Reklama

Helena Bonham Carter: Najlepsza kreacja Dickensa

Już 7 czerwca na ekrany polskich kin wejdzie porywająca ekranizacja arcydzieła światowej literatury - "Wielkich nadziei".

Najnowszą adaptację jednej z najsłynniejszych powieści Karola Dickensa wyreżyserował Mike Newell, twórca "Czterech wesel i pogrzebu" oraz "Harry'ego Pottera i Czary Ognia", a w rolach głównych wystąpiły gwiazdy światowego kina: Helena Bonham Carter, Ralph Fiennes, Jeremy Irvine oraz Holliday Grainger.

Reklama

Głównym bohaterem "Wielkich nadziei" jest żyjący w ubóstwie sierota Pip (Jeremy Irvine), który niespodziewanie otrzymuje od tajemniczego darczyńcy olbrzymią fortunę i dzięki temu może starać się o względy pięknej arystokratki Estelli (Holliday Grainger). Jednak na ich drodze staje pani Havisham, którą nazywa się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w anglojęzycznej literaturze. - To jedna z najlepszych kreacji Dickensa - zauważa scenarzysta filmu David Nicholls, autor bestsellerowej powieści "Jeden dzień". - A może nawet to jedno z największych osiągnięć ludzkiej wyobraźni?

Pani Havisham to postać tragiczna, ukształtowana przez bardzo bolesne doświadczenie - została porzucona przez miłość swojego życia w dniu, w którym miał odbyć się ich ślub. Mike Newell przyznaje, że cieszyła go możliwość pokazania trochę innego jej oblicza niż powszechnie przyjęte: starej zgorzkniałej kobiety. - W książce nie jest to powiedziane - tłumaczy z kolei Nicholls. - Ona nie jest zaawansowana wiekiem. Jest samotna, udręczona i umęczona, znękana problemami, ale chcieliśmy uciec od wizerunku podstępnej wiedźmy, która nigdy się nie zmieni.

W jej rolę wcieliła się jedna z najciekawszych współczesnych aktorek, laureatka BAFTA oraz dwukrotnie nominowana do Oscara Helena Bonham Carter. Popularność na całym świecie przyniosły jej występy w takich filmach, jak "Podziemny krąg", "Jak zostać królem", "Harry Potter", czy w wyreżyserowanym przez jej męża Tima Burtona, "Alicja w krainie czarów".

- Helena zagrała ją świetnie i udało jej się pokazać, jak w trakcie fabuły zmienia się ta wyjątkowa postać - mówi reżyser. - Pani Havisham zaczyna żałować, staje się świadoma szkód jakie wyrządziła. Sama Bonham Carter była podekscytowana szansą zagrania pani Havisham: to niesamowita ikona i fantastyczna postać do wykreowania. Na ekranie widać, że aktorka bawi się tą rolą. - Ta kobieta jest fascynująca - tłumaczy Carter. - Jest wręcz patologicznie pogrążona w żalu, ale jest też całkowicie narcystyczna. Świat kręci się wokół niej i jej cierpienia, a przecież jest tylu ludzi ze złamanymi sercami, którzy jednak żyją dalej.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje