Reklama

Reklama

Gwiazda żegna się z fanami. Zdiagnozowano u niej straszną chorobę

73-letnia Maureen McGovern w przejmującym liście, opublikowanym na swojej stronie internetowej, wyznała, że zdiagnozowano u niej „zanik korowy tylny z objawami choroby Alzheimera i/lub demencji”. W związku tym, po wielu dekadach udanych występów artystycznych, żegna się ze sceną i powoli także z pamięcią o swoich dokonaniach.

73-letnia Maureen McGovern w przejmującym liście, opublikowanym na swojej stronie internetowej, wyznała, że zdiagnozowano u niej „zanik korowy tylny z objawami choroby Alzheimera i/lub demencji”. W związku tym, po wielu dekadach udanych występów artystycznych, żegna się ze sceną i powoli także z pamięcią o swoich dokonaniach.
Maureen McGovern /Daniel Zuchnik/FilmMagic) /Getty Images

Maureen McGovern zasłynęła piosenką "The Morning After", którą nagrała do filmu katastroficznego z 1972 roku "Tragedia Posejdona". Piosenka została nagrodzona Oscarem i znalazła się na szczycie listy przebojów magazynu "Billboard".

Artystka nagrała również przeboje "We May Never Love Like This Again" do innego popularnego wówczas filmu katastroficznego "Płonący wieżowiec" z 1974 roku i "Different Worlds" do sitcomu "Angie". Na Broadwayu występowała m.in. w przebojowych produkcjach, takich jak: operetka W.S. Gilberta i Arthura Sullivana "Piraci z Penzance", gdzie przejęła rolę Mabel po Lindzie Ronstadt, musical "Nine" ("Dziewięć") i "Little Women" ("Małe kobietki").

Reklama

Maureen McGovern pożegnała się z fanami

Swój bardzo osobisty list adresowany do fanów artystka rozpoczęła od słów: "Zostałam naprawdę pobłogosławiona karierą wokalną i teatralną, która wypełniła moje życie radością. Występowałam na całym świecie ze wspaniałymi muzykami i orkiestrami symfonicznymi, a także przeżyłam nieprawdopodobne emocje, biorąc udział w przedstawieniach teatru muzycznego od Nowego Jorku po Kalifornię. A poza moimi występami teatralnymi... jak mogłabym nie wspomnieć, że byłam śpiewającą zakonnicą w filmie 'Czy leci z nami pilot?'".

Wspominając absolutne początki kariery, Maureen McGovern powróciła do momentu, gdy skończyła 18 lat, kiedy to - jak napisała - rozpoczęła karierę solową, występując "na chwiejnej platformie... nad barem... patrząc w dół na mnóstwo w większości nietrzeźwych mężczyzn... świetnie się bawiąc. Ale hej, przecież trzeba gdzieś zacząć (...)".

Teraz jej życie "potoczyło się inną drogą", jak stwierdziła, informując o druzgoczącej diagnozie. Dodała, że nie może już prowadzić samochodu, podróżować i koncertować. Oraz, że czuje się tak, jakby życie skopało jej tyłek.

Artystka opisała też pierwsze objawy swojej choroby. Najpierw zaczęła mieć problemy "ze znalezieniem w mózgu słów", które chciała wypowiedzieć. Później mierzyła się "z nieuniknionym szokiem, ze strachem i szczerą beznadzieją".

Nie znaczy to jednak, że się poddaje. Maureen McGovern zaznaczyła, że pasja do muzyki i śpiewu, pozostaje w niej niezwykle żywotna. "Dla mnie muzyka jest językiem, który wyraża to, czego często nie da się wypowiedzieć samymi słowami. Podnosi, wzbogaca i leczy, przynosi radość i ukojenie, a także przełamuje bariery. Tak więc, akceptując ten nowy etap w moim życiu, skupiłam się na tym to, co mam. I zgadzam się na to, by tak było" - oświadczyła.

Innym artystą zmagającym się z tą chorobą jest Tony Bennett, który o diagnozie powiedział publicznie na początku 2021 roku. Miał wtedy 94-lata i jak powiedział, prawdę o swoim stanie zdrowia znał co najmniej od czterech lat.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Maureen McGovern

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL