nie ma teraz pracy. "Siedzę w domu, sprzątam, gotuję, dużo czytam, zajmuję się 11-letnim synem Stanisławem, który nie chodzi do szkoły. Dziś miałam lekcję francuskiego on-line, wczoraj angielskiego. Prowadzę zajęcia on-line ze studentami Akademii Teatralnej. Niedawno napisałam książkę, która miała się ukazać jesienią. Spektakle, zdjęcia do filmu i serialu, w których miałam grać, zostały na razie odwołane. Czekam na informację co dalej. Martwię się o to, co będzie, jak wszyscy. To dla nas trudny czas, ale nie poddaję się" - mówi w rozmowie z PAP Life.

Poza tym, jak zwykle z poczuciem humoru, pomysłowo prowadzi profil na Instagramie. Pod jednym ze zdjęć wystylizowana na japońską gejszę pisze: "Marku, Japonia jest piękna jak Ty. Wiśnie mają kolor Twoich ust, a niebo Twoich rękawiczek. Bądź moim Szogunem, a ja Ci będę śpiewać, póki nas nie rozdzieli los...".

Ten wpis wziął się stąd, że Iza Kuna i jej mąż mieli od dawna zaplanowany wyjazd do Japonii z okazji urodzin aktorki. "Właśnie teraz mieliśmy tam być. Plany pokrzyżowała pandemia koronawirusa. W związku z tym nasz świąteczny tydzień nie różni się niczym od poprzedniego. Oprócz tego, oczywiście, że w relatywnej rzeczywistości właśnie zwiedzamy Japonię" - śmieje się aktorka.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Izabela Kuna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje